PlażaPlaża jest tuż przed hotelem, od terenu hotelu i basenów oddzielona jest tylko przeszklonym płotkiem, a od basenu aż prawie do wody prowadzi drewniany chodnik. Z leżaków przy basenie można mieć widok na plażę i ma się w zasadzie identyczny, jeśli nie większy komfort, jakby się leżało bezpośrednio na plaży (ponieważ jest się na trawie, blisko prysznica i basenu). Rodzice z mniejszymi dziećmi, tak jak my, logicznie zajmowali leżaki najbliżej basenów, są tu dwa, jeden do pływania o maksymalnej głębokości 160 cm i jeden dziecięcy. Ponieważ większość dzieci nie uznaje żadnego morza i za prawdziwą wodę uważa tylko baseny, dostęp do morza itp. nie bardzo ich interesował. Sama byłam tam dziennie maksymalnie na 15 minut. Plaża jest powiedzmy, że przeważnie piaszczysta, taki typ, który ma wszędzie piasek, tylko przy wejściu do wody i tuż na początku pod wodą są pasy większych kamieni. Nie jest więc całkowicie idealna dla małych dzieci. Poza tym, po północnej stronie wyspy, gdzie znajduje się Acharavi, czasami wieje wiatr i wtedy w wodzie są stosunkowo duże fale. U nas w dniu po przyjeździe wiało tak, że w morzu w ogóle nie dało się kąpać. Plaża więc była w miarę w porządku, nie zachwyciła, nie uraziła. Bar plażowy obsługuje też leżaki przy plaży, przy basenach są małe stoliki, więc można było w każdej chwili spokojnie zamówić coś do picia lub coś małego do jedzenia albo lody. Z drugiej strony, hotel ostrzegał, aby ludzie nie przynosili własnego jedzenia i napojów do basenów i korzystali głównie z usług baru, co uważam za normalne, ceny napojów w barze były OK.
WyżywienieMieliśmy w hotelu półpensję, reszta jak wszyscy inni goście. Obiady hotel nie serwował nawet w hotelowej restauracji, lecz w barze na plaży, należącym do hotelu i wygodnie położonym przy basenach i plaży, gdzie można było się również posilić. Poza tym, około 50 metrów (w prawo) znajdowały się obok siebie aż trzy lokalne tawerny z typowym jedzeniem - ceny lepsze niż w hotelowym barze na plaży, więc nikt nie musiał pozostawać głodny. Śniadania i kolacje były w porządku, z wystarczającym wyborem, myślę, że z dużą ilością gotowanych i surowych warzyw oraz owoców nie głodowaliby nawet wegetarianie. Jakość jedzenia była dobra, w hotelu raczej nie można oczekiwać żadnych kulinarnych eksperymentów, gotuje się tak, aby odpowiadało to wszystkim i w dużej ilości, czyli standard hotelowy. Próbowano też typowych greckich potraw, ale oczywiście, jeśli ktoś chce prawdziwie autentyczny smak Grecji, nie znajdzie go w dużym hotelu. Napoje podczas kolacji zamawiało się u kelnerów, idealnie było iść na kolację tak, że człowiek znalazł odpowiedni stolik, zamówił napoje, a potem poszedł po jedzenie. Szukanie stolika z już pełnymi talerzami w rękach kelnerzy raczej nie lubili. Zwykle potem nawet nie przychodzili po zamówienie napojów. W ten sposób stopniowo „przeuczyli” wszystkich gości. :D Dużym plusem hotelowej restauracji była miła i profesjonalna Martina z Czech, która mieszka w Grecji już 13 lat. Było miło, że przez cały pobyt zwracała się do nas po słowacku, chociaż bez problemu moglibyśmy się porozumieć z jej kolegami po angielsku (mówili oczywiście też po niemiecku, w hotelu przeważa niemiecka klientela), zawsze było miło zamienić kilka słów z „naszym człowiekiem”.
ZakwaterowanieHotelowi, mimo że jest odnowiony i ładny, nie mogłem dać pełnej liczby punktów, ponieważ w dniu przyjazdu nie mieli dla nas wolnego pokoju (mimo że według informacji z biura podróży współpracują z nimi od wielu lat). Zakwaterowali nas, oraz inną parę ze Słowacji, dopiero za terenem hotelu w budynku apartamentowym o znacznie niższym standardzie niż zamówione zakwaterowanie. Oczywiście mogliśmy korzystać z usług hotelu, ale było to wyjątkowo frustrujące po długiej podróży i z zmęczonym, płaczącym dzieckiem targać walizki przez cały teren i dalej za niego, a przede wszystkim nie móc wygodnie rozpakować rzeczy, ponieważ następnego dnia czekał nas jeszcze kolejny przejazd z walizkami do ostatecznego pokoju. W ten sposób praktycznie straciliśmy jeden dzień wakacji, ponieważ pokój dostaliśmy dopiero około 12:30, a ponieważ musieliśmy położyć dziecko spać jeszcze w apartamencie, realnie przenieśliśmy się dopiero około 14:30. Do hotelu codziennie przyjeżdżało wielu gości, głównie z Niemiec, i nie wiem, czy to przypadek, że zakwaterowania nie otrzymali właśnie słowaccy goście, czy może dlatego, że jesteśmy przyzwyczajeni do niewygód i się nie skarżymy. Uważam to też za swój błąd, ponieważ mimo że po przyjeździe byłam zdenerwowana i zamierzałam napisać reklamację zarówno do biura podróży, jak i do hotelu, ostatecznie zrezygnowałam, bo nie chciało mi się spędzać kolejnego dnia wakacji zamknięta gdzieś przy płatnym komputerze i wypisywać skargi. Muszę przyznać hotelowi, że następnego dnia dali nam większy pokój niż pierwotnie zarezerwowany (studio zamiast zwykłego pokoju dwuosobowego) i jako rekompensatę butelkę lokalnego, niealkoholowego białego wina, więc jako gest to cieszy, ale za niepotrzebne, powtarzające się przeciąganie się z płaczącym dzieckiem i walizkami to nie jest warte. Studio, które potem dostaliśmy, było ładne, nowe, z balkonem. Chociaż kuchnia była w zasadzie tylko małym dodatkowym miejscem, nieoddzielonym od pokoju, było chyba bardziej przestronne niż zwykły pokój.
UsługiRecepcja przy naszym przyjeździe nie spisała się najlepiej, jak już pisałam, nie dostaliśmy pierwszej nocy pokoju w hotelu. Nawet w drodze do domu apartamentowego pani z recepcji zrobiła zamieszanie, bo wysłała nas z walizkami na piętro, by potem odkryć, że w danym apartamencie ktoś już jest zakwaterowany, więc musiała wrócić po inny klucz, a my musieliśmy znosić walizki z powrotem na parter. Poza tym usługi hotelu były w porządku, a szczególnie podobało mi się, że hotel, choć nie był mały, nie był żadnym ogromnym, potwornym „osiedlem”, nie było w nim żadnych zorganizowanych zajęć ani animacji, więc przy basenie przez cały dzień była tylko cicha muzyka w tle i każdy robił, co sam uznał za stosowne i kiedy uznał to za stosowne. Bar plażowy był wprawdzie otwarty długo wieczorem, ale chyba nikt poza pokojami w głównym budynku hotelu nad recepcją go nie słyszał, bo pozostałe pokoje były rozmieszczone w dość dużym kompleksie w oddzielnych budynkach 2- lub 3-piętrowych. Jak patrzyłam, średnio w jednym budynku było 15-25 pokoi i były tam tylko pokoje, więc jeśli nie trafiło się na jakąś wesołą grupę sąsiadów (na szczęście nam się to nie zdarzyło), wieczorem w pokoju było cicho i przyjemnie. Tuż przy bocznym wyjściu z hotelu znajdował się minimarket, więc można było kupić coś do picia, jedzenia lub potrzebne rzeczy na plażę czy do basenu praktycznie na miejscu. Można było też pójść do większych sklepów w mieście, to nie było więcej niż 300 m, czyli 5-7 minut pieszo. Baseny były bezpośrednio przed głównym budynkiem, było przy nich dużo leżaków za darmo, plaża była tuż przed hotelem, na niej leżaki były płatne.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate