PlażaPlaża była oddalona o około 650 metrów, czysta, przestronna i sporo na niej było miejsc bez parasoli, ale my woleliśmy wybrać się na bardziej odległą plażę, gdzie można było nurkować z rurką.
WyżywienieJedzenie było absolutnie okropne, po pierwsze, zawsze takie samo (przez cały czas podawali na zmianę 4 dania główne: kurczaka z sezamem, żeberka, pangę i coś, co prawdopodobnie było hamburgerem z kurczaka i mąki), po drugie, mały wybór wszystkiego. Po pierwsze, świeżość została zastąpiona dużą ilością przypraw. Kiedyś o 19:00 na kolację można było wybrać „pizzę”, która była na śniadanie każdego dnia, tłusty ryż z przyprawami i bardzo tłuste ziemniaki z przyprawami. Gdyby to były normalne, świeżo ugotowane ziemniaki, to ok, zjadłbym je same, ale zawsze pachniały nieświeżo, jakby były gotowane co najmniej dzień lub dwa wcześniej i długo podgrzewane. Kiedy nadszedł czas na kolację, były pokryte mieszanką przypraw neutralizujących smak, polane olejem i wstawione na chwilę do piekarnika, jedna z pań wpadła na teorię, że może to resztki z innego hotelu. Generalnie wkładano maksimum wysiłku w wykorzystanie wszystkiego, co zostało, więc gumowate ciastka, naleśniki, których nie dało się zgiąć, resztki śniadaniowej kiełbaski zapiekanej z papryką... Ogólnie rzecz biorąc, używane produkty były prawdopodobnie najtańsze z możliwych, moja córka źle się poczuła po zjedzeniu pangi (lubi ryby), której, pomimo przypraw, nie zdawała sobie sprawy, że zjadła już dużo. Desery były wariacjami na temat pokruszonych śniadaniowych ciasteczek polanych budyniem. Na śniadanie były zimne jajka gotowane na niebiesko (skraplała się na nich para), a niektóre z nich miały na sobie sporą ilość odchodów nawet po obróbce cieplnej... Mleko czasami lekko gorzkie, czasami w porządku... Owoce tylko na śniadanie (pokrojona pomarańcza, czasami brązowawy banan pokrojony w kółka, lub również brązowawe jabłko. Żadnych na kolację, jakby to była alternatywa dla budyniu... Były też tostowane ciastka typu Minit na śniadanie, które były dobre. Ostatecznie poszliśmy gdzie indziej na kolację.
ZakwaterowanieSam pokój został odnowiony, łazienka była oryginalna, więc lekko spleśniałe fugi, popękany prysznic, przeciekający sedes. To była część kabiny prysznicowej oddzielona od reszty łazienki zasłoną, ale to typowa grecka klasyka.
UsługiW hotelu był basen, całkiem przyjemny, otoczony roślinnością, ale leżaki wokół niego były mocno zużyte, tapicerka miejscami podarta, podobnie jak krzesła w jadalni. Można było kupić drinka, ale był on droższy niż te oferowane w okolicznych lokalach. Po naszych doświadczeniach z jedzeniem nie mieliśmy nawet odwagi, żeby go spróbować.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate