Na początku chcę zaznaczyć, że jesteśmy zupełnie niewymagający. Jeździmy już od 15 lat - każdego roku na inną grecką wyspę i zdecydowanie nie jeździmy tam ze względu na zakwaterowanie. Za każdym razem wypożyczamy samochód na prawie cały pobyt, więc na hotelu nie spędzamy dużo czasu. Chcę to tylko opisać dla innych, aby się nie dziwili. Wyspa Kythira jest niesamowita. Przede wszystkim dlatego, że nie jest jeszcze tak bardzo dotknięta turystyką. Plaże są prawie puste. Woda jest przepiękna, jest w niej mnóstwo rybek, więc świetna do snorkelingu. Wyspa jest raczej górzysta, ale są też plaże z piaskiem. Jest tu też dość wietrznie. Wiele zabytków... Avlemonas, Kythera. Piękne jaskinie naciekowe - my odwiedziliśmy Agia Sofia na południowym wschodzie. Jest dostępna bezpłatnie i otwarta dla zwiedzających. Niesamowite wodospady. Piękny port Diakofti. Dla nas najlepsze plaże to Likodimou (z jaskinią do schronienia się przed słońcem), Lymnaria i Feloti. Samochód wypożyczony na Kythirze był najdroższy ze wszystkich, jakie kiedykolwiek wypożyczaliśmy. I to nawet nie miał pełnego ubezpieczenia. Ale co poradzisz :-) Niestety konkurencji jak na razie nie ma.
PlażaBezpośrednio pod hotelem znajduje się piaszczysta plaża z łagodnym zejściem do wody oraz obsługą plażową. Nieco dalej w lewo, przy skale, jest całkiem dobre miejsce do snorkelingu. Od molo w prawo jest dość strome zejście z większymi kamieniami i przy wietrze nie da się tam nawet wejść do wody. Jeszcze dalej w prawo są kolejne ładne plaże.
WyżywienieApartament był bez wyżywienia, co nam całkowicie odpowiada
ZakwaterowanieApartament był drugim najpiękniejszym i największym, jaki mieliśmy. Naprawdę przestronny, dobrze wyposażony (mikser do mrożonej kawy, toster, czajnik elektryczny, dużo naczyń, większa lodówka i zamrażarka...). Ładny taras z widokiem na morze, meble z palet z poduszkami. Jest też bardzo ładnie udekorowany. Do morza jest około 400 metrów, ale niestety nigdzie nie jest napisane, że cała droga prowadzi pod bardzo stromą górę. My mieliśmy prawie cały czas samochód, więc daliśmy radę, ale byli też ludzie, którzy ze względu na zdrowie nie mogli sobie poradzić z tym wzniesieniem i woleli nie iść na plażę przez cały dzień. Kurort jest mały i bardzo spokojny. Jeden sklep, jeden warzywniak, dwa sklepy z pamiątkami oraz około 3 restauracje i 2 kawiarnie.
UsługiWifi nie działa. Według delegata działała przez cały czas, ale nie bardzo mu wierzę. Nie że bardzo jej potrzebowaliśmy, ale chciałam przynajmniej wysłać kilka zdjęć rodzinie, co się nie udało. A jeśli w opisie jest podane, że wifi jest na całym terenie, to powinna działać. Kolejnym problemem tego zakwaterowania jest uciążliwa pani gospodyni. Jest tam praktycznie cały dzień i cały czas podgląda oraz ciągle na coś narzeka. Ciągle obchodzi dom, czy ktoś nie ma włączonej klimatyzacji i otwartych drzwi na balkonie. Dwa razy nawet do was wpadła, że mamy otwarte. Dzieci były na balkonie i próbowały złapać jej wifi przez balkon. Były tam zamknięte. My mieliśmy włączoną klimatyzację i byliśmy w środku. Więc przynajmniej wkurzona zabrała właśnie zjedzony talerz ze stołu i włożyła go do zlewu. Bo my nawet po sobie nie sprzątamy. Po dwóch dniach woleliśmy już nie włączać klimatyzacji, bo potem nawet krzyczała na dzieci po grecku, aż się ich bały. Codziennie zamykaliśmy okiennice, żeby nie wpadało słońce, a każdego wieczoru wracaliśmy, a one były otwarte. Nawet jeśli nie wynoszono kosza na śmieci. Raz nawet delegat dzwonił do nas, że pani przekazuje, żebyśmy przy prysznicu przykleili zasłonę do ścianki kabiny prysznicowej, bo po nas jest dużo wody i meble gniją. Za każdym razem wycierałam dołączonym mopem, więc podłoga była wprawdzie wilgotna, ale na pewno nie stała tam woda. A meble w łazience są murowane, więc na pewno nic im się nie stanie. Szczytem było, gdy pani przyszła z delegatem, że jej syn ma prześcieradło z krwią i że ona tego nie wypierze... kilka kropli z rozdrapanych pryszczy po komarze. I chciała to zapłacić, czego odmówiłam. Białe pościele, jeśli się pierze w 60 lub nawet 90 stopniach, to na pewno się wypiorą. Do tego czasu byłam cierpliwa i nie chciałam poruszać największego problemu. Myszy. Co potwierdzili też inni goście. I to ewidentnie dużo myszy. Kilka razy je widzieliśmy, a raz w nocy mysz nawet mnie ugryzła w nogę. Potem widziałam, jak uciekła do łazienki. Codziennie wszędzie były mysie bobki. Pani powiedziała, że dała trutkę i na tym się skończyło.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate