Wakacje jako takie naprawdę bardzo mi się podobały. Gdyby jednak podróżował ktoś, kto w ogóle nie zna angielskiego, prawdopodobnie by sobie nie poradził. Wycieczka statkiem, którą zapłaciłam u delegatki, odbyła się bez niej i była komentowana tylko po angielsku. Autobus, który miał mnie odebrać, nie przyjechał, tylko jakiś inny, a na lotnisko było podobnie – zawsze dostawałam SMS od delegatki, a w rzeczywistości wszystko było inaczej – co mnie nie zmartwiło. Traktowałam to jako urozmaicenie :-)
PlażaPlaża co prawda nie była w spokojnym miejscu, ponieważ destynacją było Rodos - miasto - czyli prawie centrum miasta i port. Niedaleko hotelu i bez parasoli. Nie jestem typem plażowego leń - to mi wystarczyło, a woda była pięknie czysta - piaszczysta i częściowo kamienista.
WyżywienieSpróbowałam głównie ryb, jak inaczej - ziemniaki miały być ziemniakami, ale tutaj były frytki. Tak więc podczas wycieczki do Marmaris miałam też gotowanego ziemniaka - wyjaśniłam im, że nie chcę frytek - więc kucharz przyszedł zapytać, co chcę. A efektem był gotowany ziemniak z grillowanym łososiem. Właściciel restauracji pytał mnie, czy to jest to, czego chciałam. Tak, i tak nauczyłam Turków gotować ziemniaki :-)
ZakwaterowanieMiałam pokój jednoosobowy, a w opisie biura podróży każdy pokój miał mieć balkon lub taras – tylko mój nie miał! Był to jednak hotel rodzinny i po zwolnieniu innego pokoju po 3 dniach dostałam pokój z balkonem bez dodatkowej opłaty, jak mi obiecano. Bardzo mili i uprzejmi ludzie – cokolwiek będę potrzebować, mam się do nich zwrócić. I tak też było.
UsługiOgólne wrażenie było naprawdę pozytywne, jak już wspomniałam.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate