Pokoje z niepełnym wyżywieniem w przypadku tego wyjazdu oznaczają w rzeczywistości większą liczbę pokoi umeblowanych w różnym standardzie przez różnych dostawców. Jeśli masz szczęście, możesz zostać zakwaterowany w klasycznym apartamencie z aneksem kuchennym i balkonem... Jeśli nie, możesz znaleźć się w malutkim i stosunkowo ciemnym pokoju z rozpadającym się wyposażeniem i bez żadnego sprzętu kuchennego (np. noży). Porównałbym taki pokój do przeciętnego pokoju (z łazienką w pokoju) w czeskich akademikach. Co prawda pokój miał balkon, ale od pokoju obok lub balkonu obok oddzielała go jedynie plastikowa przegroda z przerwą u dołu i dużą u góry. Dzięki temu w okolicy każde zdanie, nawet wypowiedziane półszeptem, było całkiem wyraźnie słyszalne.
PlażaPonieważ byliśmy w Baškiej Vodzie pod koniec sierpnia, jeszcze w sezonie, plaże w miasteczku były dość zatłoczone. Ale po codziennym półgodzinnym spacerze poza miastem można było znaleźć plaże mniej zadbane, ale też mniej zatłoczone.
WyżywienieNie wiem, co dokładnie każdy z nas sobie wyobraża pod hasłami /półpensjonat/ i /bufet śniadaniowy/, więc raczej opiszę tutaj, co to oznacza według organizatorów tego wyjazdu. Odnośnie śniadań: Ku naszemu zaskoczeniu, na miejscu zostaliśmy poinformowani, że śniadania będą /kontynentalne i dostępny będzie stół w formie bufetu/, co w praktyce oznaczało, że na każde z 6 śniadań otrzymaliśmy talerz z kawałkiem masła, z trzema plasterkami bardzo kiepskiej jakości szynki, 3 plasterkami równie kiepskiej jakości salami, 3 plasterkami sera typu ser, 3 prawie przezroczystymi krążkami ogórka i taką samą ilością pomidora. Raz, zamiast szynki, dostaliśmy makaron z tuńczykiem, który, wbrew oczekiwaniom, był naprawdę kiepski. Na siódme śniadanie były 2 udka kiełbasiane i musztarda. I oczywiście biały chleb na każde śniadanie. Każdego dnia stół w formie bufetu oferował ten sam pasztet, dżem, kaszkę manną, płatki z rodzynkami, kawę, mleko, herbatę i lemoniadę. Czasami były smażone potrawy, grzanki lub (prawdopodobnie dzięki wielkiemu sukcesowi poprzedniego dnia) makaron z tuńczykiem. Na obiad: Zawsze była jakaś zupa. Do wyboru były też trzy dania, które wybraliśmy dzień wcześniej, oraz deser, który składał się z bułki, ćwiartki arbuza lub zimnego naleśnika. Obiady były nieco lepsze niż śniadania, a porcje mniej więcej takie same, jak w każdej stołówce. Właściwie nawet jedzenie często smakowało jak klasyczne jedzenie ze szkolnej stołówki. Może jestem po prostu wybredna, może po prostu nie było aż tak dobre :-).
ZakwaterowanieJak wspomniałem powyżej, pokój, w którym mieszkaliśmy, nie był zbyt duży. Ale był dobrze posprzątany. Przypuszczam, że poprzednie pobyty odcisnęły już wyraźne piętno na stanie wyposażenia pokoju. Deska sedesowa odpadała, wieszak na ręczniki spadał ze ściany, uchwyty szuflad czasami zostawały w dłoni, jedna szuflada była wyrwana ze ściany, a druga zaklejona taśmą klejącą. Rozumiem, że niektóre z tych usterek mogły być spowodowane przez gości, którzy zajmowali pokój przed nami, w końcu byliśmy tam dopiero pod koniec sierpnia.
UsługiW pokoju dostępne były 3 ręczniki.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate