Kemp Casa dei Prati Ocena: 3/5 Włochy, Wyspa Elba
Jozefína Markusová
Zweryfikowana opinia Opinia utworzona 3 lub więcej lat temu
Chciałabym z góry przeprosić, że będę pisać szczerze, co myślimy. Na miejscu wysiedliśmy tylko my dwoje (ja i mój chłopak). Reszta pojechała do innego kempingu. Po przyjeździe powitała nas delegatka od razu z informacją, że nie powinniśmy liczyć na żadne wycieczki, ponieważ jesteśmy tylko we dwoje i to się nie opłaca. Potem powiedziała, że bierze tydzień urlopu, a będzie ją zastępował jej syn. Pokazała nam nasz kamper, nie musieliśmy czekać do południa, ale ten widok nas naprawdę zaskoczył. Pani nie chciała od nas kaucji, pod warunkiem, że sami posprzątamy. Oczywiście byliśmy dość zakłopotani i myśleliśmy, żeby jeszcze tego samego wieczoru wrócić. Jednak mój chłopak przekonał mnie, że wszystko umyjemy i pójdziemy jeszcze zobaczyć plażę. To była chyba jedyna dobra rzecz z całego pobytu. Przez cały tydzień, kiedy opiekował się nami syn pani delegatki, odwiedził nas tylko trzy razy z pytaniem: „Wszystko w porządku?” W poniedziałek powiedział nam, że możemy pojechać do miasta, powiedział, kiedy odjeżdża autobus i mniej więcej kiedy wraca, więc w środę wieczorem pojechaliśmy sami do miasta. Tam spotkaliśmy delegata i zapytaliśmy, czy jest możliwość, że jakiś autobus z innego hotelu zabierze nas z powrotem do Czech. Powiedział, że nie, dopiero w sobotę, ale że na własny koszt możemy sami wrócić. Zaproponował, że może w piątek pojechać z nami na targi do stolicy, jeśli zapłacimy mu za bilet autobusowy tam i z powrotem, ale odmówiliśmy i powiedzieliśmy, że nigdzie nie jedziemy, mieliśmy wszystkiego dość. Już od wtorku sprawdzaliśmy, jak stąd wyjechać. W środę pisałam z biurem podróży w Ivancicach, Invie, czy jest możliwość, żeby nas stąd jakoś zabrać, pani pisała, że niestety nie, więc rozmawiałyśmy o tym, dlaczego i co się dzieje. Była zaskoczona, tak jak my, że na miejsce przyjechaliśmy tylko we dwoje. Myślę, że po kilku wakacjach, gdzie delegaci traktowali nas wspaniale i poświęcali nam uwagę, to był najgorszy pobyt. Przynajmniej wasze biuro podróży mogło nas poinformować, że na miejsce jedziemy tylko my dwoje i mogło nam zaoferować ten Marinę, moglibyśmy dopłacić. Naprawdę bardzo, bardzo duże niezadowolenie.
Chciałabym z góry przeprosić, że będę pisać szczerze, co myślimy. Na miejscu wysiedliśmy tylko my dwoje (ja i mój chłopak). Reszta pojechała do innego kempingu. Po przyjeździe powitała nas delegatka od razu z informacją, że nie powinniśmy liczyć na żadne wycieczki, ponieważ jesteśmy tylko we dwoje i to się nie opłaca. Potem powiedziała, że bierze tydzień urlopu, a będzie ją zastępował jej syn. Pokazała nam nasz kamper, nie musieliśmy czekać do południa, ale ten widok nas naprawdę zaskoczył. Pani nie chciała od nas kaucji, pod warunkiem, że sami posprzątamy. Oczywiście byliśmy dość zakłopotani i myśleliśmy, żeby jeszcze tego samego wieczoru wrócić. Jednak mój chłopak przekonał mnie, że wszystko umyjemy i pójdziemy jeszcze zobaczyć plażę. To była chyba jedyna dobra rzecz z całego pobytu. Przez cały tydzień, kiedy opiekował się nami syn pani delegatki, odwiedził nas tylko trzy razy z pytaniem: „Wszystko w porządku?” W poniedziałek powiedział nam, że możemy pojechać do miasta, powiedział, kiedy odjeżdża autobus i mniej więcej kiedy wraca, więc w środę wieczorem pojechaliśmy sami do miasta. Tam spotkaliśmy delegata i zapytaliśmy, czy jest możliwość, że jakiś autobus z innego hotelu zabierze nas z powrotem do Czech. Powiedział, że nie, dopiero w sobotę, ale że na własny koszt możemy sami wrócić. Zaproponował, że może w piątek pojechać z nami na targi do stolicy, jeśli zapłacimy mu za bilet autobusowy tam i z powrotem, ale odmówiliśmy i powiedzieliśmy, że nigdzie nie jedziemy, mieliśmy wszystkiego dość. Już od wtorku sprawdzaliśmy, jak stąd wyjechać. W środę pisałam z biurem podróży w Ivancicach, Invie, czy jest możliwość, żeby nas stąd jakoś zabrać, pani pisała, że niestety nie, więc rozmawiałyśmy o tym, dlaczego i co się dzieje. Była zaskoczona, tak jak my, że na miejsce przyjechaliśmy tylko we dwoje. Myślę, że po kilku wakacjach, gdzie delegaci traktowali nas wspaniale i poświęcali nam uwagę, to był najgorszy pobyt. Przynajmniej wasze biuro podróży mogło nas poinformować, że na miejsce jedziemy tylko my dwoje i mogło nam zaoferować ten Marinę, moglibyśmy dopłacić. Naprawdę bardzo, bardzo duże niezadowolenie.
Ilona M.
Zweryfikowana opinia Opinia utworzona 3 lub więcej lat temu
wakacje dla mniej wymagających, wycieczki możliwe z delegatką biura podróży tylko komunikacją publiczną. Oferta wycieczek powierzchowna. Plus dla delegatki: załatwiła nam całodniowy bilet na lokalny autobus wraz z rozkładem jazdy.
wakacje dla mniej wymagających, wycieczki możliwe z delegatką biura podróży tylko komunikacją publiczną. Oferta wycieczek powierzchowna. Plus dla delegatki: załatwiła nam całodniowy bilet na lokalny autobus wraz z rozkładem jazdy.
Zakwaterowanie
nocleg w przyczepie kempingowej, wymieniliśmy poduszki (były brudne), wymieniliśmy czajniki, po gotowaniu w wodzie osadzały się osady,
Wyżywienie
Jedliśmy sami
Obsługa w hotelu
W kempie, który ma trzy *** ciepła woda w prysznicach płynęła tylko w jednym umywalni i nie dało się regulować temperatury. Był tam tylko jeden kurek, więc nie można było schłodzić gorącej wody. Naczynia myto tylko w zimnej wodzie, więc podgrzewaliśmy wodę do naczyń w kamperze. Dużym plusem jest basen w kempie, który można korzystać bezpłatnie.
Plaża
Korzystaliśmy z dwóch plaż, jedna kamienista około 800 m dalej, druga piaszczysta około 1000 m dalej. Na plażach nie ma toalet ani pryszniców z wodą słodką. W drodze na plażę jest wiele możliwości odświeżenia się.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate





















