Na wakacjach podobało nam się, z wyjątkiem pogody (nawet Włochy na początku marca nie gwarantują słońca), trochę nas to zasmuciło, biorąc pod uwagę, że w tym czasie w Austrii było pięknie.
WyżywienieNie oceniam. Mieliśmy swoje zapasy. W apartamencie lodówka i kuchnia.
ZakwaterowanieZakwaterowanie bardzo przyjemne - nowe, duże, wyposażone apartamenty. Było tam czysto i ciepło (ogromne kołdry sprawiły, że musieliśmy nawet wietrzyć). Kuchnia w pełni wyposażona (tylko polecam, jeśli ktoś lubi większe kubki, niech zabierze swoje, brakowało też czajnika elektrycznego i toster, ale to nie przeszkadza, wodę można podgrzać w garnkach, a był tam ekspres przelewowy do kawy). Poza tym telewizor i radio działały dobrze. Do apartamentu należały nawet dwa balkony. Sauna i pokój wypoczynkowy również były świetne. Pokój z ping-pongiem i piłkarzykami również ożywił pobyt (piłkarzyki były starsze, a w pomieszczeniu było dość zimno). Jedyna wada zakwaterowania - kołdry i poduszki puchowe, jeśli ktoś ma alergię, niech zabierze własne koce.
Wioski nie zwiedzaliśmy, ale sądzę, że była tam pizzeria i sklep. Brixen jest w odległości do 10 km - bardzo ładne miasto. Tylko dużo Niemców zamiast Włochów.
UsługiPani na recepcji (prawdopodobnie także właścicielka) miła, chociaż niewiele z nią rozmawialiśmy (nie znała angielskiego, tylko niemiecki i włoski). Przeprowadziła nas po hotelu. Do dyspozycji sauna, leżaki do odpoczynku, rower pedałowy (starszy), pokój wspólny (jadalnia) oraz pokój gier (piłkarzyki, ping-pong, kącik dla dzieci z zabawkami). Narciarnia na parterze, ale nie była zamykana, chyba że tam się nie kradnie, naprawdę mała wioska otoczona winnicami :) Bezpłatny parking przy hotelu.
SportOdwiedziliśmy tylko Plose (20 km od apartamentu). Niestety pogoda nam nie sprzyjała, więc widoki na wielkie szczyty zobaczyliśmy tylko trochę pierwszego dnia, potem było pochmurno lub straszna mgła (na stoku widzieliśmy czasem tylko na dwa metry przed siebie). Nie czuliśmy się tam zbyt jak we Włoszech (na stoku było prawie samych Czechów - codziennie przyjeżdżało kilka autobusów - oraz Niemców - jest to miejsce głównie dla nich - wszystkie napisy, muzyka itp.). Na kole linowym nigdzie się nie czekało, ludzi było ani za dużo, ani za mało. Ponieważ chcieliśmy stoki dla początkujących, czyli niebieskie, nie było ich wiele, niektóre odcinki oznaczone jako niebieskie nie nadawały się do tego (w końcu jeździliśmy tylko na jednej lub dwóch trasach, ale długość to rekompensowała - 2-3 km). Ceny w restauracjach na stokach (6 euro za zupę, 3 euro za gorącą czekoladę, ...). Stoki są przygotowywane chyba raz dziennie, mogliby się bardziej postarać). Co nas naprawdę zachwyciło, to tor saneczkowy - 10 km długości, niezapomniane przeżycie - cena wypożyczenia sań 6 euro), jeden dzień było super, następnego dnia jednak z powodu deszczu miejscami kałuże, już nie to samo, a także tor nieprzygotowany, niektóre wyrwy były nieprzyjemne, zabierzcie komplet wodoodpornych ubrań - to tak na raz lub dwa zjazdy i trzeba się przebrać - zawsze zostawialiśmy to po nartach jako zakończenie. Gdyby było słońce i widzielibyśmy widoki wokół, podobałoby nam się tam zdecydowanie bardziej.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate