Rena (Sunny Beach)
od 2 069 zł za osobę
Przejdź do... | Przejdź do głównego menu
od 2 069 zł za osobę
od 1 102 zł za osobę
od 938 zł za osobę
od 1 777 zł za osobę
Wykres przedstawia prognozowane ceny wycieczek w nadchodzących miesiącach
Minimalna cena za osobę z możliwymi różnicami w czasie trwania podróży
Prezentowane w informacji opisy, opinie oraz zdjęcia przedstawiają subiektywne odczucia ich autora i nie stanowią części oficjalnego opisu obiektu organizatora turystyki (przedsiębiorcy turystycznego). Pokoje oraz udogodnienia mogą się różnić od zawartych w informacji, za co Travelplanet.pl S.A. nie ponosi odpowiedzialności. Oficjalny opis dostarczony przez organizatora turystyki znajdziesz na stronie poświęconej wybranej przez Ciebie imprezie turystycznej, po wskazaniu interesującego Cię terminu wyjazdu.
Nie oceniony (Na podstawie 7 opinii)
Zsuzsanna Tarjánné Bindics
Zweryfikowana opinia Data pobytu: Sierpień 2014 Opinia utworzona 3 lub więcej lat temu Dodana Sierpień 2014
Trochę daleko od Nessebaru, ale jesteśmy zadowoleni.
Trochę daleko od Nessebaru, ale jesteśmy zadowoleni.
Do brzegu można dojść schodami, woda w pobliżu nie była czysta, z zielonymi glonami, dalej, około 200 m, czysta, piaszczysta.
WyżywienieWyżywienie było dobre, z drobnymi brakami. np.: podwieczorek był monotonny. Mają inny smak.
ZakwaterowanieByło dobrze, czysto, spokojne miejsce.
UsługiNie rozumieli po niemiecku, trochę po angielsku. Było dobrze.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate
Czy ta recenzja była pomocna? (1) (1)
Anonym
Zweryfikowana opinia Data pobytu: Czerwiec 2014 Opinia utworzona 3 lub więcej lat temu Dodana Lipiec 2014
Po pierwsze, ten hotel NIE znajduje się w Sunny Beach! Specjalnie prosiłem o zakwaterowanie tam... a jednak nie było tam.
To 20-minutowy spacer, zanim można złapać autobus, hotel jest położony pośrodku zarośli, odcięty od wszystkiego.
Sam hotel jest ładny i nowoczesny, pokój też jest w porządku, ale tam nie ma życia, żadnych innych hoteli, sklepów ani możliwości zakupów... dość zaskakujące jest, dlaczego w ogóle jest tam opcja all inclusive!? zaraz obok supermarket!??? No cóż!? udało się zrozumieć... bo jedzenie jest kiepskie, bardzo kiepskie!
I na dodatek nie udało się ani zrozumieć, ani poradzić sobie z istotą diety bezglutenowej, żadnej pomocy nie otrzymaliśmy.
Nie rozumiem, jak osoby zajmujące się gastronomią w hotelu, gdy ktoś prosi o pomoc i pyta, co to jest jedzenie bezglutenowe, ledwo rozumieją, o co chodzi??? dziwne.
Pozytywem jest to, że dziecko dostało jedzenie bezglutenowe w samolocie, czyli chleb został zastąpiony przez plasterek napuchniętego ryżu, co było bardzo zaskakujące, bo dziecko pierwszy raz w życiu dostało coś takiego w samolocie!
Po pierwsze, ten hotel NIE znajduje się w Sunny Beach! Specjalnie prosiłem o zakwaterowanie tam... a jednak nie było tam.
To 20-minutowy spacer, zanim można złapać autobus, hotel jest położony pośrodku zarośli, odcięty od wszystkiego.
Sam hotel jest ładny i nowoczesny, pokój też jest w porządku, ale tam nie ma życia, żadnych innych hoteli, sklepów ani możliwości zakupów... dość zaskakujące jest, dlaczego w ogóle jest tam opcja all inclusive!? zaraz obok supermarket!??? No cóż!? udało się zrozumieć... bo jedzenie jest kiepskie, bardzo kiepskie!
I na dodatek nie udało się ani zrozumieć, ani poradzić sobie z istotą diety bezglutenowej, żadnej pomocy nie otrzymaliśmy.
Nie rozumiem, jak osoby zajmujące się gastronomią w hotelu, gdy ktoś prosi o pomoc i pyta, co to jest jedzenie bezglutenowe, ledwo rozumieją, o co chodzi??? dziwne.
Pozytywem jest to, że dziecko dostało jedzenie bezglutenowe w samolocie, czyli chleb został zastąpiony przez plasterek napuchniętego ryżu, co było bardzo zaskakujące, bo dziecko pierwszy raz w życiu dostało coś takiego w samolocie!
Wyobrażałem sobie skandalicznie piaszczystą plażę, ponieważ chciałem jechać do Sunny Beach. Tutaj przy hotelu była jakaś brudna, ziemista żwirówka, około 50 metrów i jedno piętro przy leżakach. Trzeba tam zejść po drabinie!? Do morza??? Nawet dziecko się cieszyło... ale to nie o to nam chodziło!
Wyżywieniea skandal z jedzeniem... zawsze to samo, jakiś mdły sos, nawet ryż nie jest czysty, zawsze mieszany z podejrzanymi rzeczami, czasem z makaronem!? co wykluczało, żeby dziecko na diecie bezglutenowej mogło to jeść!
mięsa nigdy nie było jadalne... kurczak nic nie wart
frytki też nie, tylko te smażone w głębokim tłuszczu co dwa dni
uwierzcie, 13-letnie dziecko przez cały tydzień chciałoby mieć frytki, ketchup i parówki z jakimiś warzywami....
powtarzam, to był hotel all inclusive. Trzeba było jeździć do sąsiedniej wioski, żeby zjeść gyros!???? bo tylko to dziecko chciało jeść??? skandal
no i after party... tylko ciastka!???? co ma jeść dziecko!??????
na to, gdy już się zdenerwowałam, przynieśli mu pusty ryż, dwa gotowane ziemniaki, pół zgniłego jabłka i pomarańczę
pojęcie owoców w hotelu ograniczało się do pół na pół zgniłego jabłka i pomarańczy. Ostatniego dnia widziałam brzoskwinię i pół banana. Ale tylko widziałam, bo mili rosyjscy goście ułożyli brzoskwinie w piramidę na talerzu i zabrali 30 sztuk naraz... więc tylko widziałam....
napoje... przy barze przy basenie też płatne!? Trzeba iść do jakiegoś pomieszczenia nad recepcją, żeby dostać szklankę coli!?
o 21:58 w restauracji kelner mówi, że all inclusive drinki się skończyły???? po 10 minutach stania w kolejce nie dostaliśmy nawet małej szklanki sprite'a!? śmieszne
z pilotem wycieczek spotkaliśmy się raz, następnego dnia po przyjeździe w południe?! wtedy zapłaciliśmy za fakultatywną wycieczkę.. którą już opisałam, jak świetnie była zorganizowana!
Zakwaterowanie znajduje się pośrodku zarośli, w największym chwastowisku. Nic nie ma wokół!!!! Nie rozumiem, co to znaczy autobus... kiedy płacę za fakultatywną wycieczkę!? Aquapark!? Nie udało się zabrać pasażera z hotelu!????? Po półgodzinnym spacerze usiedliśmy z dzieckiem na przystanku autobusowym w mieście, wśród miejscowych... nawet nie dało się stwierdzić, czy te dwa rozpadające się ławki to przystanek autobusowy, po dwóch godzinach oczekiwania nie udało się wsiąść do żadnego autobusu, który zawiózłby do aquaparku!? W końcu trzeba było jechać taksówką!? To po co ta fakultatywna wycieczka!? Nie rozumiem. I na koniec czułem się jak na obozie dziecięcym!!!!!! W hotelu jest mnóstwo rosyjskich dzieci, dobrze, że jedzą w osobnej restauracji... ale chcieliśmy odpocząć, a nie słuchać krzyków i biegania 200 rosyjskich dzieci... żadnej animacji, ani polskiego animatora, nic, Rosjanie mają tam scenę, cały dzień ćwiczą i dają przedstawienia dla Rosjan. Nie o to nam chodziło pod hasłem wakacji.
Usługinie ma żadnych usług! przy wymeldowaniu szukał u nas jakiegoś małego ręcznika!? i powiedział, że to kosztuje 10 funtów? no to wtedy powiedziałem nigdy więcej Bułgaria!
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate
Czy ta recenzja była pomocna? (8) (2)
Filtruj opinie
Zsuzsanna Tarjánné Bindics
Zweryfikowana opinia Data pobytu: Sierpień 2014 Opinia utworzona 3 lub więcej lat temu Dodana Sierpień 2014
Trochę daleko od Nessebaru, ale jesteśmy zadowoleni.
Trochę daleko od Nessebaru, ale jesteśmy zadowoleni.
Do brzegu można dojść schodami, woda w pobliżu nie była czysta, z zielonymi glonami, dalej, około 200 m, czysta, piaszczysta.
WyżywienieWyżywienie było dobre, z drobnymi brakami. np.: podwieczorek był monotonny. Mają inny smak.
ZakwaterowanieByło dobrze, czysto, spokojne miejsce.
UsługiNie rozumieli po niemiecku, trochę po angielsku. Było dobrze.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate
Czy ta recenzja była pomocna? (1) (1)
Anonym
Zweryfikowana opinia Data pobytu: Czerwiec 2014 Opinia utworzona 3 lub więcej lat temu Dodana Lipiec 2014
Po pierwsze, ten hotel NIE znajduje się w Sunny Beach! Specjalnie prosiłem o zakwaterowanie tam... a jednak nie było tam.
To 20-minutowy spacer, zanim można złapać autobus, hotel jest położony pośrodku zarośli, odcięty od wszystkiego.
Sam hotel jest ładny i nowoczesny, pokój też jest w porządku, ale tam nie ma życia, żadnych innych hoteli, sklepów ani możliwości zakupów... dość zaskakujące jest, dlaczego w ogóle jest tam opcja all inclusive!? zaraz obok supermarket!??? No cóż!? udało się zrozumieć... bo jedzenie jest kiepskie, bardzo kiepskie!
I na dodatek nie udało się ani zrozumieć, ani poradzić sobie z istotą diety bezglutenowej, żadnej pomocy nie otrzymaliśmy.
Nie rozumiem, jak osoby zajmujące się gastronomią w hotelu, gdy ktoś prosi o pomoc i pyta, co to jest jedzenie bezglutenowe, ledwo rozumieją, o co chodzi??? dziwne.
Pozytywem jest to, że dziecko dostało jedzenie bezglutenowe w samolocie, czyli chleb został zastąpiony przez plasterek napuchniętego ryżu, co było bardzo zaskakujące, bo dziecko pierwszy raz w życiu dostało coś takiego w samolocie!
Po pierwsze, ten hotel NIE znajduje się w Sunny Beach! Specjalnie prosiłem o zakwaterowanie tam... a jednak nie było tam.
To 20-minutowy spacer, zanim można złapać autobus, hotel jest położony pośrodku zarośli, odcięty od wszystkiego.
Sam hotel jest ładny i nowoczesny, pokój też jest w porządku, ale tam nie ma życia, żadnych innych hoteli, sklepów ani możliwości zakupów... dość zaskakujące jest, dlaczego w ogóle jest tam opcja all inclusive!? zaraz obok supermarket!??? No cóż!? udało się zrozumieć... bo jedzenie jest kiepskie, bardzo kiepskie!
I na dodatek nie udało się ani zrozumieć, ani poradzić sobie z istotą diety bezglutenowej, żadnej pomocy nie otrzymaliśmy.
Nie rozumiem, jak osoby zajmujące się gastronomią w hotelu, gdy ktoś prosi o pomoc i pyta, co to jest jedzenie bezglutenowe, ledwo rozumieją, o co chodzi??? dziwne.
Pozytywem jest to, że dziecko dostało jedzenie bezglutenowe w samolocie, czyli chleb został zastąpiony przez plasterek napuchniętego ryżu, co było bardzo zaskakujące, bo dziecko pierwszy raz w życiu dostało coś takiego w samolocie!
Wyobrażałem sobie skandalicznie piaszczystą plażę, ponieważ chciałem jechać do Sunny Beach. Tutaj przy hotelu była jakaś brudna, ziemista żwirówka, około 50 metrów i jedno piętro przy leżakach. Trzeba tam zejść po drabinie!? Do morza??? Nawet dziecko się cieszyło... ale to nie o to nam chodziło!
Wyżywieniea skandal z jedzeniem... zawsze to samo, jakiś mdły sos, nawet ryż nie jest czysty, zawsze mieszany z podejrzanymi rzeczami, czasem z makaronem!? co wykluczało, żeby dziecko na diecie bezglutenowej mogło to jeść!
mięsa nigdy nie było jadalne... kurczak nic nie wart
frytki też nie, tylko te smażone w głębokim tłuszczu co dwa dni
uwierzcie, 13-letnie dziecko przez cały tydzień chciałoby mieć frytki, ketchup i parówki z jakimiś warzywami....
powtarzam, to był hotel all inclusive. Trzeba było jeździć do sąsiedniej wioski, żeby zjeść gyros!???? bo tylko to dziecko chciało jeść??? skandal
no i after party... tylko ciastka!???? co ma jeść dziecko!??????
na to, gdy już się zdenerwowałam, przynieśli mu pusty ryż, dwa gotowane ziemniaki, pół zgniłego jabłka i pomarańczę
pojęcie owoców w hotelu ograniczało się do pół na pół zgniłego jabłka i pomarańczy. Ostatniego dnia widziałam brzoskwinię i pół banana. Ale tylko widziałam, bo mili rosyjscy goście ułożyli brzoskwinie w piramidę na talerzu i zabrali 30 sztuk naraz... więc tylko widziałam....
napoje... przy barze przy basenie też płatne!? Trzeba iść do jakiegoś pomieszczenia nad recepcją, żeby dostać szklankę coli!?
o 21:58 w restauracji kelner mówi, że all inclusive drinki się skończyły???? po 10 minutach stania w kolejce nie dostaliśmy nawet małej szklanki sprite'a!? śmieszne
z pilotem wycieczek spotkaliśmy się raz, następnego dnia po przyjeździe w południe?! wtedy zapłaciliśmy za fakultatywną wycieczkę.. którą już opisałam, jak świetnie była zorganizowana!
Zakwaterowanie znajduje się pośrodku zarośli, w największym chwastowisku. Nic nie ma wokół!!!! Nie rozumiem, co to znaczy autobus... kiedy płacę za fakultatywną wycieczkę!? Aquapark!? Nie udało się zabrać pasażera z hotelu!????? Po półgodzinnym spacerze usiedliśmy z dzieckiem na przystanku autobusowym w mieście, wśród miejscowych... nawet nie dało się stwierdzić, czy te dwa rozpadające się ławki to przystanek autobusowy, po dwóch godzinach oczekiwania nie udało się wsiąść do żadnego autobusu, który zawiózłby do aquaparku!? W końcu trzeba było jechać taksówką!? To po co ta fakultatywna wycieczka!? Nie rozumiem. I na koniec czułem się jak na obozie dziecięcym!!!!!! W hotelu jest mnóstwo rosyjskich dzieci, dobrze, że jedzą w osobnej restauracji... ale chcieliśmy odpocząć, a nie słuchać krzyków i biegania 200 rosyjskich dzieci... żadnej animacji, ani polskiego animatora, nic, Rosjanie mają tam scenę, cały dzień ćwiczą i dają przedstawienia dla Rosjan. Nie o to nam chodziło pod hasłem wakacji.
Usługinie ma żadnych usług! przy wymeldowaniu szukał u nas jakiegoś małego ręcznika!? i powiedział, że to kosztuje 10 funtów? no to wtedy powiedziałem nigdy więcej Bułgaria!
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate
Czy ta recenzja była pomocna? (8) (2)
Jiří Juklíček
Zweryfikowana opinia Data pobytu: Sierpień 2012 Opinia utworzona 3 lub więcej lat temu Dodana Sierpień 2012
Hotel w bezpośrednim sąsiedztwie lokalnej rzeki (komary), dojazd przez niedokończone budynki hotelowe i odpowiadające temu drogi, atrakcyjna fakultatywna wycieczka do Sozopola i Burgasu z przejażdżką po rzece Ropotamo była realizowana starym, długo nie sprzątanym autobusem. Ogłaszane sklepiki składały się z trzech sklepików z pamiątkami na fasadzie kompleksu hotelowego, mało asortymentowego sklepu samoobsługowego Market oraz półrozpadającego się straganu z warzywami przed rozpadającym się placem budowy. Kurort nie znajduje się przy mieście Ravda, lecz przy miasteczku Acheloi (Aheloy) oddalonym o około 2 km. Błotne kąpiele (według miejscowych lecznicze tylko na wiosnę i jesień) są tylko dla wytrwałych. Główne wykorzystanie kompleksu to letnie pobyty rosyjskiej młodzieży. zdjęcie
Hotel w bezpośrednim sąsiedztwie lokalnej rzeki (komary), dojazd przez niedokończone budynki hotelowe i odpowiadające temu drogi, atrakcyjna fakultatywna wycieczka do Sozopola i Burgasu z przejażdżką po rzece Ropotamo była realizowana starym, długo nie sprzątanym autobusem. Ogłaszane sklepiki składały się z trzech sklepików z pamiątkami na fasadzie kompleksu hotelowego, mało asortymentowego sklepu samoobsługowego Market oraz półrozpadającego się straganu z warzywami przed rozpadającym się placem budowy. Kurort nie znajduje się przy mieście Ravda, lecz przy miasteczku Acheloi (Aheloy) oddalonym o około 2 km. Błotne kąpiele (według miejscowych lecznicze tylko na wiosnę i jesień) są tylko dla wytrwałych. Główne wykorzystanie kompleksu to letnie pobyty rosyjskiej młodzieży. zdjęcie
Piękne morze z trudnym dostępem po mokrych, niebezpiecznych schodach, płatne parasole i leżaki, śmieci na plaży, uważna opieka ratownika, zerowa obsługa hotelu na plaży (napoje, lody itp.) - brak straganów, ognisko rosyjskiego obozu dziecięcego bezpośrednio na plaży, zdjęcie
WyżywienieWydawanie posiłków przebiegało chaotycznie, ponieważ zarząd hotelu (ze względu na obozy dziecięce) zrezygnował z opasek na ręce dla all-inclusive, więc razem z gośćmi na półpensji musieli okazywać kartki z nazwiskami do odhaczania przy niekomunikatywnym personelu. Obiady i kolacje były na przyzwoitym poziomie, śniadania monotonne (jajka na twardo, wędliny, sery, parówki i produkty mleczne, brak innych dań. Dla płacących gości zainteresowanych wyborem z menu lub posiedzeniem przy kieliszku dostępne było półpuste menu i niechętny, milczący personel. Przeciąg w restauracji unosił powietrze i zabierał gościom dodatki z talerzy w otoczeniu przypominającym stołówkę zakładową, a nie restaurację hotelową. zdjęcie
ZakwaterowaniePonieważ chcieliśmy mieć więcej wolnego czasu, nie zdecydowaliśmy się na all-inclusive, lecz na półpensję, z zamiarem korzystania z aneksu kuchennego oraz oferty lokalnej sieci sklepów i restauracji. W pokoju nr 504 w bloku F oczekiwany aneks kuchenny został zdemontowany (pozostały tylko resztki instalacji na ścianie oraz mała niestabilna lodówka na dwie butelki + kanapka), patrz zdjęcie. Apartament był dobrze zaprojektowany, przestronny, prosto wyposażony z pięknym widokiem na morze oraz regularną obsługą pokojówki na odpowiednim poziomie.
UsługiZdemotywowany, językowo niepiśmienny personel. Delegatka zaleciła zostawianie kluczy do pokoju na recepcji ze względów bezpieczeństwa, jednak gdy tak się stało, recepcjonistka nie była w stanie ich znaleźć, nie mówiąc już o ich wydaniu. Recepcja hotelowa nie jest wyposażona w rejestr do przechowywania kluczy gości hotelowych. Poza ofertą wycieczek po okolicy za pośrednictwem delegatki nie zauważyliśmy żadnych innych oznak troski hotelu o dobro gości. Według oświadczenia delegatki komunikacja z pracownikami hotelu jest trudna nawet w języku bułgarskim. Basen hotelowy jest w opłakanym stanie (ostre krawędzie połamanych płytek, wadliwa instalacja elektryczna (!), patrz zdjęcie).
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate
Czy ta recenzja była pomocna? (6) (1)
Martina Miskolczi
Zweryfikowana opinia Data pobytu: Lipiec 2012 Opinia utworzona 3 lub więcej lat temu Dodana Sierpień 2012
Nic specjalnego, czasem strasznie. Oczekiwaliśmy zupełnie innego wyżywienia, usług w hotelu, plaży i okolicy. Podsumowując, można to porównać do obozu pionierskiego Artek i obiecywania usług ponadstandardowych aż luksusowych, podczas gdy dostajesz wyeksploatowaną Skodę.
Plusy: duże baseny z częścią dla dzieci, czysta woda w basenach, dużo wolnych leżaków i parasoli przy basenach. Duże pokoje, dużo miejsca do przechowywania, ładny balkon. Skorzystałam z masażu, przyjemny i wysokiej jakości.
Minusy:
Najbardziej nieprzyjemnie zaskoczyło nas otoczenie: wokół są kilometry zarośniętych łąk z opuszczonymi surowymi budynkami kolejnych hoteli i dźwigami, obok straszny stary kemping. Z małymi dziećmi nie da się w ogóle robić żadnych spacerów, do najbliższej wioski jest 45 minut po rozgrzanym asfalcie, dokładniej wąską drogą, gdzie ciągle mijają się autobusy i samochody. Za ogrodzeniem terenu śmieci i dużo brudu, w trawie podobno węże.
Kolejną niedogodnością było jedzenie: na przykład lody dla dzieci nie były w cenie, wybór wydawał się mały (przyznaję, że może jesteśmy rozpieszczeni innymi destynacjami), uzupełnianie jedzenia było dość opieszałe i pod koniec wyznaczonego czasu ustawało, ciągle brakowało sztućców, talerzy, psuł się automat z napojami. Jedzenie się powtarzało, prawie żadnych zmian, śliwek już nie chcę nawet widzieć. Arbuz i brzoskwinie zawsze szybko znikają. Ciągle miałam wrażenie, że o coś się proszę, np. o kubki rano na herbatę, naprawę automatu z napojami...
Osobiście przeszkadzał mi brak segregacji śmieci, podczas gdy pito z plastikowych kubków i wyrzucano je po jednokrotnym użyciu do odpadów.
Nie działały niektóre usługi, które biuro podróży podawało w opisie hotelu: fryzjer, manicure, pedicure, animacje. Animacje: próbowałam się dogadać, ale były tylko po rosyjsku i tylko rosyjscy animatorzy, ciągle rosyjskie piosenki. Nasze dzieci są poza tym, uczą się angielskiego i niemieckiego...
Na terenie około 90% Rosjan, zarówno rodzin z dziećmi, jak i przede wszystkim ogromny (pionierski) obóz. Dzieci były organizowane w drużyny i klany, które ze sobą walczyły. Ciągle gwizdano na gwizdki, dzieci były zwoływane na poranną gimnastykę, poranną wycieczkę, do morza, na gry, na wieczorne występy na scenie itd. Wieczorne programy tylko i wyłącznie w ich reżyserii (czyli programy poszczególnych klanów), albo walczyły ze sobą, albo tańczyły albo śpiewały rosyjskie piosenki, animatorzy powoływali się na rosyjskie realia, odmawiali prezentacji w innych językach. Oceniam to tak, że animacje dla nas nie istnieją. Ja sobie odświeżyłam trochę rosyjski, ale reszta rodziny była poza tym.
Nic specjalnego, czasem strasznie. Oczekiwaliśmy zupełnie innego wyżywienia, usług w hotelu, plaży i okolicy. Podsumowując, można to porównać do obozu pionierskiego Artek i obiecywania usług ponadstandardowych aż luksusowych, podczas gdy dostajesz wyeksploatowaną Skodę.
Plusy: duże baseny z częścią dla dzieci, czysta woda w basenach, dużo wolnych leżaków i parasoli przy basenach. Duże pokoje, dużo miejsca do przechowywania, ładny balkon. Skorzystałam z masażu, przyjemny i wysokiej jakości.
Minusy:
Najbardziej nieprzyjemnie zaskoczyło nas otoczenie: wokół są kilometry zarośniętych łąk z opuszczonymi surowymi budynkami kolejnych hoteli i dźwigami, obok straszny stary kemping. Z małymi dziećmi nie da się w ogóle robić żadnych spacerów, do najbliższej wioski jest 45 minut po rozgrzanym asfalcie, dokładniej wąską drogą, gdzie ciągle mijają się autobusy i samochody. Za ogrodzeniem terenu śmieci i dużo brudu, w trawie podobno węże.
Kolejną niedogodnością było jedzenie: na przykład lody dla dzieci nie były w cenie, wybór wydawał się mały (przyznaję, że może jesteśmy rozpieszczeni innymi destynacjami), uzupełnianie jedzenia było dość opieszałe i pod koniec wyznaczonego czasu ustawało, ciągle brakowało sztućców, talerzy, psuł się automat z napojami. Jedzenie się powtarzało, prawie żadnych zmian, śliwek już nie chcę nawet widzieć. Arbuz i brzoskwinie zawsze szybko znikają. Ciągle miałam wrażenie, że o coś się proszę, np. o kubki rano na herbatę, naprawę automatu z napojami...
Osobiście przeszkadzał mi brak segregacji śmieci, podczas gdy pito z plastikowych kubków i wyrzucano je po jednokrotnym użyciu do odpadów.
Nie działały niektóre usługi, które biuro podróży podawało w opisie hotelu: fryzjer, manicure, pedicure, animacje. Animacje: próbowałam się dogadać, ale były tylko po rosyjsku i tylko rosyjscy animatorzy, ciągle rosyjskie piosenki. Nasze dzieci są poza tym, uczą się angielskiego i niemieckiego...
Na terenie około 90% Rosjan, zarówno rodzin z dziećmi, jak i przede wszystkim ogromny (pionierski) obóz. Dzieci były organizowane w drużyny i klany, które ze sobą walczyły. Ciągle gwizdano na gwizdki, dzieci były zwoływane na poranną gimnastykę, poranną wycieczkę, do morza, na gry, na wieczorne występy na scenie itd. Wieczorne programy tylko i wyłącznie w ich reżyserii (czyli programy poszczególnych klanów), albo walczyły ze sobą, albo tańczyły albo śpiewały rosyjskie piosenki, animatorzy powoływali się na rosyjskie realia, odmawiali prezentacji w innych językach. Oceniam to tak, że animacje dla nas nie istnieją. Ja sobie odświeżyłam trochę rosyjski, ale reszta rodziny była poza tym.
Przy wejściu kamyczki w połączeniu z ciemnym piaskiem, dalej do morza bardzo łagodne wejście z piaskiem i od czasu do czasu dużym kamieniem. Dla dzieci OK. Obiecywana żółta plaża tuż przy hotelu (widoczna np. na dużym zdjęciu hoteli z lotu ptaka) to fotomontaż. Jest tam ciemny szaro-czarny piasek, nawieziony na duże głazy, przy czym najwyraźniej wybrali to z ostrego zbocza i zbudowali z betonu dość wysoką ścianę. Obecnie na pierwszym tarasie są drewniane leżaki z parasolami, mało używane, bezpłatne. Do morza schodzi się po zardzewiałej pionowej drabinie (z dziećmi nie chcieliśmy tego robić) lub po śliskich, źle położonych schodach. Plaża ma szerokość około 2-3 metrów, przy przypływie 1,5 metra, z dziećmi to nie bardzo się da, nie ma tam miejsca na ich zabawę w piasku, bo rozkładasz koc, a potem chodzą ludzie. Można iść na pobliską plażę po prawej stronie, na którą chodzą też ludzie z sąsiedniego kempingu. Tam jest trochę gorsze wejście do wody, więcej małych kamyczków, ale kawałek dalej znowu łagodne wejście, dobre dla dzieci.
WyżywienieZnowu: oczekiwaliśmy znacznie wyższego standardu, tak nie wygląda All Inclusive - przynajmniej my do tej pory spotykaliśmy się z wyższym poziomem, zwłaszcza pod względem szerokości oferty, ale właściwie także ilości, uzupełniania. Często brakowało naczyń, owoców.
ZakwaterowanieDwa duże hotele z wieloma wejściami, trochę jak wejścia do bloków mieszkalnych z dzwonkami na dole. Duże, jasne pokoje, ładne balkony, widok na morze. Brakowało nam telefonu na terenie ośrodka, abyśmy mogli dzwonić do drugiej połowy naszej rodziny, która była zakwaterowana w zupełnie innym wejściu. Wymiana ręczników raz w tygodniu (nie obowiązywało to tak jak gdzie indziej w Europie, że jeśli niektóre ręczniki położono na podłogę, zostaną wymienione), proszenie o duże ręczniki, proszenie o papier toaletowy. W naszym pokoju cieknie prysznic (źle uszczelniona ściana prysznica silikonem), nie mieliśmy czym wycierać. U mamy w ich wejściu winda nie działała przez ponad 24 godziny. Na naszym korytarzu wystawała elektryka ze ściany, nie dało się zamknąć pokrywy. To wszystko drobiazgi, ale z małymi dziećmi na to zwracasz uwagę.
UsługiCztery gwiazdki? Ani trochę. Ładnie zbudowany hotel nie został dopracowany (niektóre prace budowlane i hydrauliczne wykonane niedbale), a usługi na maksymalnie trzy gwiazdki. Na terenie obiektu były trzy sklepy z pamiątkami i jeden sklep spożywczy, do najbliższego miasteczka nie dotarliśmy, mogliśmy zapłacić za taksówkę, ale tego nie zrobiliśmy.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate
Czy ta recenzja była pomocna? (6) (0)
Zadzwoń lub wyślij zapytanie, a my wyszukamy dla Ciebie wyjazd, który będziesz długo i mile wspominać!
Jesteśmy dostępni 7 dni/tyg. 8:00-23:00.
Ładowanie położenia hotelu i opisu...