Na recepcji mówią po niemiecku, trochę po angielsku, mimo że polski i czeski są do siebie bardzo podobne, nikt nie chciał z nami tak rozmawiać. Hotel jest skierowany przede wszystkim do polskiej i niemieckiej klienteli, niemieccy turyści byli dla nich najważniejsi i było to bardzo widoczne.
PlażaPiaszczysta, woda powolna, tylko mało stoisk z przekąskami.
Podsumowanie-----nigdy więcej. Z podróżą za ponad 17000 CZK - jeden dzień przyjazdu wieczorem, cztery dni i rano po śniadaniu wyjazd. Na Zlatych Piskach na Słowacji żyłbym tydzień jak ten Niemiec!!!!!!!!!!!!
WyżywienieWidać, że jest to dla niemieckiej klienteli - czyli bardzo dobre
ZakwaterowanieNie podobało mi się zakwaterowanie. Czysto, ale nieładnie. Maleńki pokoik na trzecim piętrze, oczywiście bez windy (tylko do drugiego piętra). Pokoik, w którym nie da się ustawić dwóch łóżek obok siebie - nawet by się nie zmieściły, a przy obracaniu się w nocy uderzasz głową o skośny sufit. W pokoju nie ma ani jednej szklanki ani kubka / tylko dwa plastikowe kubeczki na szczoteczki do zębów. Na pytanie o lodówkę - gdzie schłodzić napoje lub jedzenie, odpowiedzieli, że lodówek nigdzie nie ma (Niemcy nie wytrzymaliby bez schłodzonych napojów). Łazienka prawie tak duża jak cały pokoik, ale całe drzwi przeszklone - w nocy światło budzi drugą osobę.
UsługiMały basen jak na tak duży hotel, gdzie i tak niewiele się chodzi, ponieważ niemiecka młodzież (dzieci) robi, co chce, więc można się tam łatwo zranić, sauna całkiem dobra i tylko jedna działająca para, gdzie raczej się ogrzejesz niż spocisz.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate