Sándor Dr. S.
Zweryfikowana opinia Data pobytu: Sierpień 2015 Opinia utworzona 3 lub więcej lat temu Dodana Sierpień 2015
Nasze wakacje były niezapomniane. Jedynym cieniem była odwołana oczekiwana strajk, przez co musieliśmy niechętnie wracać do domu na czas. A przecież naprawdę liczyliśmy na kilka tygodni przymusowego opóźnienia. Nasz przewodnik nawet tego nie potrafił załatwić.
Nasze wakacje były niezapomniane. Jedynym cieniem była odwołana oczekiwana strajk, przez co musieliśmy niechętnie wracać do domu na czas. A przecież naprawdę liczyliśmy na kilka tygodni przymusowego opóźnienia. Nasz przewodnik nawet tego nie potrafił załatwić.
Plaża znajduje się około 200 metrów od zakwaterowania, przez teren porośnięty pokrzywami lub owsem. Na niektórych odcinkach plaży leżą wyrzucone glony i roślinność, które jednak są sprzątane rano. Dno jest raczej skaliste, miejscami piaszczysto-żwirowe, przydadzą się buty do kąpieli. Za parasole i leżaki trzeba płacić codziennie 5€, co jest potem wynagradzane pysznymi kawałkami arbuza. Woda jest niesamowicie ciepła, figlarne syrenki Posejdona tworzą delikatne fale dla nielicznych kąpiących się. Zachód słońca odbywa się na żywo. Tajemniczy, tęskny śpiew syren delikatnie pieści wieczorny wiatr. Podobno również wschód słońca jest transmitowany na żywo. Warto odwiedzić też inne plaże. Można znaleźć zatokę, gdzie córki Posejdona, które przeszły już pierwszą zmianę klimatu, uspokoiły się i mistrzowskimi palcami delikatnie marszczą wodę zatoki, otulają ją aksamitnie, pieści, czule szepczą słowa do twojego ucha. (Eulonga)
WyżywienieNie prosiliśmy o wyżywienie.
ZakwaterowanieOgólnie doskonałe. Może przydałaby się lampka nocna. Basen można było używać tylko w godzinach 08-18, ale gospodarze na szczęście byli elastyczni w interpretacji godziny 18. Realistyczną godziną byłaby 21. W sąsiedztwie obiektu znajduje się nieużywana działka porośnięta chwastami, co trochę psuje widok, ale podwórko z zakwaterowaniem i basenem jest zadbane, kwiatowe, ładne i estetyczne.
UsługiMożna było zamówić śniadanie w formie bufetu szwedzkiego (prawdopodobnie za 5 €), ale z tego nie skorzystaliśmy. W ciągu dnia i wieczorem dostępna była standardowa obsługa baru, z niezbyt wysokimi cenami (około dwukrotnie wyższymi niż w supermarkecie). Ostatniego wieczoru zorganizowano grillową imprezę, za 8 € każdy mógł się najeść do syta różnymi smakołykami. Za napoje trzeba było płacić, ale po zakończeniu posiłku hojnie serwowano rachit i zachęcano do wspólnego lokalnego tańca. Podobno taniec Zorba był znany tylko z filmu, ich narodowy taniec miał dziką, rytmiczną muzykę z klarnetem, smyczkami i perkusją, przypominającą powojenną euforię zwycięstwa. Sam taniec, jak pokazano go jako zachętę, polegał na tańcu z uniesionymi rękami, przypominając uproszczony taniec brzucha, z wyjątkowo prostymi krokami, które najlepiej opanowali nasi węgierscy małżonkowie i przyjaciele. Zaproszenie do tańca było bezpośrednie, miłe, szczere i nie narzucające się.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate
Czy ta recenzja była pomocna? (5) (1)







