Dwoje dorosłych, dwoje dzieci (11 lat). Przyjazd, orientacja, parkowanie bez problemów, personel hotelu miły. Ceny zgodne z oczekiwaniami. Hotel ma już swoje najlepsze lata za sobą, widać, że większość wyposażenia pochodzi prawdopodobnie z lat 80. XX wieku, kiedy to może te 4 gwiazdki były zasłużone, teraz widzę maksymalnie 3*. Historyzująca dekoracja fotograficzna (lata 60. w Nassfeld) jeszcze to pogarsza, trochę czujesz się jak w muzeum. W łazience tu i tam coś połamane lub uszkodzone, ale nic poważnego, mydło i szampon dostajesz tylko pierwszego dnia, potem już nic (do sklepu jest niedaleko, więc...). Półpensja - nie mam zastrzeżeń biorąc pod uwagę cenę, jedzenie w porządku, tylko kolacje mogłyby bardziej uwzględniać dziecięcych gości. WiFi absolutnie nie nadążało, co nie jest całkiem złe, jeśli nie musisz czasem załatwiać jakichś maili, przynajmniej dzieci nie siedzą całe wieczory na YouTube. Z drugiej strony - hotel rodzinny, a dla dzieci nie ma żadnych atrakcji, tylko jeden stół do tenisa stołowego. Tymczasem miejsca jest pod dostatkiem, ogromna przestrzeń baru praktycznie świeci pustkami wieczorami. Przechowywanie nart i butów narciarskich w porządku, z ogrzewaniem (działającym), problem pojawiał się, gdy zebrało się tam więcej niż 5-6 osób, pozostali musieli czekać na korytarzu, aż pierwsza grupa się ubierze i ruszy w stronę stoku. Ogólnie oceniam cały pobyt pozytywnie, ale Nassfeld raczej nie, za dużo ludzi na stosunkowo mały ośrodek, nie było ciepło, a stoki były zniszczone już o 11 rano, mało knajp i pełne, brak atrakcji po nartach, lepsze hotele mają wprawdzie wellness i baseny, ale tylko dla swoich klientów, więc nie masz szans.