Przyjemny hotel, uprzejmy personel, doskonałe jedzenie, baseny mają głębokość tylko do 1 m i służą tylko do hucznych całodniowych imprez - w głębszej wodzie wielu urlopowiczów po doskonałych koktajlach i rumie prawdopodobnie by się utopiło. Żywe zespoły grały w ciągu dnia, przydałoby się więcej barów z możliwością spokojnego siedzenia. Każdego wieczoru był program z profesjonalnymi tancerzami rytmów kubańskich, przedstawienia cyrkowe i magiczne o zaskakująco wysokim poziomie profesjonalizmu. Oczywiście hotele 5* na Wyspach Kanaryjskich lub w Turcji czy Egipcie są nieco inne, ale na to trzeba liczyć przy przyjeździe do kraju socjalistycznego.
PlażaPlaża jest piękna, biała, z łagodnym wejściem do morza, a jeśli morze jest spokojne, kąpiel jest idealna. Plaża hotelowa ma długość nawet do 1 km, ale wyposażona w parasole i bar jest tylko na odcinku około 2 x 100 m, co jednak wystarczało. Ogromnym minusem jest brak pryszniców na plaży – aby spłukać piasek z nóg, trzeba było iść do basenu. Resort ma długość nawet do 2 km, a poranne spacery o wschodzie słońca po plaży są tego warte. Kto chce nurkować z rurką, powinien udać się na karaibską stronę Kuby, tutaj na Varaderze nie ma zbyt wiele do zobaczenia.
WyżywienieCodziennie były ryby podawane na 3-4 sposoby, kurczak na 2-3 sposoby, wieprzowina – w tym pieczone żeberka, wołowina, 2 razy pieczone indyki, nieskończona ilość dodatków, sałatek i sosów, desery, około 5 rodzajów owoców i 3 rodzaje lodów – przez 2 tygodnie pobytu na pewno nie zdążyłem spróbować więcej niż 10-20% oferty. Tematyczne restauracje nawet nie odwiedziliśmy, główna restauracja wystarczała. Myślę, że każdy realistycznie nastawiony urlopowicz znajdzie tu coś dla siebie.
ZakwaterowanieTelewizor był przestarzały, ale i tak nie mieliśmy powodu, by go włączać, wyposażenie pokoju było w porządku, codzienna wymiana ręczników, przy czym nigdy nie mieliśmy 2 ręczników, 2 dużych ręczników i ręcznika na podłogę przy wannie, jak to było na początku - najwyraźniej nie mają wystarczającej liczby z zapasem, a jeśli pralnia nie nadążała, to ręczników nie było...
UsługiInternet na Kubie działa tak, jak na początku w Europie - albo działa wolno, albo wcale, więc nie udało nam się wykorzystać wykupionego limitu. Kto jest przyzwyczajony do wielu sklepów w hotelu, ma pecha, tutaj był tylko jeden ze skromnym asortymentem - i tak naprawdę nie oczekiwaliśmy niczego od hotelu...
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate