Pobyt na miejscu i wszystkie świadczone usługi możemy ocenić pozytywnie, a same wakacje bardzo nam się podobały. Jednak ogólne wrażenie z wakacji znacząco pogorszył wybór samolotu (CK), który ewidentnie nie nadawał się do transferu (wylot z BA) – Boeing 737 nie nadaje się na tak długie loty, jak lot do Zanzibaru. Samolot nie miał nawet siatki do przechowywania rzeczy na siedzeniu przed nami, nie wspominając o ekranie do oglądania lotu lub filmu. Możliwe było oglądanie trasy lotu lub filmów przez Wi-Fi i stronę internetową Smartwings, ale to Wi-Fi musiałoby im wystarczyć. Jeden korytarz w samolocie również nie zwiększa komfortu, gdy ludzie stoją w nim do toalety, a stewardesy idą tym samym przejściem z wózkami itp.
Zakwaterowanie
Pokój był regularnie sprzątany, pościel i ręczniki wymieniane, w pokoju znajdował się telewizor, czajnik, sejf, Wi-Fi w pokoju tylko za opłatą (nie skorzystaliśmy, bo Wi-Fi w recepcji i przy basenach nam wystarczało). Często zdarzały się przerwy w dostawie prądu kilka razy dziennie na kilka minut, ale nie było to uciążliwe.
Wyżywienie
Jedzenie było smaczne, ale na śniadanie codziennie było to samo (choć zawsze można było wybrać coś słodkiego, wytrawnego, z owocami, szynką, serem, jajkami, naleśnikami...). Raz na pobyt otrzymywaliśmy zaproszenie do restauracji afrykańskiej i raz do restauracji z owocami morza. Pizza i lody nie były wliczone w cenę all inclusive, ale można je było kupić za opłatą. 1 gałka lodów = 2 dolary. Pizza była absurdalnie droga.
Obsługa w hotelu
W hotelu znajdują się 3 baseny (główny obejmuje basen dla dzieci, a właściwie basen o kilku poziomach głębokości, basen ze słoną wodą i basen pływacki), mały plac zabaw (trampolina, zjeżdżalnia), bar, są doskonali animatorzy (można grać w siatkówkę plażową, rzutki, piłkę wodną, petankę, aquagym), można wypożyczyć rowery, pójść na siłownię, skorzystać z masażu, personel jest przyjazny i pomocny, w hotelu można zarezerwować różne wycieczki.
Plaża
Plaża ma piękny, miękki, biały piasek i nie trzeba było nosić butów do wody. Na plaży byli Masajowie, którzy bardzo chętnie rozmawiali z turystami, oferując wszystko na sprzedaż, ale nie byli tak uciążliwi, jak nam opowiadano. Nie mieliśmy z nimi żadnych złych doświadczeń. Na plaży znajduje się znak zakazujący wstępu, a hotel ma ochronę, która dba o przestrzeganie tego znaku i nie przeszkadzanie gościom w ośrodku. Występowały znaczne różnice w przypływach i odpływach, ale podczas naszego pobytu (była pełnia księżyca) przypływy i odpływy były w godzinach, które nam odpowiadały i w niektóre dni można było pływać w morzu zarówno rano, jak i po południu. Na plaży i w morzu były glony, ale nie były one w żaden sposób ograniczające ani nie występowały w dużych ilościach.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate