Najgorsza plaża i wejście do morza, jakie kiedykolwiek doświadczyłem
Zakwaterowanie
Nie jest to 5*, ale się udało. Pokoje są przestronne, klamka na balkonie odpadła, wąż prysznicowy był uszkodzony, z klimatyzacji kapała woda. Winda nie nadąża za liczbą gości, czasami lepiej jest przejść się pieszo.
Wyżywienie
Nie jest to 5*, ale się udało. Warzyw dużo, codziennie były też owoce, arbuzy. Tylko jadalnia jest zupełnie źle rozplanowana, gdy chcąc na przykład tylko jedną przystawkę, trzeba stać w ogromnej kolejce, bo jest ona ustawiona jedna za drugą, a nie oddzielnie od siebie.
Obsługa w hotelu
Tutaj zapewne skrytykuję jedynie luźne podejście do zgłaszanej usterki. Inaczej np. codzienne sprzątanie pokoju
Plaża
Cóż, to jest katastrofa. Wejście do morza odbywa się przez jednolitą warstwę wypłukanych glonów o wysokości około 60-70 cm. W wodzie, do odległości 4 metrów od brzegu, wyobraźcie sobie wyrzuconą trawę, w której brniecie jak papka z trawy. W przeciwnym razie na brzegu leżą plastiki, butelki, bałagan. Byliśmy na plaży w pobliskim innym 5* hotelu i nie było absolutnie żadnego problemu, plaża była czysta, wejście do morza było czyste. W przeciwnym razie leżaki na plaży należące do hotelu Laico są w większości połamane, popękane. O czystość tekstylnych mat na leżakach nikt nie dba. Bar na plaży – to nie bar, to parodia baru. Słowem trzy stoły i sześć krzeseł. Nie działa to cały dzień, a swoją drogą funkcjonalność baru polega na tym, że siedzi tam pijany człowiek /bar na plaży pewnie za karę/ i na żądanie nalewa napoje bezalkoholowe do papierowych kubeczków. Asortyment nealki minimalnej. Notabene plaża należąca do hotelu Laico w ogóle nie jest oznaczona logo hotelu - a raczej jest oznaczona tabliczką z nazwą tego hotelu w przeszłości. Będę narzekał na wyjazd, plaża to tragedia.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate