Super wakacje :-) Doskonałe zakwaterowanie, naprawdę bez zarzutu... o reszcie piszę poniżej, ostatecznie cena wycieczki zdecydowanie odpowiadała miejscu reprezentacyjnemu i temu, co „otrzymałyśmy”. Wielkie podziękowania dla miłej delegatki Terezki, wszystko, czego potrzebowałyśmy, załatwiła bez problemu :-)
PlażaDo plaży jest bardzo blisko, dwie minuty spacerem, jest długa, czysta, z muszlami :-) dużo leżaków z parasolami, tylko dość drogo - 10,50 euro - płaci się do 17:00 i nawet jeśli przyjdziesz na przykład o trzeciej, cena jest taka sama... tutaj niestety muszę wspomnieć o pogodzie - nigdy bym nie pomyślała, że w lipcu na Wyspach Kanaryjskich będzie z nią problem - oprócz pierwszych dwóch dni, kiedy było bezchmurne niebo od rana do wieczora - to całe przedpołudnie było pochmurno, niebieskie niebo pojawiło się dopiero około drugiej - trzeciej godziny, co prawda można było chodzić po sklepach, ale gdybym chciała ryzykować pogodę, pojechałabym w maju do Bibione, nie wspominając o płatnościach na plaży... A cały dzień wieje naprawdę silny wiatr, surferzy pewnie to docenią, córka z soczewkami już mniej, dobrze że byliśmy na leżakach, turyści na ziemi na ręcznikach mieli kiepsko, piasek unosił się do dziesięciu centymetrów... w cieniu pod parasolem było nam dość zimno... Woda jest dość zimna, ale przy porządnym nagrzaniu na słońcu przynajmniej ochładza...
WyżywieniePobyt mieliśmy bez wyżywienia, chyba popełniliśmy błąd, na wakacjach zdecydowanie nie zamierzam tracić czasu na gotowanie, ale chodzenie do restauracji wyszło dość drogo, więc w większości przeżywaliśmy na bagietkach i produktach z lokalnego marketu, no cóż, schudłam dwa kilo :-) ale dla kubków smakowych to żadna rewelacja. Poza tym tam można dostać dosłownie wszystko, od egzotycznych owoców, których nigdy nie widzieliśmy, po żel z aloesu na oparzenia :-) A niedaleko marketu jest też „nasz” klasyczny wietnamski sklep, gdzie można dostać naprawdę wszystko....
ZakwaterowanieMieszkałyśmy w bungalowie z własnym tarasem i muszę powiedzieć, że nie miał żadnej wady :-) W końcu zakwaterowanie, gdzie ktoś pomyślał podczas urządzania, miał gust i wyczucie potrzeb turystów. Główne pomieszczenie - czyli salon połączony z aneksem kuchennym - kanapa, fotel ze stolikiem - bardzo przyjemne do siedzenia, aneks kuchenny doskonale wyposażony - płyta indukcyjna z dwoma palnikami, nawet okap, nie wspominając o naczyniach, drobiazgi takie jak otwieracz do konserw, korkociąg (na powitanie butelka czerwonego wina), wyciskarka do cytrusów, duża lodówka z zamrażarką, w której była pojemnik na kostki lodu... Naprawdę drobiazgi, ale przede wszystkim kobiety to docenią... W sypialni najpierw byłam zaskoczona, że jest tylko jedno małe okno, po pierwszej nocy znowu doceniłam architekta - przeszklone drzwi - jak to zwykle bywa - powodują, że pomieszczenie w ciągu dnia bardzo się nagrzewa, tutaj było super. Łazienka też perfekcyjna - po co wanna z nieprzyjemną, obijającą zasłoną foliową - tutaj gustowny prysznic, umywalka, WC - wszystko pięknie dopasowane w jasnobrązowym kolorze... Na tarasie stolik z krzesłami, leżaki... Klimatyzacja jest wprawdzie płatna, ale wcale nie była potrzebna, doceniam darmowe Wi-Fi i doskonałą prędkość połączenia... Do dyspozycji jest też piękny basen, ale nie korzystałyśmy z niego, chodziłyśmy na plażę...
UsługiUsługi absolutnie doskonałe - od bardzo miłych recepcjonistów, przez zawsze uśmiechnięte, staranne, a jednocześnie szybkie pokojówki, które czasem nawet sobie podśpiewywały podczas pracy :-) aż po panów z ochrony - ten bonus bardzo nas zaskoczył - dwa razy zostawiłam wieczorem tablet na tarasie, tylko na chwilę weszłam do środka - i już słyszałam z zewnątrz "Olá", a pan "ochroniarz" na niego wskazywał...
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate