Udane wakacje z dziećmi w późniejszym terminie, pod koniec października. Bardzo nam się podobało. Nigdzie w recenzjach nie przeczytałem, że jest to hotel maksymalnie nastawiony na rosyjską klientelę, jest tu bardzo, bardzo mało innych klientów. Jednocześnie w recenzjach napisano, że pokoje nie mają Wi-Fi, a zaraz po przybyciu do pokoju zobaczyłem router TP-Link Omada na suficie i dawno nie doświadczyłem lepszego internetu do pracy i rozrywki w hotelu. Są dwa hotele Green Max stosunkowo blisko siebie. Byliśmy w tym bliżej lotniska, tuż pod klubem golfowym Antalya, niedaleko wioski Kadriye, która leży nad morzem. Drugi znajduje się dalej w Belek i nie jest nad morzem, więc należy uważać na możliwe pomyłki.
Zakwaterowanie
Hotel jest przyjemny, choć starszy. Pokój był w porządku, wystarczający dla naszych potrzeb i odpowiedni do niższej półki cenowej (40 tysięcy za osobę dorosłą i dwoje dzieci). Wanna była już mocno zużyta i kąpiel w niej nie należała do najprzyjemniejszych – mocno naprawiona, sfatygowana, stara. Zarezerwowaliśmy pokój z widokiem na morze, co okazało się dobrym rozwiązaniem. Trzeba się jednak liczyć z tym, że czasami na balkonie będzie trwała dyskoteka do późnych godzin nocnych, co prawdopodobnie nie miałoby miejsca w pokoju bez widoku na morze (z drugiej strony). Ale nam to nie przeszkadzało, grali bardzo przyjemnie :)
Wyżywienie
Jedzenie było świetne, wybór był ogromny. Zdecydowanie przeczytałbym kilka recenzji o tym, że jedzenie zawsze się powtarzało, ale jeśli nie nałożysz na talerz pięciu dań naraz, zazwyczaj możesz jeść inne danie na każdy lunch i kolację. Restauracja na świeżym powietrzu przy plaży jest świetna, robiliśmy tam hamburgery i jedliśmy kebab z kurczaka (który w rzeczywistości jest zrobiony z mięsa, co rzadko się tu zdarza).
Obsługa w hotelu
Korzystaliśmy tylko z ręczników, które były już trochę stare, ale nadal dobrze nam służyły. Warto wspomnieć, że hotel posiada kryty basen, który nie ma żadnych atrakcji dla dzieci, ale byliśmy tam bardzo często, ponieważ jest podgrzewany, a woda w basenach zewnętrznych była już wystarczająco ciepła pod koniec października.
Plaża
Plaża była typowo „turecka”. Mogliby ją trochę dopieścić, ale to nic wielkiego. Od hotelu jest piasek, potem kamyki z przypływu o różnej wielkości, a potem znowu piasek w morzu. Woda była mętna przez pierwsze kilka dni, ale po sztormie trzeciego dnia była zaskakująco przejrzysta i można było widzieć na głębokość około 2 metrów. Ale generalnie Egipt jest miejscem do snorkelingu, a nie Riwiera Turecka. Ponieważ w hotelu nie było tak wielu turystów, leżaki były darmowe przez cały dzień. Fajnie, że są też zadaszenia, więc nie trzeba się cały czas opalać.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate