WyżywienieŚniadanie przeciętne, ale można wybrać, słone i słodkie. Kolacja zaczyna się od przystawek w formie bufetu, a potem trzy dania serwowane do wyboru. Tutaj jest trochę problemów, kolacja zaczyna się dopiero o wpół do ósmej, co po jeździe na nartach jest dość późno, wszyscy są zmęczeni... serwowane dania trwają, kelnerzy, choć krzątają się jak fretki i nie można im nic zarzucić, po prostu nie nadążają, więc kolacja do dziewiątej jest normą. Napoje do kolacji są płatne na koniec pobytu. Ale jedzenie jest jednym słowem wyśmienite, w tym roku dodali też menu dla dzieci.
Zakwaterowaniestarsze wyposażenie, ale czysto, jeśli chodzi o zimowe wakacje, kiedy trzeba suszyć wiele rzeczy po jeździe na nartach, mało miejsca, mało ogrzewania i mało powierzchni do odkładania oraz mniej grzeje
Usługiw hotelu mili, na dole basen, dzieci za darmo, dorośli 7 euro/ wejście
SportJeździliśmy na nartach tylko w Misurinie, około 300 metrów od hotelu po drugiej stronie jeziora. Znajomość tego miejsca mamy już, dla jazdy na nartach z dziećmi to absolutny ideał, jedna dwusiodłowa kolejka linowa, brak kolejek, jedna czarna trasa i około 4 czerwone, długie, pięknie przygotowane, mało ludzi, byliśmy tu po raz trzeci i śniegu było pod dostatkiem, szczyt ma 2100 m n.p.m.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate