Klient chciał pozostać anonimowy
Zweryfikowana opinia (Invia.cz) Data pobytu 28.3. - 5.4.2026 Oceniono: Kwiecień 2026
My Blue Ocena: 4/5 Zanzibar, Nungwi
Hotel położony jest na początku plaży Nungwi, co ma swoje plusy i minusy. Jest bardziej ustronny, więc oferuje spokojniejsze otoczenie. Z drugiej strony, podczas przypływu nie można iść dalej wzdłuż plaży, ponieważ jest ona otoczona klifami. Morze jest również otoczone bojami, więc podczas odpływu niewiele można pływać. Byłem nieco zaskoczony, że po sztormie, kiedy na plaży pojawiła się duża ilość wodorostów, nikt nie próbował ich uprzątnąć. MyBlue generalnie nie ma klasycznej plaży z leżakami, to raczej leżenie na klifie wokół basenu, co jest w porządku. Na plaży jest kilka leżaków, ale są one płatne lub uzależnione od konsumpcji w barze, który nie jest objęty all-inclusive. Hotel jest starszy, ale zadbany. Pokoje i łazienki są czyste, recepcja, podjazd i siłownia wydają się najbardziej zaniedbane. Z drugiej strony, ogród jest piękny i wraz z morzem tworzy bardzo przyjemną, relaksującą atmosferę. All inclusive jest raczej słaby. Jedzenie było przeciętne i dość stereotypowe. Byliśmy poza sezonem i często mieliśmy wrażenie, że jedzenie nie było uzupełniane – ci, którzy nie dotarli na czas, mieli pecha. Owoce są krojone tylko na życzenie, egzotyczne dania znikają szybko. Kuchnia jest bardzo dostosowana do Czechów i Włochów – stacja makaronowa, lasagne, a raz nawet sznycel. Dodatkowo wiele rzeczy nie jest wliczone w all inclusive – kawa to tylko zwykła kawa z ekspresu przelewowego, cappuccino kosztuje około 4 dolarów, podobnie jak prosecco i inne popularne napoje. Personelu jest wystarczająco dużo, ale jakość obsługi do tego nie dorównuje, zwłaszcza w jadalni. Często zdarzało się, że rozmawiali między sobą i przynosili napoje dopiero po posiłku. Nieprzyjemne było również to, że żądali od nas zamówienia alkoholu dla siebie (bo mamy go w all inclusive) lub oferowali butelkę prosecco „bez paragonu” taniej. To drobiazgi, ale psują ogólne wrażenie. Ogólnie oceniam hotel dobrze – jest cicho, miło i przyjemnie się wypoczywa. Jednak gdybym miał pojechać do Nungwi jeszcze raz, wybrałbym hotel położony dalej na północ, gdzie jest lepszy dostęp do morza nawet w czasie odpływu, mniej ograniczeń w poruszaniu się po plaży, a ogólnie rzecz biorąc poziom usług i jedzenia jest wyższy.
Hotel położony jest na początku plaży Nungwi, co ma swoje plusy i minusy. Jest bardziej ustronny, więc oferuje spokojniejsze otoczenie. Z drugiej strony, podczas przypływu nie można iść dalej wzdłuż plaży, ponieważ jest ona otoczona klifami. Morze jest również otoczone bojami, więc podczas odpływu niewiele można pływać. Byłem nieco zaskoczony, że po sztormie, kiedy na plaży pojawiła się duża ilość wodorostów, nikt nie próbował ich uprzątnąć. MyBlue generalnie nie ma klasycznej plaży z leżakami, to raczej leżenie na klifie wokół basenu, co jest w porządku. Na plaży jest kilka leżaków, ale są one płatne lub uzależnione od konsumpcji w barze, który nie jest objęty all-inclusive. Hotel jest starszy, ale zadbany. Pokoje i łazienki są czyste, recepcja, podjazd i siłownia wydają się najbardziej zaniedbane. Z drugiej strony, ogród jest piękny i wraz z morzem tworzy bardzo przyjemną, relaksującą atmosferę. All inclusive jest raczej słaby. Jedzenie było przeciętne i dość stereotypowe. Byliśmy poza sezonem i często mieliśmy wrażenie, że jedzenie nie było uzupełniane – ci, którzy nie dotarli na czas, mieli pecha. Owoce są krojone tylko na życzenie, egzotyczne dania znikają szybko. Kuchnia jest bardzo dostosowana do Czechów i Włochów – stacja makaronowa, lasagne, a raz nawet sznycel. Dodatkowo wiele rzeczy nie jest wliczone w all inclusive – kawa to tylko zwykła kawa z ekspresu przelewowego, cappuccino kosztuje około 4 dolarów, podobnie jak prosecco i inne popularne napoje. Personelu jest wystarczająco dużo, ale jakość obsługi do tego nie dorównuje, zwłaszcza w jadalni. Często zdarzało się, że rozmawiali między sobą i przynosili napoje dopiero po posiłku. Nieprzyjemne było również to, że żądali od nas zamówienia alkoholu dla siebie (bo mamy go w all inclusive) lub oferowali butelkę prosecco „bez paragonu” taniej. To drobiazgi, ale psują ogólne wrażenie. Ogólnie oceniam hotel dobrze – jest cicho, miło i przyjemnie się wypoczywa. Jednak gdybym miał pojechać do Nungwi jeszcze raz, wybrałbym hotel położony dalej na północ, gdzie jest lepszy dostęp do morza nawet w czasie odpływu, mniej ograniczeń w poruszaniu się po plaży, a ogólnie rzecz biorąc poziom usług i jedzenia jest wyższy.
Czy ta recenzja była pomocna? (0) (0)







