PlażaCały kompleks Bellevue Club robił na nas wrażenie pobytu w uzdrowisku, dlatego nawet droga na plażę nie była ani nieprzyjemna, ani długa. To, co niektórzy krytykują - śmieci, bałagan, niestety jest prawdą, ale przyjechaliśmy nad morze, a nie na kontrolę porządku. Sama plaża jest codziennie sprzątana, więc nie wydawało nam się, że różni się od plaż w innych krajach. Połowę naszego pobytu kąpaliśmy się w falach, potem morze całkowicie się uspokoiło. Nieprawdą jest, że jest zimne, woda była całkowicie przejrzysta i ciepła, jak się mówi, jak kawa.
WyżywienieNa początku byliśmy bardzo zadowoleni, pod koniec tygodnia mieliśmy wrażenie, że właściwie nie potrafią dobrze gotować - stołówka szkolna lub zakładowa u nas naprawdę gotuje lepiej. Niemniej jednak jedzenie było na ogół smaczne, w wystarczającej ilości, a pochwałę zasługuje niezbędna sałatka z kapusty, którą każdy mógł doprawić według własnego smaku. Błędem była ciągle ta sama, choć smaczna zupa z torebki oraz deser - przy liczbie 2x7 posiłków, pierwszego dnia podano budyń, raz trochę „przeterminowaną” pomarańczę i raz winogrona, niektórzy mieli szczęście nawet na banana. Poza tym zawsze były tylko jabłka - w kontekście składu uczestników rekreacji jesiennych dni było to złe. Większość to emeryci i jak wiadomo 70% z nich ma problemy z zębami. Pokrojenie jabłka nożem stołowym jest niemożliwe, więc przywieźliśmy do domu pół walizki jabłek na strudel..
ZakwaterowanieZakwaterowanie nie było naprawdę nowe, ale był to czysty pokoik z łóżkiem małżeńskim i kanapą, lodówką i telewizorem, krzesła i stoliki były oczywistością. W przedpokoju była wysoka szafa i drzwi do bardzo przyjemnej łazienki. Jedyną wadą była poluzowana podkładka pod klamką, więc nigdzie nie było zgiętych gwoździ, jak czytaliśmy w wcześniejszych recenzjach. Nasz pokój miał też balkon z stolikiem i dwoma fotelami. Jedynym brakiem był brak jakiegoś suszaka lub przynajmniej sznurka do suszenia strojów kąpielowych i ręczników - biuro podróży powinno o tym poinformować.
UsługiPracownicy uśmiechnięci, pomocni. Internet można było uruchomić po zakupieniu karty za 1 euro na 18 godzin, serwis plażowy również był płatny, zawsze tylko 2 drewniane leżaki z parasolem za 4 euro, nie można było zapłacić za pojedynczy leżak. Wymiana pościeli, ręczników i osuszaczy nie była regularna, ale na prośbę wszystko było natychmiast w porządku.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate