PlażaW opisie napisano, że hotel znajduje się bezpośrednio przy jeziorze. Zapomniano o bardzo ruchliwej drodze (nawet w nocy) prowadzącej między hotelem a jeziorem. Parking na pięć samochodów - tam się nie zmieścisz! Musisz zapłacić 7,5 EUR za dzień i jest trochę dalej od hotelu... Basen OK.
WyżywienieMieliśmy półpensję. Śniadania zdarzały się lepsze, ale poza tym nie można nic zarzucić jedzeniu ani obsłudze. Kolacje były znakomite.
ZakwaterowanieStary hotel w pozornie bardziej luksusowym stylu. Wyposażenie to kwestia gustu, który nieco kolidował z moim gustem. Wszystkie urządzenia były stare, włącznie z niezwykle głośną klimatyzacją bez możliwości regulacji. Jednak na korytarzu już przygotowano stos skrzyń z nowymi klimatyzacjami, więc najprawdopodobniej przyjechaliśmy za wcześnie.
UsługiRecepcjonistka nie mówiła po angielsku. Dała nam klucze i po niemiecku powiedziała, którym windą dostać się do pokoju. W pokoju przez cały wieczór badaliśmy, jak można regulować klimatyzację. Klimatyzacja ryczała jak lampart i było tam dzięki niej jak na wietrznej górce. Po nieprzespanej nocy, z przeziębionymi zatokami, bólem głowy i pleców, zadzwoniłam na infolinię biura podróży, mówiąc, że nie mogę się porozumieć i nie otrzymałam żadnych instrukcji. W podanym czasie nie dało się połączyć z infolinią, a dopiero po skontaktowaniu się z pracownicą biura podróży pod innym numerem telefonu, odezwała się do mnie pani z infolinii. Była miła i starała się pomóc. Podczas rozwiązywania naszego problemu powiedziano jej, że przekazano nam instrukcje po niemiecku, których nie rozumieliśmy, ale że recepcjonistka mówi po angielsku. Poszłam spróbować ponownie, ale nie mówiła - zadzwoniła do kogoś telefonem i znowu przekonywano mnie, że otrzymałam instrukcje. Nie otrzymałam! Dopiero potem pani recepcjonistka podała mi kartkę z instrukcjami po angielsku. Hałas klimatyzacji (podobno centralnej i chyba pionierskiej) chcieli najpierw rozwiązać przez jej wyłączenie, a gdybym chciała ją włączyć, miałam powiedzieć na recepcji. Z tym się nie zgodziłam. Dali nam więc inny pokój. Był co prawda trochę mniejszy, z brzydszym wyposażeniem, prawie niechłodzącą lodówką i niedziałającym Wi-Fi, ale klimatyzację można było wyłączać i regulować. Hałas był prawie taki sam. Noc spędziłam na włączaniu i wyłączaniu klimatyzacji w zależności od tego, czy budził mnie hałas, gorąc czy przeciąg. Hałas był obecny nawet przy wyłączonej klimatyzacji z zewnętrznych wentylatorów. Nie był jednak tak straszny jak w pierwotnym pokoju. Tak więc pół dnia wakacji spędziliśmy na tej niedogodności, a przez trzy noce prawie nie spaliśmy. A chciałam odpocząć! :-(
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate