Po przyjeździe czekaliśmy 4 godziny na hotel, gdzie przydzielono nam chyba najgorszy pokój w hotelu, ale poprosiliśmy o zmianę i ją zaakceptowano. Więc byliśmy zadowoleni. Co do biura podróży... - nigdy więcej. Brak informacji o odjeździe na tablicy ogłoszeń. Zapytaliśmy delegata z biura podróży, który tam był, czy mógłby dowiedzieć się dla nas tych informacji, ale zbył nas, mówiąc, że nie jest naszym delegatem i że powinniśmy zadzwonić do jego delegata. Niestety, był niedostępny. W recepcji powiedziano nam, że pracownik, który zajmuje się bagażami, udzieli nam informacji. Miał na swoim komputerze informację, że odjazd będzie o 6:30 rano. Zapytałem jeszcze dwa razy. Rano zapukali do naszych drzwi, mówiąc, że zabiorą nasze walizki i że obudzili nas telefonem pół godziny temu (nie zadziałał, więc nikt nie zadzwonił). W recepcji dowiedzieliśmy się, że autobus był już o 5:50 i że już odjechali. Więc chociaż delegat wiedział, że nas nie ma, bezczelnie odjechał bez nas. W recepcji powiedziano nam, że czas odlotu jest kontrolowany przez delegata i że to nasz problem, że na tablicy ogłoszeń nie ma o tym żadnej informacji. Mieliśmy wziąć taksówkę i dotrzeć na lotnisko o własnych siłach i na własny koszt. Nie dostaliśmy jedzenia ani napojów. Na lotnisku dowiedzieliśmy się, że nasz lot jest gdzie indziej, więc wzięliśmy kolejną taksówkę i przenieśliśmy się w inne miejsce. Chcę ostrzec przed biurami podróży... - zostawią was na pastwę losu, nie martwcie się, po prostu zostawią was tam i odjadą bez was, nie próbując skontaktować się z wami bezpośrednio w pokoju, gdy telefon nie działał. Całe szczęście, że w ogóle zdążyliśmy na lot, że mieliśmy jeszcze trochę gotówki i jakoś dotarliśmy na lotnisko, gdy delegat się poddał. Nie wyobrażam sobie, że przez to spóźnilibyśmy się na lot.