Jakiekolwiek ogólne wrażenie z hotelu jako takiego psuje całkowicie fatalny poziom wyżywienia.
Miasteczko jako takie nie jest interesujące. Tuż przed hotelem jest główna "autostrada". Przez tę autostradę biegnie ulica o długości około 500 m, gdzie znajdują się jakieś restauracje i sklepy. To wszystko, jeśli jesteś przyzwyczajony do godzinnego spacerowania wieczornym miastem, to nie jest miejsce dla ciebie. Miasteczko sprawia ogólnie wrażenie brudnego.
Według katalogu większe miasto (Georgiopolis) miało być 20 minut pieszo plażą, rzeczywistość to około 60-90 minut.
PlażaPiaszczysta plaża, łagodne wejście, leżaki za darmo. Snorkeling nieciekawy, brak życia. Podczas naszego pobytu morze dość dzikie, fale ponad 1 metr. Morze w tym czasie obiektywnie niebezpieczne, kilku ludzi wyciągali z wody ratownicy, więc ostrożnie.
Na plaży około 500 metrów dalej można wypożyczyć skuter wodny, przejechać się za łodzią na bananie. Nic bliżej. Niestety nie było lotu na spadochronie za łodzią.
WyżywienieJedzenie było desperacko złe, co całkowicie zniszczyło ogólne wrażenie z hotelu. Już sama „woń” jadalni odbierała apetyt. Na śniadanie na przykład parówki, które nie widziały mięsa, ser to samo, salami gdzieś lekko poniżej poziomu salami Junior. Wszystko w najgorszej dostępnej jakości. Obiady i kolacje jeszcze gorsze. Mięso wizualnie złe, po spróbowaniu jeszcze gorsze. Próba souvlaki z flakowatym mięsem i tylko tłustym. Mieszanka ryżu z plasterkami parówek ze śniadania. Pokrojone parówki ze śniadania wymieszane z papryką. Oferta owoców – melon, pomarańcza, pomidor, ogórki, nic więcej, czyli dość uboga. Ogólnie horror i przerażenie, które zmusiły nas do odwiedzania okolicznych restauracji przez większość pobytu. Stołówka szkolna jest w porównaniu z tym hotelem lokalem o wysokiej jakości. W all inclusive wliczone napoje bezalkoholowe, piwo, ouzo, brandy. Napoje bezalkoholowe w porządku. Piwo tylko do 2 dcl szklanek. W przypadku ouzo i brandy obowiązuje to samo, co w przypadku jedzenia, czyli najniższa dostępna jakość. Przy barze jedna osoba nie dostanie więcej niż 2 napoje naraz. Popołudniowa przekąska oznacza przez cały czas ten sam deser i do tego kawę/herbatę z dużych termosów. Kto lubi po poranku lub obiedzie espresso, niestety nie ma szczęścia. Automat na coś, co z daleka przypomina espresso, stoi za barem, ale z niego leci znowu tylko kawa filtrowana.
ZakwaterowaniePod prysznicem prawie nie leciała ciepła woda, klimatyzacja nie była w stanie schłodzić pokoju ze względu na jego wielkość. Zamek w drzwiach nie działał (może to być problem, gdy odkryjesz, że pokojówka nie zamyka drzwi). Niemniej jednak zakwaterowanie można określić jako przeciętne, bez poważniejszych negatywów. Na nocleg wystarczy.
UsługiPoza wymienionymi powyżej usługami hotelowymi, wszystko jest w porządku. Basen przy morzu jest ładny, duży i czysty. Drugi basen jest bardzo dobrze sfotografowany w katalogach, jednak jest to malutki basen około 20 m od wspomnianej wcześniej autostrady, więc nie można na niego zbytnio liczyć. Z hotelu Jasu Krití chodzi się na posiłki i do basenu do hotelu Kavros Beach, około 150 m.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate