CK zmieniło nam termin wyjazdu z 12.9. na 11.9.2012.
Ogólnie mieliśmy piękne wakacje, których nie pozwoliliśmy zepsuć przez to, że zetknięcie z rzeczywistością zakwaterowania i usług hotelu Renda Beach nie było wcale przyjemne i diametralnie różniło się od oferowanych pokoi i usług tego hotelu w internecie. Mamy piękne wspomnienia i zdjęcia i świetnie spędziliśmy wakacje w Alanyi. Zły hotel, do którego chodziliśmy tylko spać i jeść, nas nie zniechęcił, ale nie możemy polecić tego hotelu.
Zakwaterowanie
Nie bezpośrednio w hotelu, ale obok hotelu w jednej z jego części. Pokój nr 116, 1. piętro, balkon, widok na ulicę, która nie jest hałaśliwa. Malutka sypialnia, jedna malutka, niewystarczająca szafa. Jeden stolik nocny, brak lampki. Pokój absolutnie nie odpowiadał zdjęciom pokoi, które hotel publikuje jako prezentację swojego wyposażenia. Potem aneks kuchenny z sofą i balkonem - w porządku. W łazience brakowało zasłony, po każdej kąpieli na podłodze łazienki stała woda. Przez całe 11 dni pobytu, z wyjątkiem jednego rana, do godziny 11 rano nie leciała ciepła woda, tylko lodowata. Po czterech dniach upominania się w recepcji, zawsze z tym samym przedstawieniem recepcjonistki - „jaki jest numer twojego pokoju?” - poddaliśmy się. Pokojówka przyszła posprzątać tylko cztery razy podczas całego naszego pobytu, z czego trzy razy posprzątała doskonale. Obrusy w jadalni nie były wymieniane przez cały nasz pobyt, brud, brudne naczynia i sztućce. Dwukrotnie musieliśmy brać papier toaletowy z innej części hotelu, ponieważ pokojówka nie przyszła i nie przyniosła ani czystych ręczników, ani papieru toaletowego. Schody i korytarze hotelu były brudne.
Wyżywienie
Ponieważ jemy dużo warzyw i owoców także w domu, tamtejsze jedzenie nam odpowiadało. Jedzenie było bardzo smaczne, zdrowe - sałatki, ryż, kasza jęczmienna, szpinak, fasola... pilaw, dwa razy mięso z kurczaka, poza tym niedobre kotlety mielone, doskonały jogurt. Ostatniego dnia naszego pobytu na śniadanie były parówki, które zostały i były też na obiad, a następnie na kolację. Dziesięć dni wystarczyło, kolejny tydzień ciągle powtarzającego się jedzenia już by nam się „przejadł”. Z owoców tylko melon, czasem winogrona i pomarańcze. Brzoskwinie kupowaliśmy w sklepie, cenowo wychodziły tak samo jak u nas. Zawsze jedliśmy do syta, żadnych problemów żołądkowych ani jelitowych.
Obsługa w hotelu
Internet całkowicie niedostępny!! Udało nam się podłączyć do innego źródła, ale po kilku dniach nawet to przestało działać. Mimo że recepcjonista podał hasło, przez cały pobyt nie udało się ani razu połączyć. Kucharz był przyjazny, personel za barem niezbyt miły, raczej wyglądało to tak, jakbyśmy im przeszkadzali - zaznaczam, że nie korzystaliśmy z usług baru do spożywania alkoholu jak rosyjscy czy inni goście tego hotelu (nie mam nic przeciwko nim, każdy spędza wakacje po swojemu). Colę, wodę i kawę nalewaliśmy sobie sami z automatu w jadalni. Kelner za barem w holu hotelu cały czas siedział przy komputerze (on miał internet) i nie zwracał uwagi na gości, dawał im do zrozumienia, jak bardzo mu przeszkadzają, gdy musiał wstać od komputera i obsłużyć gościa. Był niesamowicie leniwy i nieprzyjemny. Chłopcy, którzy zbierali naczynia podczas i po posiłku, byli uprzejmi i uważni, nie zostawiali pustych talerzy na stole, od razu je zabierali. Recepcjonistka była miła, uprzejma, mówiła po niemiecku i angielsku, ale nic nie załatwiła - prawdopodobnie nawet nie mogła.
Plaża
Piękne, czyste, wejście do morza, jak w niektórych miejscach, łagodne. Morze czyste, spokojne, ciepłe, świetne do kąpieli i nurkowania. Mieliśmy szczęście, że hotel w czasie, gdy w nim byliśmy, był prawie pusty, więc mogliśmy wybrać nienaruszone leżaki - większość z nich była połamana i uszkodzona, więc nie dało się na nich leżeć. Parasole przeciwsłoneczne były połamane, dziurawe, kilka z nich spadło na leżących pod nimi ludzi. Różnica między wyposażeniem na plaży należącym do innych hoteli była wyraźna. Wygląda na to, że właściciel hotelu na wszystko lekceważy.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate