Ogólne wrażenie z wakacji jest takie, jak sobie wyobrażaliśmy, wyspa jest piękna, z wieloma interesującymi miejscami, które warto zobaczyć, na pewno chętnie tu jeszcze wrócimy, ale zakwaterowania będziemy szukać gdzie indziej. Tego hotelu nikomu bym nie polecił.
PlażaNajbliższa plaża jest nudystyczna, ale kawałek dalej jest plaża, gdzie jest dość dużo dużych kamieni i klifów. Podobało nam się tam, ponieważ wszyscy lubimy nurkować z rurką i jest tam wiele gatunków ryb, plaża jest piaszczysta z kamykami. Polecam wypożyczyć samochód i pojechać na inne plaże, byliśmy na czterech kolejnych i było cudownie, każda inna, podobnie jak morze. Kto lubi nurkować, polecam rejs łodzią po najpiękniejszych zatokach - to też jest wielka frajda.
WyżywienieW hotelu mieliśmy tylko śniadania, które oceniłabym jako przeciętne. Pieczywo to tylko ich biały chleb, ani jednego dnia nic innego, słodkie pieczywo rozmrożone i czasem nawet z poprzedniego dnia. Kawa okropna - ale ponieważ mieliśmy własną, to nie było to tak uciążliwe, soki z koncentratów, ale w połączeniu z ich bardzo silnie chlorowaną wodą nie dało się ich pić. Owoce - z siedmiu dni 3 razy arbuz, inaczej kompotowane brzoskwinie, 2 rodzaje sera, 2 rodzaje wędlin, jajko sadzone, czasem parówki, płatki kukurydziane, jogurt - ten był naprawdę świetny. Kolacje - na te chodziliśmy do lokalnych tawern i wszędzie nam smakowało, chociaż w Grecji w porównaniu do naszych cen jest drożej, to uważam, że dobrze zrobiliśmy. Ponieważ widziałam, jak goście w hotelu narzekają na kolacje, a nikogo z właścicieli to nie obchodziło, wręcz byli na nich źli.
ZakwaterowanieHotel znajduje się na obrzeżach kurortu, co nam odpowiadało, jest wyposażony w basen, gdzie zaskoczyła nas godzina zamknięcia o 19:00, trudno było mi wytłumaczyć dzieciom, dlaczego gdzie indziej mogą się kąpać, a u nas nie. Jednak za największy problem uważam zachowanie właściciela hotelu. Kogoś tak nieprzyjemnego i niechętnego nie widziałam od dawna. Ten pan był nawet zirytowany pozdrowieniem. Klucze odbieraliśmy sami na recepcji w godzinach wieczornych, ponieważ nikogo tam nie było, ręczniki zmieniają 2 razy w tygodniu i nawet to im się nie udawało, tu i tam jakiś robaczek w łazience, żadnej szmatki do wycierania, również brak dywanika łazienkowego. Wyposażenie aneksu kuchennego naprawdę minimalistyczne, tzn. gdybyśmy nie mieli własnego noża, nie pokroilibyśmy nawet arbuza.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate