PlażaNiewielka plaża z wystarczającą liczbą leżaków dla gości, których jest kilkadziesiąt. Wadą jest to, że plaża jest mała, więc obok ciebie siedzą Rosjanie z telefonami komórkowymi na cały regulator i palącymi jednego papierosa za drugim. Basen znajduje się zaledwie kilka metrów od plaży, ale nie licz na znalezienie leżaka przy basenie, chyba że wstaniesz o 6-7 rano i zarezerwujesz jeden z 60 leżaków przy basenie z ręcznikiem. Jest ich 60, zazwyczaj było tam do 20 osób, ale wszystkie leżaki były zajęte. Plaża mogłaby zostać regularnie sprzątana, ponieważ wszędzie było pełno śmieci i bałaganu pozostawionego przez ludzi. Jedynym zauważalnym zabiegiem konserwacyjnym było codzienne grabienie piasku z plaży, niestety śmieci tam pozostały. Chociaż hotel jest stosunkowo nowy, basen jest pełen piasku, a płytki się kruszą i wymaga remontu. Warto wspomnieć, że większość leżaków była pokryta ptasimi odchodami przez prawie cały pobyt i dopiero ostatniego dnia kierownik nakrzyczał na ratowników basenowych, którzy poszli je wyczyścić szmatką. Ten sam problem dotyczył stolików przy leżakach – nikt ich nie sprzątał przez cały tydzień, a higieniczniej było rzucać rzeczy na ziemię, w piasek, niż kłaść cokolwiek na stolikach.
WyżywienieWyjeżdżamy na tygodniowe wakacje, żeby się zrelaksować, spróbować kuchni zagranicznej i delektować się koktajlami przy basenie/na plaży. Jedzenie było najgorszą częścią całego hotelu. Przez większość tygodnia podawano posiłki w formie bufetu, po wybraniu pozycji z menu. Wybór dań był bardzo, bardzo mały i ciągle się zmieniał. Od drugiego dnia w kółko to samo. Jedzenie było bardzo skoncentrowane na kuchni arabskiej, więc Europejczyk nie znajdzie tam wielu własnych dań. Podczas śniadań często zdarzało się, że jadalnia była pełna i czekaliśmy nawet 15 minut, zanim nas wpuszczą. Kiedy zapytaliśmy, kiedy nastąpi zmiana dań, doradzono nam, abyśmy zamówili płatne dania z menu w cenie około 400-600 CZK/osobę. Prawie do każdego posiłku brakowało sztućców do deserów i trzeba było po nie iść do kelnera. Jeśli chodzi o koktajle, to była to absolutna klapa. Były źle wymieszane, z kiepskimi składnikami i głównie z najgorszej jakości alkoholem, jaki można znaleźć na świecie. Konkretnie, koktajle rumowe zawierały rum „Captain Silver Shipmasters”, który można kupić za około 150 CZK za litrową butelkę, czyli dwa razy taniej niż to, co piją bezdomni w Czechach. Każdy koktajl pachniał chemikaliami i nie miał nic wspólnego z rumem. Wódka, tequila, whisky były dokładnie takie same. To absolutna kpina z klienta, na którego obsługę pozwala ten pięciogwiazdkowy hotel. Były dwa funkcjonalne bary – jeden w restauracji tylko podczas serwowania jedzenia, a drugi przy basenie, gdzie na cały obszar przypadał tylko jeden barman, który ciągle gdzieś wychodził, więc bardzo często bar był nieczynny. Bar przy basenie był czynny od 11:30 do 18:45. Jeśli chciałeś coś zjeść lub napić się poza standardowymi godzinami, a nie miałeś własnej wody w pokoju, musiałeś iść do sklepu przed hotelem i kupić coś samemu. Ta kategoria była najgorszą częścią wakacji.
ZakwaterowanieZakwaterowano nas w pokoju z widokiem na miasto. Widzieliśmy tylko dwie palmy przed balkonem, ale nawet gdyby ich tam nie było, hotel leży praktycznie na pustyni i nie ma tam miasta, co potwierdziła nam osoba z okolicy na targu. Mieszka się w całkiem ładnym, nowoczesnym pokoju – to chyba największy plus całego urlopu. Klimatyzacja działa jak należy, ustawiona na 24 stopnie, schłodzona do 18 stopni i nikt nie był w stanie nic z tym zrobić.
UsługiHotel gra na 5 gwiazdek, ale zasługuje maksymalnie na 3. Jeśli chodzi o plusy, to 2 razy w ciągu 8 dni rozdawali schłodzone ręczniki przy basenie w ciągu dnia, około 5 razy dostaliśmy lody na patyku lub owoc. Na życzenie dostarczali wodę pitną do pokoju. Sprzątanie było nieregularne, czasami rano, czasami wieczorem, ale było dobrej jakości. Z minusów mogę z pewnością wymienić powolność i nieudolność niemal całego personelu. Podczas posiłku przy każdym stoliku była mniej więcej połowa kelnerów i za każdym razem nie byli w stanie poprawnie podać zamówionych napojów, a po posiłku czekaliśmy nawet godzinę, zanim zabrali brudne talerze. Większość personelu to imigranci i słabo mówią po angielsku. Z tego, że hotel nie przejmuje się takimi rzeczami, mogę wspomnieć o wadze – były wagi w pokoju, na siłowni, w szatni, ale ani jedna waga nie miała naładowanych baterii, więc tak naprawdę to była tylko przeszkoda, której nikt tam nie rozwiązał. Po przyjeździe hotel napisał do nas przez WhatsApp najpierw po rosyjsku, którego nie rozumiałem, a potem po angielsku, informując, że w razie potrzeby mamy zadzwonić pod ten numer. Napisałem raz i nie otrzymałem odpowiedzi przez 6 dni, więc znowu nic. Otrzymaliśmy również pismo z informacją, że hotel skontaktuje się z nami 24 godziny wcześniej w sprawie transferu na lotnisko w Dubaju, który również nie został zrealizowany i musiałem się męczyć 12 godzin wcześniej, aby znaleźć kogoś, kto mógłby nam powiedzieć, kiedy i gdzie będzie kierowca. Strefa wellness to jedno pomieszczenie z łaźnią parową, reszta to płatne usługi. Siłownia nie była uciążliwa, a nawet była darmowa.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate