Hotel LUX Grand Gaube 5* położony jest w północno-wschodniej części wyspy Mauritius, 1,20 godziny od lotniska. Oferuje on doskonałe usługi hotelowe, własną piękną plażę i wyśmienitą kuchnię. Teren hotelu jest przepiękny – według renomowanego światowego magazynu FORBES z 2025 roku, słusznie został uznany za jeden z najpiękniejszych hoteli na świecie ze względu na swoją architekturę. Teren hotelu to duży, strzeżony i zamknięty kompleks, odpowiedni również dla dzieci w różnym wieku. Mogę tylko polecić ten hotel…
Zakwaterowanie
Hotel jest ekologiczny, zostałem zakwaterowany w spokojnej części hotelu w strefie VIP w jednopiętrowym budynku na 1. piętrze z oszałamiającym widokiem z tarasu pokoju na turkusową lagunę i szersze morze / Nie miałem płatnego widoku na morze /. Były też wille rodzinne ukryte w gąszczu zieleni przy plaży. W czasie mojego pobytu hotel był w pełni zajęty, ku mojemu zaskoczeniu było wiele małych dzieci i niemowląt, mieszkały w innej części kompleksu hotelowego. Zakwaterowanie znajdowało się w zielonej oazie palm, trawy, kwiatów. Pokój był przestronny - duże podwójne łóżko - wygodny materac. Szafa - mnóstwo wieszaków i półek, deska do prasowania + żelazko. Ekspres do kawy + czajnik elektryczny. Lodówka - ponieważ miałem all inclusive, miałem napoje bezalkoholowe i alkoholowe do woli w puszkach i butelkach, mleko, napoje energetyczne, wino - białe, czerwone, mocne alkohole. Na stole stały słodkie, markowe przysmaki i słone przekąski – barek w lodówce i szufladzie był uzupełniany codziennie. Na stole zawsze stały 2-litrowe szklane butelki wody – były uzupełniane 3 razy dziennie. Łazienka: 2 duże umywalki, wanna, przestronny prysznic / ciepła woda dostępna o każdej porze / + kosmetyki, suszarka do włosów, osobna toaleta. Śnieżnobiałe, miękkie, pachnące ręczniki kąpielowe. Należy zabrać ze sobą brytyjski adapter do gniazdek, inaczej nie będzie można naładować telefonu komórkowego. Myślę jednak, że personel hotelu zapewni adapter na życzenie. Internet w pokoju i w głównej części hotelu był doskonały, czasami przerywał na plaży. Zaskoczyło mnie to, że kosze na śmieci były tylko w pokoju i w toaletach przy restauracjach, trzeba było ich szukać gdzie indziej na próżno. Teren był zadbany i czysty.
Wyżywienie
Jedzenie było serwowane w 3 głównych restauracjach - Palm Court główna restauracja i bar - tutaj śniadania i kolacje były serwowane w formie bufetu + jedzenie było przygotowywane na twoich oczach. Śniadanie - mężczyzna grał na pianinie na evergreenach świata, a każdego wieczoru grał zespół. W tej głównej restauracji było menu dla dzieci, zawsze lody, a dla najmniejszych dzieci również kolorowe plastikowe talerzyki, sztućce, kolorowanki, kredki, gdy nudziły się po posiłku, a rodzice chcieli usiąść w miejscu. Pozostałe 2 restauracje były na plaży, miały bar, a jedzenie było serwowane zgodnie z zamówieniem z menu - lunch i kolacja (był bogaty wybór, dania, desery i napoje). Duża liczba personelu kelnerskiego - szybka obsługa - bez zamawiania. Była tylko restauracja peruwiańska do zamówienia - serwowała kolację - podczas pobytu można było tam chodzić tyle razy, ile się chciało. Były też codzienne burgery, bary ze stekami, bar ze smoothie, bary alkoholowe, lody na plaży w zabytkowej ciężarówce z 18 rodzajami lodów i sorbetów. Dzieci mogły doprawić swoje lody prażonymi migdałami, orzeszkami ziemnymi, ciasteczkami, cukierkami, przekąskami i sokami owocowymi 100%. Podsumowując, jedzenie było bardzo smaczne i różnorodne, wybór dań w restauracji głównej zmieniał się codziennie, a dania dnia i sałatki z ryb, owoców morza, ostryg – nie wiadomo było, co wybrać. Owoce – nigdy nie jadłam tylu różnych owoców w menu hotelowym. Importowane i krajowe egzotyczne. Mango i liczi dojrzewają na Mauritiusie w listopadzie. W restauracjach, które serwowały lody, zawsze podawano desery. Kawiarnia w recepcji – serwuje ponad 20 rodzajów fantastycznej kawy, którą można również przynieść na plażę.
Obsługa w hotelu
Myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy w podróży. Z lotniska do hotelu dowożono mnie samochodem, a na wycieczki, które odbywałam, przyjeżdżał po mnie kierowca i zabierał mnie do grupy turystów, których odbierano z hoteli minibusami. Przy wyjściu z hotelu dostałam listę rzeczy, które miałam odhaczyć w bagażu, ponieważ miałam opuścić hotel przed 6:00 rano. Hotel zaoferował mi salonik VIP na lotnisku, mimo że nie leciałam klasą biznes. Przy samochodzie czekał na mnie mężczyzna, który odprowadził mnie do stanowiska odbioru bagażu i czekał ze mną prawie 25 minut, aby upewnić się, że mam bilety i walizkę. Hotel miał wszystko, czego powinien mieć luksusowy hotel – pole golfowe, 2 korty tenisowe, ogrodzony plac zabaw dla dzieci z małym basenem, pokojami zabaw i placem zabaw. Kino, zabiegi wellness i kosmetyczne, fitness, sporty wodne, rowery, lądowisko dla helikopterów, sporty wodne na plaży. Hotel miał basen przy głównej restauracji oraz basen tylko dla dorosłych – w którym nawet nie byłem. Wszystkie informacje o hotelu, jego usługach i restauracjach można było znaleźć za pomocą hotelowego kodu QR.
Plaża
Plaża była czysta, piasek wokół wody był codziennie czyszczony. Pływaliśmy w głównej lagunie, gdzie było też najwięcej leżaków, w wystarczającej odległości zapewniającej prywatność. Wejście do morza było stopniowe, dno było bez koralowców i kamieni - nie potrzebowałem butów do wody. Ponieważ była to laguna, nie było fal, woda była ciepła 25-27°C. Po prostu nie była tak przejrzysta o tej porze roku po zimie, jak się spodziewałem. Pod koniec naszego pobytu powoli się wyklarowała. Temperatura powietrza wahała się od 26 do 33°C. Może 3 razy było pod chmurami, ale było gorąco. Przez cały mój pobyt nie padało. Słońce jest bardzo silne - wymagany jest faktor 50 - niektórzy je nie doceniali, ponieważ byliśmy pod parasolem... Pływanie było oznaczone bojami, ale pływaliśmy również za nimi. Snorkeling - były ryby, ale przy plaży nie ma raf koralowych. W oddali widać było rozbijające się fale – były tam bariery koralowe. Wybrałem hotel ze względu na przypływy i odpływy – o tej porze roku były tu maksymalne – 3-4 metry, można było komfortowo pływać o każdej porze – nie dopłynąłem do dna blisko brzegu. Wczasowicze narzekali na Flic Flac i wschodnie wybrzeże w tym czasie, gdzie czasami nie można było pływać cały dzień, mieli przypływ, jak mówili, nawet 800 metrów. Zaskoczyła mnie obsługa na plaży. Brak koszy na śmieci, brak kartek na ręczniki plażowe – zawsze rano były w koszyku pod parasolem. Na parasolu był dzwonek do przywoływania kelnera z baru – przynosili napoje i jedzenie, przekąski na leżak. Niektórzy wczasowicze otrzymali małe przenośne lodówki – które były zaparkowane pod parasolem na napoje w szklanych puszkach. Ludzie korzystali z nich na tyle często, że nie przytłaczały kelnerów. Po plaży spacerował pan, który dbał o okulary wczasowiczów – polerował szkła, gdy czytali lub nosili okulary. Oferowali egzotyczne owoce nabite na długie patyki i polewali je sorbetami owocowymi zrobionymi z tych owoców.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate