PlażaPlaże i woda w okolicy są piękne, czyste. Bezpośrednio pod hotelem nie polecałbym kąpieli, były tam jakieś niedopałki, śmieci. Ale w kierunku Breli są piękne plaże, czyste, czasem jakaś skała, trzeba szukać fajnych miejsc, znaleźliśmy około 4. Spokojne i piękne. Po drodze do Breli jest jedna fajna restauracja, znajduje się zaraz na promenadzie, jakby w skale, mniej więcej w połowie drogi do Breli, mają tam wyśmienite małże z pysznym sosem. Nazwy już nie pamiętam. Poza tym owoce morza gotują prawie wszędzie, a pizzę zupełnie wszędzie :-).
WyżywienieJeśli zakwaterowanie miało być tym najgorszym, to wiedzcie, że tak nie było. Stereotyp to dokładnie słowo, które towarzyszyło codziennym śniadaniom, obiadom i kolacjom. Na śniadanie w głównej roli salami - 3 TAKIE SAME RODZAJE PRZEZ CAŁY TYDZIEŃ!!! W Polsce nie mogłem przez miesiąc spojrzeć na dział wędlin, bo bałem się, że zobaczę tam jeden z nich. Dalej był eidam, dżem, masło i bułki. :-D Do tego mleko, herbata i coś jak sok. Jak za socjalizmu. Powtarzam - codziennie dokładnie to samo! Kolacje regularnie mielone mięso, albo jako stek albo jakieś ćevapi :-D (čevabčiči). Potem jakiś pseudo sos, raz kurczak, raz ryba, raz normalna wieprzowina - to było święto! Do jedzenia zawsze zupa z kostki rosołowej, bardzo smaczna. :-) No, jedzenie katastrofa. Obsługiwał jeden totalnie znudzony człowiek w średnim wieku, którego prawie wszystko irytowało. Ale gdy pojawił się jakiś Niemiec, Rosjanin, Francuz czy coś takiego, to bez słowa przynosili mu nakrycie. Wyjątkiem była jedna miła pani, która swoją pracę wykonywała z uśmiechem i była sympatyczna. Też wszystko bez problemu przynosiła - niestety była jedyna.
ZakwaterowanieZakwaterowanie w hotelu zostało opłacone z widokiem na morze, co było częściowo prawdą. Mieszkaliśmy na ostatnim piętrze na końcu korytarza po lewej stronie (lewa strona patrząc z zewnątrz na hotel). Pokój na pierwszy rzut oka wyglądał ładnie. Podłoga z płytek, ładne łóżko, szafy, ładna łazienka, przyjemny balkon. ALE! Toaleta nie była wentylowana, co oznacza, że po użyciu i spłukaniu przez dość długi czas w pomieszczeniu unosił się nieprzyjemny zapach. Gdyby łazienka była wentylowana – choć trochę – nie byłoby tego problemu. Łóżko było naprawdę BARDZO skrzypiące, każdy, nawet najmniejszy ruch był głośny. Nie wspominając o tym, jeśli ktoś chciał przeżyć intymną chwilę ze swoim partnerem... :-) O sprzątaniu przez personel nie może być mowy, około 3 razy w tygodniu tylko wynosili przepełniony mały koszyk umieszczony w łazience. O sprzątaniu – zamiataniu, wymianie ręczników, nowym mydle itp. nie było mowy, nic takiego się nawet raz nie zdarzyło. Hotel ogólnie ładny, za hotelem wysokie skały – około 1600 m n.p.m. – piękny widok.
UsługiObsługa w recepcji znała angielski - ku zdziwieniu. Co potrzebowaliśmy wiedzieć, to nam powiedzieli.
DELEGATKA!!!!!! - rozdział sam dla siebie, widzieliśmy ją przy przyjeździe, gdzie powiedziała nam, że wszystko powie następnego dnia itd. Że mamy być o takiej i takiej godzinie na dole. Oczywiście nie widzieliśmy jej już do końca tygodnia!!!!! Ani razu. Chyba traktowała swoją pracę jak wakacje w Chorwacji. Kiedy pod koniec tygodnia poszliśmy do niej, że już wyjeżdżamy, to prawie nie wiedziała, że jest delegatką :-D. Musiałem się naprawdę śmiać. Więc nie oczekujcie tam pomocy.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate