PlażaPiękne morze z łagodnym wejściem. Romantykom polecamy spacer główną ulicą od hotelu w prawo (lub lepiej plażą około 1 km), tam za zatoką jest plaża Iguana, gdzie zwykle nie ma wielu ludzi.
WyżywienieW okolicy znajduje się kilka supermarketów, w których można robić zakupy po cenach porównywalnych z Czechami (1,5 l wody za 0,50 euro, chleb za 0,80 euro, 200 g sera lub szynki z indyka około 2,5 euro, kilogram melonów 0,25 euro). Odwiedziliśmy kilka restauracji, wszędzie kolacja dla 2 osób z sałatką i napojem kosztowała 22 - 30 euro, wszędzie smaczne, świeże jedzenie. Zaskoczyło nas, że w całym Kalamaki spotkaliśmy tylko jedną piekarnię zaraz na początku wioski i jedną tawernę z gyrosem w pity, więc kto lubi przekąski, musi się trochę przejść.
ZakwaterowanieŁadne, przestronne studio, w którym mieszkaliśmy, miało oddzielną sypialnię + pokój dzienny (stół, 4 krzesła, prosta sofa, telewizor, aneks kuchenny) + łazienkę. Z balkonu był widok na basen, a gdy mocno skręcaliśmy szyję, było widać też 2 cm morza :))). Aneks kuchenny można nazwać dobrze wyposażonym - po 4 sztuki szklanek, kubków (1/4 l), głębokich i płytkich talerzy, 1 duży garnek (ok. 3,5 litra), 1 mniejszy (ok. 1,5 litra), 1 patelnia, dzbanek do kawy (1/4 l), durszlak do spaghetti, sztućce. Nie gotowaliśmy, tylko robiliśmy sobie śniadania, ale gdybyśmy mieli taki zamiar, nie byłoby problemu przygotować obiad dla 4 osób. Dla wygody warto mieć ze sobą własne: Jar + gąbkę do naczyń, ściereczkę, ostry nóż, jeśli będziecie gotować to także deskę do krojenia, cukier, sól, kawę, herbatę. Zdecydowanie polecamy urządzenia do gniazdka przeciw komarom, działały świetnie. A dla tych, którzy mają lekki sen, także zatyczki do uszu - koguty tam naprawdę codziennie rano od 04:30 do 05:20 organizują prawdziwe koncerty, zaraz po nich zaczynają cykady, a ponieważ jest to w ogrodzie, jest ich naprawdę dużo i cykają naprawdę głośno. I naprawdę to są cykady - nie karaluchy, koty czasem je łapią, więc jest (trochę makabryczna) możliwość przekonać się na własne oczy.
UsługiJeśli chodzi o rosyjskojęzyczne dziewczyny - na parterze mieszkają rosyjskie delegatki i prawdą jest, że niektóre rozmowy telefoniczne z klientami prowadziły bardzo głośno, ale można to zrozumieć. Pani sprzątaczka mówiła po grecku i było po niej czysto, przychodziła co trzeci dzień.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate