PlażaPlaża była ładna, ponieważ nie należała do hotelu. . Gdyby tak było, wyglądałaby jak wysypisko, tak jak hotel.
WyżywienieŻywność? Naprawdę ?? Nie wiem, czy można to w ogóle tak nazwać, bo doświadczyłem już wszystkiego... Przeszedłem przez destynacje i usługi all inclusive, ale to? Dwa główne posiłki to 10 sałatek i 5 ciastek.Dla mnie to było obiadokolacja.Czasami miałam wrażenie,że tak,bo nawet godziny były zarezerwowane,kiedy każdy mógł zjeść w barze wszystko na lunch,oprócz wody "syropowej" , który był tylko barwnikiem i nie miał smaku. nie dawał innego..czy to wiśnia pomarańcza czy cokolwiek innego wszystko smakowało tak samo tylko zmieniało kolor..jedzenie było okropne przez 2 tygodnie jadłam sałatkę i ser feta, śniadanie obiad albo obiad bo nie było nic innego do jedzenia i nie było z czego wybierać to nie było, jak mieliśmy coś na śniadanie to już wiedzieliśmy, że część i tak będzie zmieszana z czymś innym na obiad, jak było coś na obiad był już wieczór i nie byliśmy jedynymi, którzy narzekali na hotel, było okropnie, wiele osób z każdego stolika nie miało żadnych miłych słów do powiedzenia na temat jedzenia. . więc nie byliśmy po prostu spoko, tak po prostu było, że było źle źle źle, nawet hostessy o tym wiedziały i same to przyznawały, skoro to jadły, że im to nawet nie smakowało, są miejscowi, więc powinni być przyzwyczajeni do ich diety i ke już tego nie lubią, więc wystarczy powiedzieć... a co do "jedzenia"...
ZakwaterowanieHotel to katastrofa, tak, uważam, że za te pieniądze nie można oczekiwać „luksusu”, nikt się tego nie spodziewał, ale brud nie musiał tam być… pokój jest całkiem OK, trochę staromodne, ale kurz na wezgłowiu łóżka wygląda jakby go nie było od co najmniej pół roku. guma do żucia przyklejona do drzwi balkonowych przez 2 tygodnie od lokatorów przed nami, sprzątanie pani przychodziła codziennie aby dać nam papier toaletowy i czyste ręczniki, ale widocznie to było wszystko bo kafelki były wrzecionowate guma do żucia wciąż tam z nami mieszkała, kurz był na każdym kawałku, nawet w szafie białe rzeczy były czarne brudne, to jest generalnie w hotelu to samo, czy to na korytarzach czy w restauracji, na stole były nawet brudne skarpetki przez 1,5 dnia i nikogo to nie obchodziło, szklanki były tak brudne, że okropnie okropnie okropnie któregoś dnia zanieśliśmy wino na górę do pokoju i właśnie z kuchni przynieśli kieliszki, jeszcze kapały, więc "czyste" zabraliśmy dwie do pokoju, żeby je tam postawić, nalaliśmy wina, idę się napić, a szklanka pełna szminka, moja przyjaciółka znów jest pełna czegoś było niezidentyfikowalnie brązowe, więc rozwałkowaliśmy je i piliśmy z butelki, już następnego dnia poszliśmy zrobić kawę, zabrali kubki i wywrócili je na lewą stronę, co?? Cóż, oczywiście wszystko jest brudne... więc hotel oceniam jako brak słów. Jeśli chodzi o wifi, jednym słowem KATASTROFA, moja stawka ryczałtowa wzrosła o 50 €, ponieważ nie dostaliśmy Wi-Fi w pokoju w ogóle w restauracji był sygnał nie tylko na basenie czy na recepcji jak przypadkowo złapaliśmy go gdzie indziej to trwało 3 sekundy to już nas rozłączyło i nie łączyło przez następne 2 dni. jak poskarżyliśmy się na recepcji to powiedzieli że powinno być dobrze i niech idzie, hej, zeszła tam, nikt im nie powiedział nie, ale w pokoju lub w okolicach Zivy, katastrofa wciąż była w pokoju, złapałem wifi z drugiego hotelu z pełnym sygnałem, który był 300 m od nas. szkoda, że nie znaliśmy hasła, więc hotel oceniam jako fatalny, ale nigdy nie byłem tak strasznie rozczarowany wakacjami jak teraz, dzięki Bogu, że 250 m dalej była plaża, na której można było dostać się wifi, nalewali tam drinki i można było kupić jedzenie, nawet jeśli byłeś osobą, za którą musiał zapłacić, ale przynajmniej mnie uratowała
UsługiKatastrofa z wyjątkiem dwóch kelnerów i około dwóch pracowników na pół etatu, byli mili, zawsze zadawali pytania, uśmiechali się, byli zainteresowani, ale to wszystko, inni nawet nie zadali sobie trudu, żeby się przywitać, nie mówiąc już o czymkolwiek w Wszystko...
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate