Za te same pieniądze miałam w zeszłym roku piękne wakacje w Grecji. Nigdy nie polecę nikomu tych wakacji w tym miejscu i konkretnie w tym hotelu, będę domagać się zniżki - jestem zdecydowana iść z tym nawet do telewizji.
Zakwaterowanie
Zakwaterowanie to jedna wielka katastrofa - okna brudne, drzwi na balkon wymazane, lodówka również. Toaleta połączona z prysznicem - brak zasłony prysznicowej, więc woda rozpryskuje się na wszystkie strony - na papier toaletowy, na ubrania, których nie ma gdzie powiesić, ponieważ wieszak jest zepsuty. W kątach łazienki kafelki są brudne - wyposażenie łazienki to coś w rodzaju skrobaczki, którą każdy musi użyć, aby uporządkować łazienkę, ponieważ po prysznicu stoi tam dość długo woda. Powiedziano nam, że jeśli chcemy wymienić ręczniki, należy używane rzucić na podłogę. Zgodnie z instrukcją tak zrobiliśmy, ale ręczniki nie zostały uzupełnione, na szczęście mieliśmy swoje. Ogólnie hotel był tak zwany brudny, zewnętrzne stoły nie były wycierane, na obrusach jeszcze po południu były okruchy chleba ze śniadania. Byłoby tego więcej do napisania. Najbardziej przeszkadzało nam, że wokół hotelu jest dosłownie, z całym szacunkiem, bałagan, a niedaleko znajduje się złomowisko samochodów.
Wyżywienie
Wyżywienie - rano parówki, jajka - zimne od samego początku - chodziliśmy na śniadanie jedni z pierwszych. Pierwszego dnia dali do jadalni jakiś margarynę do smarowania chleba. Na tym samym talerzu była przez całe 12 dni - nieestetyczna, dziurawa od widelców, ponieważ była w lodówce i nie dało się jej smarować na chlebie. Chleb mieliśmy 2 razy spleśniały. W wyżywieniu przeważał kurczak, było też inne mięso, jeden dzień nie nadawało się do jedzenia, ponieważ śmierdziało. Zwróciłam na to uwagę kucharzowi, powąchał kawałek mięsa na moim talerzu, przeszukał pojemnik, gdzie mięso było w jadalni i odszedł - nic się nie działo, przecież ktoś to zje. Mięso było też podgrzewane z poprzedniego dnia, paluszki rybne mi całkiem smakowały, ale tylko za pierwszym razem, po 3 dniach były znowu i były okropne - były podgrzane. Do obiadu na tacy były jakieś ciastka, tylko raz na 12 dni była jakaś babka. Zupy tłuste i niedoprawione - te, które były do obiadu można było jeść też na kolację. Picie okropne, Bułgaria słynie ze swojego dobrego wina, my piliśmy wino podobne do octu. Trzy dni przed wyjazdem przywieźli inne, było lepsze. Ale dopiero trzy dni przed wyjazdem - szkoda. Śniadanie zaczynało się o 8 rano, o 8:15 jeszcze nie było gorącej wody na herbatę i nie można było napić się kawy - ekspres do kawy był zepsuty, a personel zapomniał podłączyć kabel do gniazdka, żeby chociaż woda na herbatę się podgrzała. Przez cały czas dostaliśmy oprócz arbuza około 2 razy pomarańcze - takie, które w domu wyrzucam - pomarszczone. Wszystko to omówiliśmy na miejscu z delegatką Todorą Minkową i także została spisana skarga w Bułgarii. Ogólnie oceniam jedzenie jako poniżej średniej.
Obsługa w hotelu
Personel przy barze był nieprzyjemny, małomówny, a sam właściciel nie traktował naszych skarg poważnie – dzwoniła do niego nasza delegatka – wszystko zaprzeczył, twierdził, że się mylimy. Powiedziała nam osobiście, że wyraził opinię, iż my wyjedziemy, a przyjadą przecież kolejni goście. Przy hotelu jest basen, zdarzyło się, że kąpiel była niemożliwa, ponieważ o godzinie 11 przeprowadzano konserwację filtracji – wokół były rozłożone węże. Trzy dni przed wyjazdem właściciel polecił zdjąć podkładki z leżaków, na których się leży, ponieważ muszą być wyprane – były na nich plamy i ogólnie były brudne. Potem ich nie zwrócili, tłumacząc, że smarujemy się kremami i je zabrudzimy. Delegatka rozmawiała z nim telefonicznie, ale podkładek już nie otrzymaliśmy – właściciel zakończył sezon, mimo że w hotelu byli jeszcze goście. Wieczorem, gdy chcieliśmy usiąść, właściciel przy barze położył na stołach kartki z napisem „rezerwacja” i uniemożliwił nam siedzenie, gdzie chcemy – rezerwacje zazwyczaj nie były wykorzystywane, wydawało mi się to dyskryminacją.
Plaża
Plaża była pełna niedopałków, ale to ludzie robią sami, uważam, że nawet podczas działania nie da się jej wyczyścić. Na plażę było niecałe 10 minut, musieliśmy przechodzić nawet przez główną drogę. Po drodze na chodnikach walało się mnóstwo śmieci, nawet siatkowe torby z odpadami, można tam było zobaczyć różne rzeczy – od kości, przez puszki po piwo, papiery itp. Morze było czyste, jednego dnia przypłynęły meduzy i było też dużo wodorostów – w tym nie widzę nic złego, po prostu czasem tak bywa. Na szczęście następnego dnia już ich tam nie było.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate