W połowie marca ciepła, słoneczna pogoda między 15 a 20 °C, przy rzece trochę wietrznie, ale w cienkim swetrze lub lekkiej kurtce idealnie na spacer po mieście lub wycieczkę na wybrzeże; z powodu koronawirusa większość zabytków, kościołów, targów itp. niestety zamknięta, ale i tak super wycieczka; z 4 dni wyjazdu mieliśmy czystego czasu dwa i pół dnia - piątek po południu i cała niedziela na centrum Lizbony, w sobotę wycieczka pociągiem do Sintry, potem autobusem przez Cabo da Roca do Cascais, pociągiem z powrotem do Lizbony przez Belém; nigdzie nie było problemu z angielskim; 4 linie metra przez całe miasto, dodatkowo wszechobecne (nie tylko) żółte tramwaje i autobusy
Plażanie byliśmy na plaży
Wyżywienieśniadanie w hotelu - bogaty wybór pieczywa, głównie słodkiego, pokrojone owoce, ..; w mieście na kolację ich dorsz i pieczona jagnięcina niezbyt dobre, ale desery i ciasta wyśmienite - przede wszystkim pastéis de nata i grinja (likier wiśniowy), w różnych lokalach zamówione cappuccino było trochę wodniste, ale chyba Portugalczycy przygotowują je inaczej..
Zakwaterowaniehotel Miraparque piękny, wejście do metra tuż za rogiem, pokój z widokiem na park Eduarda VII, codziennie ścielone łóżko i czyste ręczniki
Usługichętna miła recepcjonistka, barman i obsługa podczas śniadań, z angielskim nie było problemu, obsługa pokojowa (jedzenie do pokoju)
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate