Podróż: klasyczny transport w 737… mało miejsca, mało toalet, jedzenie i picie przeciętne, a 2 międzylądowania, łącznie 20 godzin lotu, strach podczas lądowania na Azorach = powrót do lat 90-tych - jak karosem do Hiszpanii, ale na to się liczy!
PlażaPołowa na połowę… piękna plaża w katastrofalnym stanie, śmieci i rozpoczynająca się demolka wszystkiego, co znajduje się w przestrzeni między morzem a nadmorską drogą (wymyśl rządu).
WyżywienieParodia all inclusive... mały wybór przy katastrofalnym poziomie higieny... ilość niewystarczająca.
ZakwaterowaniePo przyjeździe hotel 4* okazał się zaniedbaną bursą z pokojami pełnymi pleśni, bez drzwi lub z drzwiami, których nie dało się zamknąć, bez klimatyzacji lub z klimatyzacją działającą na pełnej mocy, niesprawne i brakujące sejfy, o reklamowanych lodówkach i suszarkach do włosów nawet nie wspominam. Instalacje elektryczne zagrażające życiu. Brudny basen i teren hotelu.
UsługiRecepcja w chaosie, brak znajomości jakiegokolwiek języka poza lokalnym dialektem hiszpańskiego, konserwacja i ochrona - bezradni, niekompetentni, całkowicie zdezorientowani amatorzy.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate