PlażaTo na pewno nie było 50 metrów do plaży, chyba że w linii prostej, ale trzeba było obejść kilka barów i sklepików, i już jest się na plaży. Zaraz wzdłuż plaży jest długa promenada z sklepikami, barami, restauracjami, aż do centrum. Było naprawdę tłoczno, co nam się podobało. Do pokoju to nas aż tak nie przeszkadzało. Bardziej miejscowi Anglicy i ich hałaśliwe dzieci :-) Na plaży były leżaki i parasole za opłatą (łącznie 21 lewów za dwa leżaki i jeden parasol). My jednak płaciliśmy tylko dwa razy za jeden leżak i się nim na zmianę korzystaliśmy. Syn i tak najczęściej bawił się na piasku lub był w wodzie. Korzystaliśmy z leżaka głównie dla syna na popołudniową drzemkę.
WyżywienieJedzenie było doskonałe, nam naprawdę smakowało. Wybór był wystarczający, codziennie coś próbowaliśmy. Tylko raz podano nam już zepsute puree ziemniaczane. No cóż, po prostu zostawiliśmy je na talerzu i wzięliśmy coś innego. Ale poza tym wszystko było w porządku. Śniadania, obiady i kolacje w formie bufetu szwedzkiego, wybór słodyczy, owoców, warzyw i sałatek warzywnych. Wyśmienite tzatziki!!! Gdy coś się skończyło, od razu uzupełniali. Super.
ZakwaterowanieZakwaterowanie było skromne, trudno powiedzieć, czy odpowiadało trzem gwiazdkom, ale muszę powiedzieć, że nic innego nie oczekiwałam. Byłam już w lepszym hotelu i zakwaterowanie było prawie takie samo. Łazienka czysta, tylko z toalety cieknie woda (obok był jednak kanał, więc chyba normalna sprawa), prysznic dobry (poza pleśniowym sufitem). Gorzej było z łóżkami, które były dość niewygodne (ale to może być różnie dla każdego) i między nimi była szczelina, mimo że były bardzo blisko siebie. Przeszkadzało nam to, ponieważ między nami spał nasz syn (1,5 roku). Poza tym sprzątanie codziennie, pościel zmieniali chyba tylko raz, nie wiem, nawet tego nie zauważyłam, ale co tam, w domu też nie robimy tego codziennie, prawda?! Ręczniki wymieniali co drugi dzień. Raz jednak, gdy sprzątaczki sprzątały, byliśmy jeszcze w pokoju i kiedy potem wyszliśmy, już nie posprzątali. Ale sprzątaczki były uśmiechnięte, miłe. Woda w basenie była jednak strasznie zimna, syn trzeciego dnia złapał katar. Ja weszłam tam tylko raz. Ale z powodu półpustego hotelu nie brakowało leżaków.
UsługiO sprzątaniu już pisałam powyżej, przy barze trochę leniwy barman i nie działał internet. Przez cały tydzień naszego pobytu go nie uruchomili (10 min/1 lew). Poza tym w hotelowej restauracji był młody kelner i kelnerka, którzy byli bardzo mili i ciągle uśmiechnięci. Na recepcji nie bywaliśmy zbyt często...
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate