Railay to jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie. Jest tu znacznie drożej niż gdzie indziej w Tajlandii. Niewielka plaża otoczona jest pięknymi zielonymi skałami. W krajach tropikalnych należy spodziewać się pewnego bałaganu, tutaj jest go więcej niż gdzie indziej. Tsunami szalało tu już jakiś czas temu, ale jak dotąd niewiele się sprząta. Płycizny i zauważalne przypływy i odpływy stanowią pewien problem, ale jest ciekawie. Wieczorami jest mniej komarów, więc trzeba używać repelentów. Wieczory są tu spokojne, można usiąść w małych, prostych, ale przyjemnych barach lub pubach. Nie ma tu hałaśliwych rozrywek, co jest zaletą. Na miejscu można zarezerwować różne wycieczki. Słonie do Krabi, łodzią na piękne wyspy w szafach grających z gigantycznymi silnikami, które mój syn nazwał Mad Max. Miłośnicy wspinaczki znajdą tu największą frajdę. Trasy o różnym stopniu trudności, sprzęt można wypożyczyć w wielu wypożyczalniach na miejscu. Można też oczywiście zapisać się na kurs gotowania tajskiego, skorzystać z masaży, pedicure itp.
PlażaPo stronie hotelu brak. Tylko błoto podczas odpływu. Ale krótki spacer na drugą stronę przesmyku, gdzie plaża jest ładna, z pięknym widokiem na skały. Woda jest mętna, wynika to z rodzaju dna. Wejście do wody stopniowe po piasku. Bardzo płytko podczas odpływu. Wokół plaży restauracje, stragany, mnóstwo wszystkiego. Nurkowanie tutaj nie ma sensu z powodu mętnej wody, trzeba iść gdzieś dalej. A tam warto :-).
WyżywienieŚniadanie skromne, ale wystarczające. Brak reklamowanej restauracji, ale to nie ma znaczenia – kilka kroków od hotelu znajduje się kilka restauracji o różnym standardzie i akceptowalnych cenach. Lokalna kuchnia tajska, która czasami powoduje lekkie problemy trawienne. Dla tych, którzy się boją i chcą mieć pewność (i dla dzieci), można zamówić dobrą pizzę, hamburgery, spaghetti… tak na wszelki wypadek.
ZakwaterowanieJak na tę cenę, nocleg jest fatalny. Hotel wygląda, jakby miał wkrótce zostać zamknięty. Meble w opłakanym stanie, pleśń w łazienkach, kłódka tylko z zewnątrz, odkręcony sejf, postawiony tylko na półce, taras bez mebli, telewizor bez sygnału, Wi-Fi praktycznie niedziałające... Kiedyś ładny ogród, tylko minimalnie utrzymany, sprzątanie na zewnątrz niewystarczające. Basen mały, ale całkiem znośny i czysty, plastikowe leżaki i parasole dookoła. Każdy inny hotel w okolicy jest lepszy.
UsługiPraktycznie żadnego. (Dużym) problemem było zorganizowanie nawet transferu z hotelu. Musieliśmy zapłacić za łódź do Krabi (z Krabi), mimo że transfer był wliczony w cenę. Łódź przypłynęła, ale taksówka na lotnisko nie przyjechała o umówionej godzinie. Znalezienie taksówki na lotnisko o 4 rano, żeby zdążyć na lot, było nieco stresujące. W końcu nam się udało, ale zamówiony minibus również przyjechał z godzinnym opóźnieniem. W związku z tym na odprawie panował pośpiech, przez co walizki ostatecznie nie dotarły. (Ale odwieźli je do domu dzień później)
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate