Oceniam wakacje na 7 z 10, ale wrażenie bardzo zepsuł transport, te przejazdy były okropne. Lecieliśmy Bulgarian Air, w drodze do Włoch mieliśmy opóźnienie około 40 minut, utknęliśmy w samolocie i nikt nie raczył podać nam żadnych informacji, dlaczego lub kiedy możemy odlecieć. Między siedzeniami było ogromnie mało miejsca, przy moim wzroście kolana nawet się nie mieściły, musiałam siedzieć zawsze jakoś wykręcona. Na szczęście lot trwał tylko 1,5 godziny. Kolejna nieprzyjemna niespodzianka czekała na nas na lotnisku we Włoszech – kontrola paszportowa, mimo że przylecieliśmy ze strefy Schengen. Utworzyła się długa kolejka, która kończyła się na zewnątrz przy pasach startowych, my byliśmy na końcu, więc nie mieliśmy pojęcia, dlaczego tam stoimy i dlaczego to tak długo trwa. Kolejka była w połowie przecięta drzwiami, a co chwilę włączał się alarm, prawdopodobnie gdy ktoś stał w pobliżu. Kiedy po pół godzinie w końcu weszliśmy do środka, dowiedzieliśmy się powodu.
Podróż autobusem z lotniska też była przeżyciem. Kierowca wysadził nas na głównej drodze, hotelu nigdzie nie było, tylko pokazał, że mamy iść w dół uliczką. Załadowani walizkami, z dwójką dzieci w wieku 2 i 4 lat, ciągnęliśmy się szukać hotelu, doszliśmy aż na dół, gdzie kończyła się uliczka i była plaża, więc na chwilę byliśmy w szoku, potem poszliśmy drugą uliczką w górę, z powrotem, i w końcu trafiliśmy na hotel. Od razu trzeba było zapłacić podatek turystyczny 2€/osobę GOTÓWKĄ.
Szczegóły wakacji – zakwaterowanie, wyżywienie, plaża opisuję poniżej w poszczególnych kategoriach, wrócę jeszcze do transferu z Włoch na Słowację. Znów nic przyjemnego. Wiedzieliśmy już, że do autobusu będziemy musieli się wspinać sami, więc z dziećmi i bagażem poszliśmy wcześniej. Po drodze zabieraliśmy gości z innego hotelu, którzy jednak mocno się spóźniali, i na odprawę dotarliśmy z 40-minutowym opóźnieniem. Dostaliśmy miejsca rozrzucone w 3 rzędach, co oznaczało, że dzieci w wieku 2 i 4 lat mieliśmy zostawić same między obcymi ludźmi, nie do pomyślenia! Na szczęście udało nam się namówić ludzi, żeby zamienili się z nami miejscami. O włoskim lotnisku i tym chaosie nie będę pisać... Ogólnie wakacje oceniam na około 7 z 10, ale transporty na 2 z 10.
PlażaPlaża była bardzo blisko, była wąska, więc nie trzeba było długo iść do morza, regularnie ją sprzątano i były dostępne leżaki z parasolami, z których nie korzystaliśmy. Piasek był grubszy, podczas zabawy w nim drapał, wejście do morza było przez pasmo lawowych kamieni, trzeba było iść ostrożnie. Morze było czyste, ciepłe jak zupa, turkusowego koloru, rewelacja :)
Zdjęcie ilustrujące plażę jest jednak mylące, ponieważ pokazuje plażę z hotelowymi parasolami, a wokół nic nie ma. To zdjęcie zostało prawdopodobnie zrobione w grudniu :-D Ponieważ cała długość plaży była usiana parasolami z leżakami, które należały także do innych hoteli, a pomiędzy nimi były prywatne parasole, więc było tam naprawdę tłoczno. Nie przeszkadzało nam to, ale znowu nas to zaskoczyło w porównaniu ze zdjęciami, które oglądaliśmy wybierając wakacje.
Baseny były czyste, woda w nich ciepła, a głębokość wody była różnie stopniowana, co nam odpowiadało. I było w nich bardzo mało ludzi, o leżaki nie było walki. Baseny i morze były super, dzięki nim mieliśmy piękne wakacje :)
WyżywienieJedzenie było smaczne, całkiem urozmaicone pod względem warzyw i dodatków, ale brakowało nam zup, które całkowicie nie występowały, oraz większego wyboru mięsa (zawsze był tylko jeden rodzaj mięsa + ryba).
Dużą, dużą wadą były jednak inne możliwości wyżywienia w ośrodku lub w jego okolicy. Mieliśmy tylko półpensję, z zamiarem, że gdzieś tam zjemy obiad, pizzę, makaron, owoce morza lub ewentualnie kupimy owoce, według gustu... To jednak nie było możliwe, ponieważ w hotelu restauracja była dostępna tylko dla osób z pełnym wyżywieniem, a w barze oferowano jedynie jakieś „zapiekanki” z półproduktów. Obok hotelu była jedna restauracja, gdzie byliśmy raz na obiedzie, ale drugi raz nie mielibyśmy już co wybrać dla dzieci, menu było bardzo ograniczone. Sklep i pizzeria były bardzo daleko, a do tego Włosi mają sjestę w godzinach 13-16. Tak więc zostaliśmy z bardzo ograniczonymi możliwościami wyżywienia, co bardzo mi przeszkadzało ze względu na dzieci. Zawsze jeździmy na all inclusive, tym razem mąż przekonał mnie, że poradzimy sobie z półpensją, że obiady załatwimy według gustu i nastroju na miejscu, ale plan się nie powiódł.
ZakwaterowanieZakwaterowanie nie odpowiadało zdjęciom, było skromne, szpitalne, nieprzytulne, a pierwsze wrażenie po otwarciu drzwi apartamentu było rozczarowujące. Na korytarzu nie świeciło światło, co reklamowaliśmy ponad 2 razy, za każdym razem obiecywano, że ktoś przyjdzie wymienić żarówkę, ale przez 8 dni nikt nie przyszedł.
Inaczej było mniej więcej czysto, klimatyzacja działała, sprzątanie odbywało się codziennie, tylko byliśmy rozczarowani, że nie odpowiadało zdjęciom, oczekiwaliśmy nowoczesnego, przytulnego mieszkania. Zaletą apartamentu była jednak jego lokalizacja, bardzo blisko basenów, restauracji i morza, dlatego z tego powodu nie reklamowaliśmy apartamentu ani nie próbowaliśmy go wymienić.
UsługiMąż dwukrotnie interesował się i pytał w centrum nurkowym, obiecali, że się dowiedzą, ale się nie dowiedzieli.
Poza tym personel był miły, pomocny, wieczorem grała muzyka, w ciągu dnia można było ćwiczyć w basenie, była tam także animatorka dla dzieci.
Otoczenie ośrodka, zieleń, ogród były zadbane, nawadniane, naprawdę piękne. Brakowało placu zabaw dla dzieci, czyli brakowało go tym, którzy przyjechali z dziećmi :) Zjeżdżalnia, huśtawka, drabinka byłyby przydatne. Hotel znajduje się w małej włoskiej wiosce, która leży na wzgórzu, nie ma tam promenady na wieczorne spacery, jedyne miejsce, gdzie można było pójść, to mini plac i jeden sklep, na szczęście można było tam płacić kartą.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate