PlażaTo było kolejne rozczarowanie. Plaża jest całkowicie nieodpowiednia dla wszystkich. W wodzie są naprawdę ostre kamienie, więc nie próbujcie wchodzić bez butów, poza tym musicie iść naprawdę bardzo daleko, zanim dotrzecie do głębokości, inaczej obtłuczecie sobie kolana. Dla dzieci całkowicie nieodpowiednia. Leżaki są ściśle ustawione obok siebie, więc żadnej prywatności, a przesunąć je na bok nie wolno, ponieważ leżaki mają dokładnie wyznaczone miejsce, gdzie mogą stać. Nawet gdy poszliśmy kawałek dalej, wciąż były tam kamienie. Możemy się kąpać wszędzie, ale to naprawdę nam się nie podobało. Na plaży nie ma żadnej toalety, więc trzeba biegać około 300 m do baru, gdzie nie jest to do końca higieniczne, albo lepiej do recepcji, która jest jeszcze kawałek dalej. Hotel podaje, że około 600 m jest piaszczysta plaża Isuleda, to prawda, ale powiedziałabym, że jest trochę dalej, około 10 minut pieszo, a plaża jest mała i strasznie zatłoczona. Kiedy tam byliśmy, była akurat pełna czarnych glonów. Dlatego jeździliśmy na La Cintu, 3 km od hotelu, która uratowała nam wakacje :-)
WyżywienieJedzenie nas nie zachwyciło. Śniadania codziennie dokładnie takie same i dość nieciekawe. Raczej dla miłośników słodkości. Jeden rodzaj sera, salami, szynki, masło, dżem, jajecznica, boczek. Jeden rodzaj pieczywa, bagietki + chleb tostowy. Do tego około 3 rodzaje słodkich „bułeczek”, oczywiście kupowanych, pączek. Jedzenie tego przez cały tydzień było dość nudne.
Najgorsze, co mnie bardzo zdenerwowało, to kawa z automatu! Smakowo chyba nigdy nie piłam nic gorszego! Normalną kawę zrobią za 2,50 €, ale nie na śniadanie, dopiero gdy otworzy się jeden jedyny bar. Inne napoje też tragiczne, na przykład soki na śniadanie w ogóle nie oczekujcie, tylko słodka lemoniada jak mleko z automatu. Herbatę można sobie zrobić do mini kubeczka, żadnego dzbanka nic.
Obiady i kolacje trochę lepsze, ale naprawdę wybór słaby. Najlepsze chyba makaron, pizza katastrofa, bardziej nazwałabym to słoną drożdżową bułką. Dużo włoskich przystawek, czasem jakieś mięso, 2 razy w tygodniu pojawiały się ziemniaki, ryżu wcale.
Uwaga na owoce, personel uzupełnia je w taki sposób, że tylko dosypuje, więc stare zostaje na dole. Kilka razy wyjmowałam z koszy około 20 spleśniałych brzoskwiń, zostawiałam je obok kosza, żeby personel to zauważył i coś z tym zrobił, niestety wszyscy byli zupełnie obojętni, spleśniałe owoce zostawili na dnie i potem dosypali nowe. Tak samo było z pieczywem, więc jeśli przyszliście później na śniadanie, mieliście na przykład 3 dni stare pieczywo, które było całkowicie na dnie kosza.
Poza tym godziny posiłków trochę nie do końca, śniadanie od 7:30 do 9:00, co co najmniej połowa hotelu nie zdążała i przychodziła dopiero o 9:00. Kolacja od 19:30, dla rodzin z dziećmi trochę problem, a nasza delegatka powiedziała, że będzie się jeszcze przesuwać o godzinę, na 20:30.
Popołudniowa przekąska nas rozbawiła, resztki ze śniadania :-)) posmarowane bagietki salami i szynką, które były na śniadanie.
Poza tym brakowało mi na przykład sałatek, do dyspozycji była tylko pokrojona warzywa, około 3 rodzaje, do tego ocet i olej.
Kolejna rzecz, brak małych łyżeczek, były tylko małe plastikowe, więc herbatę, deser, cokolwiek trzeba było jeść plastikową łyżeczką.
ZakwaterowanieZakwaterowanie jest proste, ale wystarczające. Domki są położone w ładnym i zadbanym ogrodzie, pokoje są mniejsze. Klimatyzacja działa, ale jest dość głośna.
UsługiUsługi hotelowe przeciętne, za to, za co nie zapłacisz, tego nie masz! Łóżeczko dziecięce 10€ za noc! Ręczniki 2,50 za sztukę na dzień. Leżaki w pierwszym rzędzie na plaży 25€. Butelkowana woda 2,50€. Mieliśmy z tego naprawdę mieszane uczucia, zwłaszcza gdy płacisz za all inclusive. Poza tym recepcjoniści byli mili, kelnerzy już mniej, ciągle zabierali nam niedojedzone jedzenie. Kiedy chcieliśmy zabrać piwo w dzbanku, które można sobie nalać podczas kolacji, do sali towarzyskiej, gdzie panowie oglądali mecz, wybiegł za nami kelner i nakrzyczał, że to nie jest dozwolone, że można pić tylko w jadalni. Jeśli chcemy piwo, musimy je wziąć w mini szklance przy barze lub kupić butelkowe. Poza tym cały personel będzie do ciebie mówił po francusku, hotel jest pełen Francuzów i dla nich przygotowany jest cały program i wszystko. Na przykład, gdy przyjechaliśmy do hotelu my, nikt nawet nie raczył pomóc nam z walizkami, za to gdy przyjechali Francuzi, animatorzy wbiegli i nosili ich walizki aż do pokoi. Przy barze nie dogadasz się po angielsku, jeden barman był wyjątkowo nieprzyjemny, gdy mówiłam do niego po angielsku, nie zrozumiał nawet, że chcę wodę gazowaną! Trochę tragiczne podejście, gdyż przyjeżdżają tam goście z innych krajów. Poza tym napoje przy barze to naprawdę wielka bieda. Woda, lemoniada, paskudna kawa z automatu, niepijalne piwo, wino,... Butelkowana woda tylko za pieniądze, a że na plaży nie ma żadnego baru, to wydawało mi się to dość okropne.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate