PlażaBezpłatne leżaki. Dobry dostęp do morza. Zakopane śmieci i odpady po nieuczciwych turystach. Codzienne sprzątanie, ale niewystarczające usuwanie morskich osadów roślinnych. Ale to nie miało znaczenia, symetryczny pas warstw roślinności można było łatwo przekroczyć, w przeciwieństwie do zakopanych śmieci.
WyżywienieDla niewymagających nie da się spróbować wszystkiego codziennie, bo po 4 dniach już niczego się nie chce. Wszystkiego było pod dostatkiem, to co się wybierało najczęściej, było od razu uzupełniane innymi. Krytykuję tylko ulubione dania dzieci. Pikantny spaghetti i mięso z kurczaka pokrojone, jak się okazało, z miażdżonymi kośćmi. Mogłoby być też więcej dziecięcych płatków na śniadanie. Owoce i napoje owocowe, warzywa, świeże i ciepłe, lody i bardzo smaczne desery, które chętniej zjedlibyśmy z kawą na stole, ale nie wolno ich wynosić. Nie dziwię się, bo muzułmańscy goście też by tam zrobili niesamowity, bezmyślny bałagan. Zwłaszcza dzieci, a widzę, że starsze, rozrzucają jedzenie po stole, rozmazują je po krzesłach, rzucają pod stół i przynoszą na stół sterty jedzenia, które po prostu zjadają i tam zostawiają.
ZakwaterowanieOdpowiednie w stylu retro. Trzeba naprawić odpływy w umywalce, pasta do zębów unosi się na wodzie przez 2-3 minuty, a toaletę trzeba spłukać dwa razy. Z czyszczeniem poradziliśmy sobie sami i wszystko było bez zarzutu. Pokój z balkonem z widokiem na ogród z palmami. Ogród jest czysty i nie musieliśmy się martwić o zostawianie rzeczy na balkonie.
UsługiŚwietnie, chętnie pomagali z bagażami i wskazali nam drogę do hotelu. Uśmiechnięci, bardzo aktywni ludzie, którzy od razu rozpoznali, kto docenia ich usługi i być może poświęcali nam więcej uwagi, obsługując nas od baru po stolik. Chęć doradzania i zabawiania gości przez cały dzień była świetna. Bez płacenia im przez nas pieniędzy. Wystarczyło, że zachowywaliśmy się jak normalni, cywilizowani goście w ich kraju.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate