Ogólne wrażenie jest zdecydowanie pozytywne. Swoje uwagi czy też pochwały zostawiam w dalszych komentarzach dotyczących już konkretnych kategorii. Ale jakbym miała się wybrać raz jeszcze do hotelu Club Lyda, to na pewno bym to zrobiła. Fajne miejsce z dobrymi i serdecznymi ludźmi wokół. Okolica spokojna. Posłuży też jak dobre miejsce wypadowe do Heraklionu czy Pałacu Knossos, które zresztą odwiedziłyśmy.
PlażaPrzed wyjazdem spotykałam się z negatywnymi komentarzami odnośnie odległości plaży od hotelu. Rzeczywiście przejście do niej zajmuje ok. 15 minut (więc pewnie odległość wynosi ok. 1 km), ale nam to w żaden sposób nie przeszkadzało. Spacerek był przyjemny, z możliwością porozglądać się po okolicy, zobaczyć, jak rosną cytryny czy granaty.
Dwie plaże, na których byłyśmy, są czyste, ładne, piaszczyste. Idealne też dla dzieci i ogólnie tych, którzy dopiero uczą się pływać. Bo są dosyć płytkie. Długo się idzie, a poziom wody nadal jest np. do kolan.
WyżywienieZ jedzenia również jesteśmy zadowolone.
Przed wyjazdem przeczytałam sporo opinii o tym, że jedzenie jest mało różnorodne, nie ma w czym wybierać, i z tego powodu trochę się martwiłam.
Na miejscu okazało się, że nie warto było. Oczywiście jakość jedzenia, wybór i ilość w hotelu z 5 gwiazdkami będzie się różnić od tego, które było w naszym hotelu. Jednak nie szukałyśmy luksusów. Tylko normalności i spokoju.
Otóż, według mnie wybór potraw był wystarczająco duży. Każdy znalazł coś dla siebie. Śniadania - na słodko ( jogurt, płatki, owoce, dżemy) i na słono (szynki, sery, warzywa, pieczywo). Obiady: ziemniaki, ryż, makaron + do tego różne mięsna, ryby czy warzywa do wyboru. Kolacja - podobny wybór, co przy obiedzie. Do tego zawsze były jakieś ciasta, desery (raz lepsze, raz gorsze). Arbuzy i dynie smakowały obłędnie i pojawiały się przy każdym posiłku.
Czasami były też jakieś owoce morza. Fajne zaskoczenie. Prosiłabym o więcej :)
ZakwaterowaniePodobał nam się pokój, który dostałyśmy. Był dosyć przestrzenny więc każda z trzech osób znalazła miejsce dla siebie i dla swojego bagażu. Na plus balkon z widokiem na basen w hotelu oraz na morze trochę dalej. Piękny atrakcyjny widok dający poczucie wakacji tu i teraz.
Regularne sprzątanie i wymiana ręczników. Nawet nie musiałyśmy o to prosić. Widać, że obsługa w hotelu bardzo o to dba.
Jedyne, do czego mogę się przyczepić, a nawet lepiej powiedzieć - zasugerować: to remont w łazience lub chociażby wymiana wanny. Natomiast ten element nadal w żaden sposób nie dyskwalifikuje hotelu Club Lyda i nie obniża ogólnej jakości usług, a przynajmniej dla mnie.
UsługiObsługa w hotelu to przecudowni ludzie. Uśmiechnięci, pomocni, szybcy. Bez zarzutu! Po prostu chciało się z nimi nawet zaprzyjaźnić.
Zawsze czysty basen. Niejednokrotnie widziałam, jak był sprzątany i sprawdzany pod względem norm czystości.
To, co by chciało się zmienić, to kawa i kubki/kieliszki. Wyjaśniam szerzej.
Kawa była tylko rozpuszczalna. W ziarnach z ekspresu można było dostać bodajże za dodatkową opłatę, ale też dopiero od godz. 11:00 na barze. A więc jeśli ktoś wymyślił sobie, że chce spędzić poranek na balkonie z widokiem na morze i z kubkiem pachnącej kawy, to pozostawało to jedynie marzeniem. Bo bar, gdzie mogą taką kawę sprzedać, był czynny od 11:00. Warto byłoby bardziej zadbać o ten element i może w ogóle dać jeden porządny ekspes na salę.
Ceramiczne kubki pojawiały się jedynie w czasie obiadu. W inną porę były tylko kubki papierowe. Na barze napoje też były nalewane do zwykłych plastikowych. Niby jestem w stanie to przełknąć, ale czasami cała przyjemność picia wina sprowadza się do tego, z czego się go pije. Także ten element zdecydowanie do zmiany.