PlażaNie było tam nawet plaży, a gdy poszliśmy na jedną, żeby po prostu pobyć nad morzem, jakiś ochroniarz wyrzucił nas, gdy dowiedział się, jaki rodzaj bransoletki mamy na sobie.
WyżywienieNie wspominając o tym, że było all inclusive, to był prawdopodobnie żart z invie i hotelu, jedzenie było takie samo każdego dnia, jeszcze zabawniejsze było to, że w poniedziałek był gotowany kalafior, a następnego dnia kalafior ze szpinakiem, i tak się powtarzało, nawet nie szukaj tu deserów, ich nie ma. Alkohol? Tylko wino, czerwone i białe. To prawdziwa katastrofa. Na domiar złego, jedzenia nie ma po pół godzinie, a obsługa mówi ci po rosyjsku, że skończy się jutro i nic ci nie przyniosą, lodówka jest zamknięta, mimo że były napoje bezalkoholowe, otworzyli ją dopiero o 10, kiedy bar zaczął się wydawać otwarty, i z tym zostanę jutro, kiedy skończył się alkohol, powiedział to samo.
ZakwaterowanieZakwaterowanie miało tylko jedną zaletę: klimatyzację. Sprzątaczka nie pojawiła się ani razu przez 8 dni, przez co brakowało papieru toaletowego, czystych ręczników i pościeli. W pokoju panowała pleśń, odpływ był wysoko, a w łazience ciągle była woda i bardzo śmierdziało. Powiedziałbym, że ten hotel stanowił zagrożenie dla zdrowia.
UsługiUsługi hotelowe zero
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate