Wakacje nam się podobały. Jako wadę uważamy chyba tylko to, że chociaż psy mogą przebywać w hotelach i apartamentach, plaża dla psów jest nie tylko droga, ale też daleko, podobnie jak ta publiczna (co ostatecznie rozwiązaliśmy tak, że przez pół dnia chodziliśmy na plażę publiczną, a drugą połowę dnia spędziliśmy na płatnej, gdzie mieliśmy miejsce wliczone w cenę apartamentu). Miasto jest piękne, jest tu wiele atrakcji turystycznych zarówno dla dorosłych, jak i dla małych dzieci. Tylko uważajcie, że miasto „ożywa” dopiero wieczorem i żyje aż do północy ;), co jest zrozumiałe ze względu na tutaj panującą pogodę. Ponadto bardzo doceniliśmy zaproszenie od włoskiej agencji na „europarty”, gdzie delektowaliśmy się włoskimi spaghetti - wyśmienite. Chociaż od biura podróży otrzymaliśmy informację, że w agencji dogadamy się po czesku, nie była to prawda. Ale nawet z naszą łamaną angielszczyzną ostatecznie dobrze się porozumieliśmy. Powiedziałabym, że miejscowi mieszkańcy i pracownicy są już do tego przyzwyczajeni. Bibione to pięknie zagospodarowane i zadbane miasteczko. Jest tu wprawdzie dużo ludzi, ale na ten tydzień to nie przeszkadza :).
PlażaPlaża, jak już pisałam, dostępność plaży dla psów jest trochę problematyczna, ponieważ znajduje się po drugiej stronie miasta, około 2 km, obok niej jest od razu plaża publiczna. Tak więc ze względu na ceny plaży dla psów chodziliśmy na plażę publiczną. Zawsze rano. Popołudnia spędzaliśmy na płatnej plaży, ponieważ mieliśmy miejsce opłacone w cenie apartamentu. Plaże były czyste, tylko żałuję mniejszej ilości muszli. Niestety byliśmy tam akurat w okresie przypływu, więc podczas gdy pierwsze dni morze było czyste i spokojne, ostatnie dni było zanieczyszczone wzburzonym piaskiem, napływem glonów,... i były duże fale. Ostatniego dnia baliśmy się nawet pływać dalej od brzegu, psa już nie puszczaliśmy do wody. Ale to oczywiście nikt nie może kontrolować. Poza tym plaże były czyste, pięknie utrzymane. Na części publicznej było mało ludzi, ale przeszkadzało mi dużo „przechodzących” osób wzdłuż wybrzeża, ponieważ bałam się puścić psa całkowicie „na luzie”. Na płatnej plaży było dużo ludzi, ale mimo to można było spokojnie pływać w morzu.
WyżywienieWyżywienie mieliśmy na naszych wakacjach z własnych zasobów. Jak już pisałam powyżej, w aneksie kuchennym gotowało się wyśmienicie, na europarty spróbowaliśmy świetnych spaghetti. Oczywiście nie mogliśmy się oprzeć włoskiej pizzy, hot dogom i owocom morza. Pizzę kupiliśmy w pizzerii pod apartamentami, gdzie była naprawdę wyśmienita. W restauracji "Atmosphera" spróbowaliśmy pizzy i już wspomnianych owoców morza, wszystko było doskonale przygotowane i bardzo nam smakowało. Nie mogliśmy też oprzeć się lokalnym lodom, znaleźliśmy sklep, gdzie cena za gałkę wynosiła "tylko" 1 euro, a lody były świetne. Spróbowaliśmy też lokalnego sorbetu lodowego, również wyśmienitego. Lokalne rogaliki są również bardzo dobre. Jedyną rzeczą, która może trochę psuć to świetne wrażenie, są ceny, ale to przecież wakacje. :)
ZakwaterowanieApartamenty były czyste, posprzątane. Bardzo doceniliśmy klimatyzację w pokoju oraz możliwość zacienienia okna zewnętrzną roletą. Łazienka była co prawda mała i wymagałaby remontu, ale spełniła swoją funkcję dobrze. Aneks kuchenny również był malutki, ale doskonale wyposażony i świetnie się tam gotowało, jedynym mankamentem była brakująca okap kuchenny.
Byliśmy zakwaterowani w apartamencie dla 2 osób, więc spaliśmy na rozkładanej sofie, która choć na pierwszy rzut oka tak nie wyglądała, była wygodna, czysta i nie była zniszczona. (ale własne łóżko to własne łóżko :D)
Myślę, że apartament odpowiadał cenie.
UsługiByliśmy zakwaterowani w apartamentach.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate