PlażaIdealnie. Jest kilka meduz, ale da się wytrzymać. Najpiękniejsza woda, w jakiej kiedykolwiek byliśmy. Było ciepło. Dlatego mogę polecić ten kraj. Trzeba uważać na ludzi na bazarze, bo cię oszukują. Ale robią to uprzejmie i z uśmiechem.
WyżywienieZ jedzeniem nie było problemu, wystarczyło poprosić o wszystko i już się dostało. Obsługa jest niesamowicie miła, co rekompensuje kiepski pokój hotelowy.
ZakwaterowanieZakwaterowanie jest o wiele, wiele gorsze, niż można by się spodziewać. Chciałbym zaznaczyć, że mieszkaliśmy na piętrze -2 w „pokoju rodzinnym”. W obu pokojach były wspólne drzwi, przez które przepuszczały powietrze, przez co słychać było wszystko od niekoniecznie porządnych sąsiadów, którzy nie zachowywali się jak cywilizowani ludzie, nawet po uprzejmej prośbie. Rury w pokoju (pionowy odpływ kanalizacyjny) nie są dźwiękoszczelne, więc wszystkie duże rzeczy dochodzące z podłogi uderzają z hukiem, który słychać nawet przez zamknięte drzwi toalety. Irytujące o świcie i wieczorem. Materac w łóżkach był okropny, nawet po krótkim śnie powodował ból pleców. Powiedziałbym, że dodatkowe łóżko było łóżkiem piętrowym, na którym usiadłem. Jeśli możesz, zabierz poduszkę, bo z dwóch można wyciąć normalną. Trzy razy prosiłem o koc, dostałem prześcieradło. Czwarty raz nie próbowałem. Dziwne jest też to, że pakują się do pokoju obok i czuć zapach. Można też palić na korytarzu. Dziwne, ale taka jest tam kultura. Nie polecam tego miejsca tym, którzy chcą się zrelaksować, ze względu na animacje i programy trwające do północy. Bidet nie działał, lodówka ledwo działała. Klimatyzacja była kiepska. Ogólnie: Stary hotel, jest co poprawić. Kto był w europejskim pięciogwiazdkowym hotelu, nie powinien oczekiwać takiego poziomu, bo to około trzy gwiazdki. Dla nas było warto i więcej tu nie wrócimy. Ja również nie polecam.
UsługiRestauracja jest dość słaba. Trzeba długo stać w kolejce po jajecznicę czy naleśniki. Jedzenie jest kompletnie bez smaku (poza gulaszem rybnym i wołowym). Nie dość, że nie ma przypraw, to w ogóle nie ma soli. Owoce są akceptowalne (arbuz, winogrona, brzoskwinie, śliwki). Wszystko inne jest zupełnie inne niż to, co nazywają. Na przykład: kantalupa: biała i jabłkowa, rozmiękła i bez smaku. Wino jest dobre, ale nie krajowe. Ciekawe, że otwierają dla nas całą butelkę, a nie na kieliszki. Przynoszą coś, jeśli dasz napiwek kelnerowi. Nie sądzę, żeby to był problem, bo na to zasługują i dostają go każdego wieczoru. Są nieskończenie wdzięczni i to rekompensuje kiepskie jedzenie. Zasłużyli na to. Przedostatniej nocy grillowali talerz grillowanych potraw tylko dla nas. Nikt inny nie dostał.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate