Zakwaterowanie było świetne. Jedyną rzeczą, która bardzo oburzyła mnie i moją rodzinę, było to, że ostatniego dnia (sobota) wyjazdu musieliśmy oddać walizki o 7 rano, o 10 oddać klucze od apartamentu, a o 12 przyszła SMS z informacją o wyjeździe. Co w naszym przypadku było dopiero o 22. Zatem 12 godzin bez zaplecza i urządzeń socjalnych. Z trójką dzieci było to dość trudne, a do tego cały dzień padało, więc nie można było się kąpać. Kiedy dzwoniliśmy do delegatki, nie była zbyt miła i nie miała dla nas żadnej alternatywy. Powiedziała tylko, że możemy przeczekać gdzieś w barze lub pizzerii... ale trochę niemożliwe jest siedzieć w knajpie przez 12 godzin, prawda? Mimo że mieliśmy zakwaterowanie do soboty, to w sobotę nikt się nami nie zajął, więc byliśmy rozczarowani i zniesmaczeni. Kilka rodzin w autobusie również narzekało na zbyt późny wyjazd do domu. Gdybym miała się rozwinąć, to po tym doświadczeniu nie szukałabym już tego biura podróży ani tej wycieczki i nie poleciłabym jej znajomym. Po przyjeździe czeska delegatka miała nam przekazać klucze do pokoju, ale jej nie było, byli tylko włoscy delegaci i z powodu bariery językowej nie skorzystaliśmy z wieczoru ze spaghetti ani z serwisu plażowego. Dlatego na własny koszt wypożyczaliśmy serwis plażowy za opłatą 18 euro za dzień. Kolejne dodatkowe wydatki tylko dlatego, że w biurze biura podróży nie było czeskiej delegatki.