PlażaPlaża w Nemiře, w przeciwieństwie do Omiša, przynajmniej nie była tak bardzo zatłoczona. Brakowało mi tam jednak pryszniców plażowych, do których przywykłam nad morzem, oraz toalety (do apartamentu było całkiem daleko i pod bardzo stromą górę), więc nosiliśmy ze sobą dodatkową butelkę czystej wody do spłukiwania soli. Część plaży była pokryta drobnymi kamykami (prawie jak piasek).
WyżywienieGotowaliśmy sobie sami, z tym że chodziliśmy na kolacje do restauracji. Byłam z tego zadowolona, ponieważ ludzie zakwaterowani z nami, którzy mieli półpensję, dość dużo narzekali na małe porcje, że nie opłacało im się to za tę cenę - tego jednak nie mogę potwierdzić z własnego doświadczenia :-)
ZakwaterowanieByliśmy zakwaterowani w apartamencie Marko. Kiedy przyjechaliśmy, pani gospodyni nie wiedziała, czy mamy mieć studio czy apartament, więc ostatecznie „wcisnęła” nas do apartamentu na parterze dla czterech osób, mówiąc, że możemy wybrać, na którym łóżku będziemy spać :-) Mieliśmy dużo miejsca, tylko nie podobało się, że okno z sypialni wychodziło na zamkniętą przestrzeń pod schodami, gdzie właściciele trzymali stary, zniszczony mebel, więc nie dało się tam przewietrzyć i było tam ciągle ciemno. Łazienka była przeciętna, tylko drzwi nie dało się zamknąć, ponieważ miały urwany dolny zawias. Trochę rozczarowała mnie kuchnia, liczyłam, że będzie przynajmniej trochę lepiej wyposażona... były tam tylko dwa gorsze garnki, kilka talerzy, kilka sztućców i resztki jakichś kubków. Gdybym to wiedziała, zabrałabym z domu przynajmniej deskę do krojenia i małą patelnię... Nie było problemu z parkowaniem tuż przy apartamencie, przed apartamentem mieliśmy też małe zewnętrzne miejsce do siedzenia, z którego był widok na morze między domami przed nami. Szkoda tylko, że przegroda z sąsiednim apartamentem była uszkodzona i odstawiona na bok, więc nie mieliśmy zbyt wiele prywatności, a nasi sąsiedzi na zewnątrz ciągle palili, więc wszystko to szło do naszego pokoju.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate