Camping Arena Stoja Ocena: 2/5
od 1 690 zł za osobę
Przejdź do... | Przejdź do głównego menu
od 1 690 zł za osobę
od 2 366 zł za osobę
od 3 089 zł za osobę
od 479 zł za osobę
Wykres przedstawia prognozowane ceny wycieczek w nadchodzących miesiącach
Minimalna cena za osobę z możliwymi różnicami w czasie trwania podróży
Prezentowane w informacji opisy, opinie oraz zdjęcia przedstawiają subiektywne odczucia ich autora i nie stanowią części oficjalnego opisu obiektu organizatora turystyki (przedsiębiorcy turystycznego). Pokoje oraz udogodnienia mogą się różnić od zawartych w informacji, za co Travelplanet.pl S.A. nie ponosi odpowiedzialności. Oficjalny opis dostarczony przez organizatora turystyki znajdziesz na stronie poświęconej wybranej przez Ciebie imprezie turystycznej, po wskazaniu interesującego Cię terminu wyjazdu.
Nie oceniony (Na podstawie 6 opinii)
Radek Havelka
Zweryfikowana opinia Data pobytu: Sierpień 2011 Opinia utworzona 3 lub więcej lat temu Dodana Wrzesień 2011
Dość rozległy kompleks miał podobno 3 plaże na przeciwległych końcach półwyspu. Ja znalazłem tylko jedną i była ona wystarczająca. Chociaż prawdą jest, że miejsca do leżenia i odpoczynku były praktycznie zawsze zajęte, musieliśmy zadowolić się miejscami przy piaszczystej drodze lub na klifach, ale i o nie był duży popyt. Cały ten problem można było rozwiązać albo pobytem na betonowych tarasach z dostępem do morza po schodach, albo bezpośrednio pobytem w wodzie, oglądaniem podwodnych tajemnic, a nawet łowieniem lokalnych ryb i krabów.
WyżywieniePierwsze wrażenie nie było od razu pozytywne, ale można powiedzieć, że jakość potraw poprawiała się z każdym dniem, a także nabrałem wrażenia, że po pewnym czasie człowiek potrafi wybrać, co mu smakuje i co jest w stanie zjeść. Różne rodzaje mięsa i ryb towarzyszyły dodatki na bazie ryżu i ziemniaków, nie brakowało sałatek i deserów, zawsze było dużo owoców, serów, pieczywa i innych smakołyków. Zdecydowanie po obfitym śniadaniu nie przypomniałem sobie o jedzeniu wcześniej niż na kolację. Można to przypisać również nieznośnemu upałowi, podczas którego człowiek zazwyczaj spożywa mniej pokarmu. Uważam więc, że półpensja to całkowicie wystarczający poziom wyżywienia, który ewentualnie można uzupełnić zakupami w lokalnym sklepiku lub zapasami z domu, które jednak wybierałbym bardzo oszczędnie. Pierwszego dnia nieufnie żułem stek z jagnięciny, a ostatnią kolację już niczego nie pozostawiłem przypadkowi i zjadłem od razu 7 plastrów kotleta wieprzowego. Pan przy wydawaniu jedzenia wyraźnie się cieszył i nieustannie wzrokiem i słowami zachęcał mnie do większych osiągnięć. Chyba liczył, że pobiję lokalny rekord w spożyciu wieprzowiny, który od zeszłego roku podobno należy do jakiegoś 170-kilogramowego turysty z Rosji, który do niedawna zarabiał jako Ivan "lamżelezo".
ZakwaterowanieZakwaterowanie nie jest żadnym luksusem, ale za oferowaną cenę jest akceptowalne. Zdecydowanie można powiedzieć, że jest przeznaczone dla mniej wymagających turystów, którzy nie przyjechali tu, by korzystać z jacuzzi i przeszklonych podłóg z widokiem na bawiące się żółwie... Jedyną rzeczą, której naprawdę mi brakowało, była klimatyzacja, ponieważ w kompleksie apartamentów temperatura rosła niemal wykładniczo i nie dało się tam żyć. Wentylacja była słabą łatką, której urok również zakłócali ludzie w sąsiednich pomieszczeniach i na tarasach na zewnątrz. Sprzedawcom pękających plastikowych kulek na sznurku zabrałbym licencję lub spowodował przynajmniej drobne uszczerbki na zdrowiu. (Mam na myśli kopniaka w tyłek...)
UsługiOsobiście poleciłbym zwiększenie liczby punktów dostępu do Internetu, zrobienie czegoś z parkowaniem, przynajmniej zwiększenie liczby dostępnych miejsc. Próby sprzątania były chyba zbędne i przy tygodniowym pobycie w apartamencie nikt chyba na nie nie liczy. Dobrym uczuciem, że kompleks hotelowy dba o mój komfort, była wizyta sprzątaczki, która od środka otworzyła zamknięty apartament i zastała mnie w negliżu, czyli praktycznie nago, właśnie obudzonego na łóżku, nieco zdezorientowanego. Poza tym teren dysponuje pięknymi basenami i praktycznie całodniowym programem dla dzieci i dorosłych. Dla tych, którym brakuje wyobraźni lub siły, by tworzyć własny program, Punta Verudela może być możliwym rozwiązaniem.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate
Czy ta recenzja była pomocna? (5) (0)
Filtruj opinie
Radek Havelka
Zweryfikowana opinia Data pobytu: Sierpień 2011 Opinia utworzona 3 lub więcej lat temu Dodana Wrzesień 2011
Dość rozległy kompleks miał podobno 3 plaże na przeciwległych końcach półwyspu. Ja znalazłem tylko jedną i była ona wystarczająca. Chociaż prawdą jest, że miejsca do leżenia i odpoczynku były praktycznie zawsze zajęte, musieliśmy zadowolić się miejscami przy piaszczystej drodze lub na klifach, ale i o nie był duży popyt. Cały ten problem można było rozwiązać albo pobytem na betonowych tarasach z dostępem do morza po schodach, albo bezpośrednio pobytem w wodzie, oglądaniem podwodnych tajemnic, a nawet łowieniem lokalnych ryb i krabów.
WyżywieniePierwsze wrażenie nie było od razu pozytywne, ale można powiedzieć, że jakość potraw poprawiała się z każdym dniem, a także nabrałem wrażenia, że po pewnym czasie człowiek potrafi wybrać, co mu smakuje i co jest w stanie zjeść. Różne rodzaje mięsa i ryb towarzyszyły dodatki na bazie ryżu i ziemniaków, nie brakowało sałatek i deserów, zawsze było dużo owoców, serów, pieczywa i innych smakołyków. Zdecydowanie po obfitym śniadaniu nie przypomniałem sobie o jedzeniu wcześniej niż na kolację. Można to przypisać również nieznośnemu upałowi, podczas którego człowiek zazwyczaj spożywa mniej pokarmu. Uważam więc, że półpensja to całkowicie wystarczający poziom wyżywienia, który ewentualnie można uzupełnić zakupami w lokalnym sklepiku lub zapasami z domu, które jednak wybierałbym bardzo oszczędnie. Pierwszego dnia nieufnie żułem stek z jagnięciny, a ostatnią kolację już niczego nie pozostawiłem przypadkowi i zjadłem od razu 7 plastrów kotleta wieprzowego. Pan przy wydawaniu jedzenia wyraźnie się cieszył i nieustannie wzrokiem i słowami zachęcał mnie do większych osiągnięć. Chyba liczył, że pobiję lokalny rekord w spożyciu wieprzowiny, który od zeszłego roku podobno należy do jakiegoś 170-kilogramowego turysty z Rosji, który do niedawna zarabiał jako Ivan "lamżelezo".
ZakwaterowanieZakwaterowanie nie jest żadnym luksusem, ale za oferowaną cenę jest akceptowalne. Zdecydowanie można powiedzieć, że jest przeznaczone dla mniej wymagających turystów, którzy nie przyjechali tu, by korzystać z jacuzzi i przeszklonych podłóg z widokiem na bawiące się żółwie... Jedyną rzeczą, której naprawdę mi brakowało, była klimatyzacja, ponieważ w kompleksie apartamentów temperatura rosła niemal wykładniczo i nie dało się tam żyć. Wentylacja była słabą łatką, której urok również zakłócali ludzie w sąsiednich pomieszczeniach i na tarasach na zewnątrz. Sprzedawcom pękających plastikowych kulek na sznurku zabrałbym licencję lub spowodował przynajmniej drobne uszczerbki na zdrowiu. (Mam na myśli kopniaka w tyłek...)
UsługiOsobiście poleciłbym zwiększenie liczby punktów dostępu do Internetu, zrobienie czegoś z parkowaniem, przynajmniej zwiększenie liczby dostępnych miejsc. Próby sprzątania były chyba zbędne i przy tygodniowym pobycie w apartamencie nikt chyba na nie nie liczy. Dobrym uczuciem, że kompleks hotelowy dba o mój komfort, była wizyta sprzątaczki, która od środka otworzyła zamknięty apartament i zastała mnie w negliżu, czyli praktycznie nago, właśnie obudzonego na łóżku, nieco zdezorientowanego. Poza tym teren dysponuje pięknymi basenami i praktycznie całodniowym programem dla dzieci i dorosłych. Dla tych, którym brakuje wyobraźni lub siły, by tworzyć własny program, Punta Verudela może być możliwym rozwiązaniem.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate
Czy ta recenzja była pomocna? (5) (0)