W terminie od 28.6 do 6.7.2019 uczestniczyłam w wyjeździe do Włoch na Riwierę Palmową, konkretnie do San Benedetto del Tronto. Zakwaterowanie w hotelu Fenix. Nie mogę powiedzieć, że byłam zadowolona, ponieważ było tam wiele różnych nieścisłości. Przede wszystkim wspomnę o organizacji transportu. Do Włoch jechaliśmy dwoma całkowicie nieprzyjemnymi i niegrzecznymi kierowcami, którzy mieli inne instrukcje dotyczące miejsc wysiadania niż my, klienci, co odzwierciedlało się w ich zachowaniu wobec nas. Przykład: „Do p....., nie wiecie, gdzie macie wysiąść?!”. Droga powrotna była jeszcze gorsza, ponieważ wyjechaliśmy o dwie i pół godziny później niż planowano. Podobno był problem z autobusem. Na szczęście zostałam o tym poinformowana wcześniej. Tym razem panowie kierowcy byli bardzo mili i uprzejmi. Ogólnie podsumowałabym to tak: cena wyjazdu nie odpowiada jego jakości! Jeszcze zapomniałam wspomnieć o pani delegatce, która pojawiła się tam tylko raz, i to na prośbę jednej czeskiej rodziny, która była tam nieco zdezorientowana. Pani niewiele im pomogła, w ciągu kilku minut wskazała im punkty na mapie, więc niewiele z tego zrozumieli. W końcu to ja im doradziłam, gdzie, skąd, którędy i dokąd.
PlażaKilka lat temu odwiedziłam to kurort i ponieważ mi się tam podobało, wróciłam w to samo miejsce. Ale tym razem plaże mnie rozczarowały. Morze było brudne, ponieważ ciągle były fale, które przynosiły dużo wodorostów i innych zanieczyszczeń. Tak więc przez cały pobyt morze było mętne i brudne. Na szczęście był dostępny basen hotelowy, więc z niego korzystałam. Poza tym kurort jest ładny, znałam to miejsce, więc wiedziałam, czego się spodziewać.
WyżywienieWolałabym nawet nie wspominać o jedzeniu, bo to mnie nieprzyjemnie zaskoczyło. Miałam półpensję, śniadania jeszcze były do przyjęcia, ale kolacje były słabe. Dodatkowo godziny wydawania posiłków wydają mi się dziwne, od 20:00 do 21:15. Wydaje mi się to późno. Porcje dziecięce, na które często czekało się nawet trzy kwadranse. Największy szok przeżyłam z powodu 10 dkg gotowanej bezsmakowej ryby z łyżką zimnych tłuczonych ziemniaków, na którą czekałam pół godziny. Wpadłam w taki amok, że nawet nie pomyślałam, żeby ją sfotografować. Co jest wielką stratą! Ale mam w zapasie hamburgera /patrz zdjęcie/. Smakowo dobry, ale tak mały, że nie nasyciłby nawet dziecka, nie mówiąc już o dorosłym. Dlatego potem kilka kolacji wolałam pominąć i zjeść na mieście, gdzie wybór jest przyzwoity i wcale nie drogi.
ZakwaterowanieHotel i otoczenie wokół niego są bardzo ładne, zadbane i przyjemne. W środku również. Wszędzie czysto i pachnąco. Na zewnątrz piękny basen z leżakami, całkowita satysfakcja. Zdziwiło mnie tylko, że przydzielono mi pokój jednoosobowy /patrz zdjęcie/, chociaż zgodnie z umową dopłaciłam prawie 4000,- za osobę za pokój dwuosobowy?! To wydaje mi się nieco dziwne?!
UsługiHotel Fenix był w porządku, ale recepcjonista mówi bardzo słabo po angielsku, niektórzy wcale. Czasami więc komunikacja była utrudniona. Chciałabym tylko pochwalić sympatyczną panią, która zastępowała przy moim przyjeździe. Mówiła perfekcyjnie po angielsku i była bardzo miła oraz uprzejma. Niestety nie zdążyłam zapytać o jej imię.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate