Mitsis Messonghi Ocena: 4/5
od 1 241 zł za osobę
Przejdź do... | Przejdź do głównego menu
od 1 241 zł za osobę
od 2 137 zł za osobę
od 1 475 zł za osobę
od 1 129 zł za osobę
Wykres przedstawia prognozowane ceny wycieczek w nadchodzących miesiącach
Minimalna cena za osobę z możliwymi różnicami w czasie trwania podróży
Prezentowane w informacji opisy, opinie oraz zdjęcia przedstawiają subiektywne odczucia ich autora i nie stanowią części oficjalnego opisu obiektu organizatora turystyki (przedsiębiorcy turystycznego). Pokoje oraz udogodnienia mogą się różnić od zawartych w informacji, za co Travelplanet.pl S.A. nie ponosi odpowiedzialności. Oficjalny opis dostarczony przez organizatora turystyki znajdziesz na stronie poświęconej wybranej przez Ciebie imprezie turystycznej, po wskazaniu interesującego Cię terminu wyjazdu.
Nie oceniony (Na podstawie 3 opinii)
Marek Minařík
Zweryfikowana opinia Data pobytu: Wrzesień 2010 Opinia utworzona 3 lub więcej lat temu Dodana Październik 2010
Piękna
WyżywienieSuper
ZakwaterowanieŁadny
UsługiDobry
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate
Czy ta recenzja była pomocna? (4) (0)
Martina Pavlíková
Zweryfikowana opinia Data pobytu: Lipiec 2010 Opinia utworzona 3 lub więcej lat temu Dodana Lipiec 2010
Na plażę było całkiem daleko, przy apartamencie nie ma dostępnych parasoli, więc kupiliśmy tam parasol za 5 euro. Nosiliśmy go ze sobą, także maty. Plaża była przestronna, zawsze można było znaleźć miejsce, żeby nie leżeć na głowie. Parasol można było zostawić na cały dzień, nikt nic nie zabrał, zostawiliśmy tam ręczniki, dmuchane zabawki, wyszliśmy, a po południu wszystko było na swoim miejscu. Dla dzieci łagodne wejście do morza, dla męża nuda podczas nurkowania, podobno w wodzie nic nie ma.
WyżywienieMieliśmy wykupioną półpensję, ale następnym razem już bym się na to nie zdecydowała. Nie jedliśmy na miejscu, chodziliśmy do hotelu Stefani, droga prowadziła ich główną ulicą, a samochody jeździły tam dość szybko. Mieliśmy dzieci w wieku 8 i 4 lat, bałam się, co tam zjemy, ale można tam kupić dosłownie wszystko. A zanim doszliśmy do Stefani i z powrotem, zwłaszcza młodsze dziecko było tak zmęczone upałem, że nie miało nawet ochoty jeść, a potem nie chciało już iść nad morze, które też było dalej. Na śniadanie zazwyczaj był talerz z wędliną - jedno plasterek szynki, jeden plasterek kiełbasy, plasterek twardego sera, kawałek masła, trochę jakiejś pasty, pół pomidora, ogórek i trzy plasterki białej bułki. Czasem zamieniano to na trzy parówki. Poza tym ciągle to samo. I herbata. Na kolację wybieraliśmy spośród dwóch dań, zawsze dzień wcześniej. Jedzenie było czeskie, czeska obsługa, czeski kucharz. Zawsze była zupa, a na przykład: pieczona wieprzowina, kapusta, knedelki, zapiekanka ryżowa, kluski z makiem, risotto, szaszłyki i frytki, można było wybrać. I znowu herbata. Dzieci nie jadły dużo, więc mąż jadł prawie trzy porcje, więc był najedzony, a mi to wystarczało. Ale następnym razem wolałabym gotować sama, bo kiedy przyszliśmy na śniadanie, mały dwa razy ugryzł i już nie chciał, a za chwilę był głodny.
ZakwaterowanieZakwaterowanie było wystarczające, odpowiednie dla całej rodziny. Nawet przyzwyczailiśmy się do wyrzucania papieru toaletowego do kosza, tylko prysznic sprawiał mi problem, ponieważ nie było tam zasłony, i zanim cała rodzina się wykąpała, wszędzie było mokro. A miejscowe komary chyba są odporne na czeskie repelenty, raid był w gniazdku całą noc, a rano wesoło krążył wokół niego komar, a my byliśmy pogryzieni. Nikt nam nie sprzątał przez cały pobyt, sami wynosiliśmy kosze, więc mieliśmy własne worki, przy wejściu do każdego pokoju był miotła, szufelka, wiadro z mopem, więc każdy mógł posprzątać lub wytrzeć, jak chciał. Ręczniki były tylko na początku pobytu, bez wymiany, podobnie pościel. Kuchnia była skromnie wyposażona, dwa garnki, reszta po cztery (szklanki, talerze, sztućce), ale nie gotowaliśmy, więc to wystarczyło. Na jakieś większe gotowanie było tam jednak za mało naczyń. Woda leciała ciepła o każdej porze dnia, także w nocy. W telewizji tylko greckie programy i ČT 24.
UsługiNie mieszkaliśmy bezpośrednio w hotelu, lecz w rezydencji Michalis, więc nikt nam nie sprzątał, nie wymieniał pościeli ani ręczników, ale środki czystości były dostępne, każdy zamiatał, jak potrzebował. Przynajmniej nikt nam tam nie przeszkadzał. A kosz wynieśliśmy sami w drodze na plażę. Pani zajmowała się głównie sprzątaniem wokół, ogrodem, ciągle zamiatała chodniki, była dużo przy basenie, za 1,5 euro robiła doskonałe frappe.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate
Czy ta recenzja była pomocna? (2) (0)
Filtruj opinie
Marek Minařík
Zweryfikowana opinia Data pobytu: Wrzesień 2010 Opinia utworzona 3 lub więcej lat temu Dodana Październik 2010
Piękna
WyżywienieSuper
ZakwaterowanieŁadny
UsługiDobry
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate
Czy ta recenzja była pomocna? (4) (0)
Martina Pavlíková
Zweryfikowana opinia Data pobytu: Lipiec 2010 Opinia utworzona 3 lub więcej lat temu Dodana Lipiec 2010
Na plażę było całkiem daleko, przy apartamencie nie ma dostępnych parasoli, więc kupiliśmy tam parasol za 5 euro. Nosiliśmy go ze sobą, także maty. Plaża była przestronna, zawsze można było znaleźć miejsce, żeby nie leżeć na głowie. Parasol można było zostawić na cały dzień, nikt nic nie zabrał, zostawiliśmy tam ręczniki, dmuchane zabawki, wyszliśmy, a po południu wszystko było na swoim miejscu. Dla dzieci łagodne wejście do morza, dla męża nuda podczas nurkowania, podobno w wodzie nic nie ma.
WyżywienieMieliśmy wykupioną półpensję, ale następnym razem już bym się na to nie zdecydowała. Nie jedliśmy na miejscu, chodziliśmy do hotelu Stefani, droga prowadziła ich główną ulicą, a samochody jeździły tam dość szybko. Mieliśmy dzieci w wieku 8 i 4 lat, bałam się, co tam zjemy, ale można tam kupić dosłownie wszystko. A zanim doszliśmy do Stefani i z powrotem, zwłaszcza młodsze dziecko było tak zmęczone upałem, że nie miało nawet ochoty jeść, a potem nie chciało już iść nad morze, które też było dalej. Na śniadanie zazwyczaj był talerz z wędliną - jedno plasterek szynki, jeden plasterek kiełbasy, plasterek twardego sera, kawałek masła, trochę jakiejś pasty, pół pomidora, ogórek i trzy plasterki białej bułki. Czasem zamieniano to na trzy parówki. Poza tym ciągle to samo. I herbata. Na kolację wybieraliśmy spośród dwóch dań, zawsze dzień wcześniej. Jedzenie było czeskie, czeska obsługa, czeski kucharz. Zawsze była zupa, a na przykład: pieczona wieprzowina, kapusta, knedelki, zapiekanka ryżowa, kluski z makiem, risotto, szaszłyki i frytki, można było wybrać. I znowu herbata. Dzieci nie jadły dużo, więc mąż jadł prawie trzy porcje, więc był najedzony, a mi to wystarczało. Ale następnym razem wolałabym gotować sama, bo kiedy przyszliśmy na śniadanie, mały dwa razy ugryzł i już nie chciał, a za chwilę był głodny.
ZakwaterowanieZakwaterowanie było wystarczające, odpowiednie dla całej rodziny. Nawet przyzwyczailiśmy się do wyrzucania papieru toaletowego do kosza, tylko prysznic sprawiał mi problem, ponieważ nie było tam zasłony, i zanim cała rodzina się wykąpała, wszędzie było mokro. A miejscowe komary chyba są odporne na czeskie repelenty, raid był w gniazdku całą noc, a rano wesoło krążył wokół niego komar, a my byliśmy pogryzieni. Nikt nam nie sprzątał przez cały pobyt, sami wynosiliśmy kosze, więc mieliśmy własne worki, przy wejściu do każdego pokoju był miotła, szufelka, wiadro z mopem, więc każdy mógł posprzątać lub wytrzeć, jak chciał. Ręczniki były tylko na początku pobytu, bez wymiany, podobnie pościel. Kuchnia była skromnie wyposażona, dwa garnki, reszta po cztery (szklanki, talerze, sztućce), ale nie gotowaliśmy, więc to wystarczyło. Na jakieś większe gotowanie było tam jednak za mało naczyń. Woda leciała ciepła o każdej porze dnia, także w nocy. W telewizji tylko greckie programy i ČT 24.
UsługiNie mieszkaliśmy bezpośrednio w hotelu, lecz w rezydencji Michalis, więc nikt nam nie sprzątał, nie wymieniał pościeli ani ręczników, ale środki czystości były dostępne, każdy zamiatał, jak potrzebował. Przynajmniej nikt nam tam nie przeszkadzał. A kosz wynieśliśmy sami w drodze na plażę. Pani zajmowała się głównie sprzątaniem wokół, ogrodem, ciągle zamiatała chodniki, była dużo przy basenie, za 1,5 euro robiła doskonałe frappe.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate
Czy ta recenzja była pomocna? (2) (0)
Zadzwoń lub wyślij zapytanie, a my wyszukamy dla Ciebie wyjazd, który będziesz długo i mile wspominać!
Jesteśmy dostępni 7 dni/tyg. 8:00-23:00.
Ładowanie położenia hotelu i opisu...