PlażaPlaża była około 3 minuty od hotelu. Morze było czyste, spokojne, w niektórych miejscach na dnie leżały kawałki skał, ale można było to rozwiązać, nosząc buty lub po prostu idąc dalej wzdłuż plaży, gdzie dno było całkowicie piaszczyste. Nie korzystaliśmy z parasoli i leżaków, ponieważ tylko pływaliśmy w morzu, nie opalaliśmy się. Można je było wypożyczyć na cały dzień za opłatą, jeśli ich potrzebowaliśmy. Morze było bez fal i stopniowo wchodziło. Podczas pływania spotkaliśmy w morzu maleńkie rybki, ale w ogóle nam nie przeszkadzały. Oprócz ryb natknęliśmy się również na ukwiał koński, który mocno podrapał mojego męża w kolano podczas nurkowania. (miał pecha, że na niego wpadł ????) Plaża była sprzątana codziennie. Próbowaliśmy w różnych miejscach.
WyżywienieKorzystaliśmy z opcji all-inclusive. Śniadania i obiady jadaliśmy w klimatyzowanej jadalni. Jedzenie było w formie bufetu. Zawsze jedliśmy sycąco i pysznie przez całe wakacje. Śniadania były codziennie takie same, ale było w czym wybierać i łączyć ze sobą różne dania, dzięki czemu nie zawsze jedliśmy to samo. Kolacje serwowano w innej klimatyzowanej restauracji. Jedzenie było zróżnicowane, często można było spróbować różnych dań. Można było wybierać według własnego gustu. Codziennie do wyboru były świeże lub gotowane warzywa. Ponieważ moja córka stosuje dietę bezmleczną, musieliśmy uważać na to, co je i jakie produkty ją zawierają. Każde danie było ładnie opisane (rodzaj potrawy i alergeny), więc nie było problemu. Obsługa była miła, uśmiechnięta i rozmowna. Moja córka (6 lat) bardzo lubiła pana Andreasa, który codziennie nadzorował restaurację i jadalnię, a także był pomocny i spełniał wszystkie nasze prośby dotyczące potraw bezmlecznych. Ponieważ desery (nabiał) były również oferowane codziennie, zawsze przynosił mojej córce jakiś wegański zamiennik, żeby nie smuciła się, że ich nie ma. Za duży plus uznaję system napojów, który mieliśmy dostępny przez cały urlop w postaci 0,5-litrowych butelek schłodzonej lub nieschłodzonej wody mineralnej każdego dnia. Mieliśmy tyle, ile potrzebowaliśmy. Chciałabym również wspomnieć o panu Davidzie z obsługi, który rozumiał język słowacki i zawsze był bardzo pomocny we wszystkim. Jeśli chodzi o napoje alkoholowe i bezalkoholowe, nie piliśmy ich dużo, ale kiedy mieliśmy na nie ochotę, zamawialiśmy je w barze zgodnie z ofertą all-inclusive. Śniadania jedliśmy od 06:45 do 10:00. Obiady od 12:00 do 14:30, a kolacje od 18:45 do 21:30. Po śniadaniu na zewnątrz otwierano mały zimny bufet, jeśli ktoś chciał coś zjeść między śniadaniem a obiadem. Nie korzystaliśmy z niego, to co jedliśmy na śniadanie wystarczyło, bo wyszliśmy dopiero około 9. Pomiędzy obiadem a kolacją był też mały bufet na zewnątrz, tym razem z ciepłym jedzeniem. Korzystaliśmy z niego około 2 razy, kiedy nie mieliśmy czasu na lunch, bo byliśmy w podróży. Jedzenie z tego małego bufetu wystarczyło, żeby nasycić się na lunch i starczyło do kolacji.
ZakwaterowaniePokój standardowy. Spaliśmy na łóżku małżeńskim bez żadnych problemów. Dodatkowe łóżko było pojedynczym łóżkiem składanym, sześciolatek nie narzekał na dietę. Łazienka była w porządku. Łóżko było pościelone, a ręczniki i ręczniki kąpielowe zmieniane codziennie. W pokoju był sejf, z którego korzystaliśmy, a także mała lodówka. Był też mały telewizor, ale go nie używaliśmy. Doceniłem suszarkę do włosów, z której korzystaliśmy codziennie. W pokoju była klimatyzacja, z której również korzystaliśmy codziennie. Czystość na korytarzach, w jadalni i pomieszczeniach wspólnych była w porządku. Zawsze było schludnie. Doceniliśmy również małą siłownię, z której korzystaliśmy kilka razy.
UsługiRecepcja była zawsze uśmiechnięta i pomocna w rozwiązywaniu wszelkich pytań. Były dwa baseny, ale z nich nie korzystaliśmy, ani razu, bo byliśmy tylko nad morzem. Brakowało nam trochę własnej pralni i suszarni w hotelu, ale daliśmy radę. Można było albo oddać ubrania do prania na zewnątrz za opłatą (dla nas dość drogo), albo, jak to zrobiliśmy, oddać je do prania dwa razy w sąsiednim hotelu (ponieważ byliśmy tam 14 dni). Nad nami i dziećmi czuwało dwoje animatorów, Anička i Peter (mówili po polsku i angielsku, a także rozumieli trochę po słowacku). Nasza córka (6 lat) bardzo ich lubiła, chodziła do nich, nawet gdy nie musiała????. Zawsze chętnie spełniali każdą jej prośbę. Uwielbiała karaoke (w którym uczestniczyła kilkakrotnie), grę w bingo, gdzie była ich „asystentką” i zapisywała numery. Kilkakrotnie brała również udział w turniejach rzutek i ping-ponga. Animatorzy byli naprawdę bardzo mili i serdeczni. Towarzyszyli nam praktycznie każdej nocy, aż do pójścia spać. Moja córka nawet płakała po nich, kiedy wychodziliśmy, mówiąc, że już ich nie zobaczy. ????.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate