Za pieniądze, które zapłaciliśmy za wakacje, oczekiwaliśmy wyjątkowego wypoczynku - niestety tak się nie stało i nasze oczekiwania po 3 dniach zamieniły się w rozczarowanie. Hotel ani usługi zdecydowanie nie odpowiadają standardowi 5*. Ciągle słyszeliśmy, że nie powinniśmy porównywać tego z klasycznymi wakacjami np. w Egipcie... ale tam za jeszcze mniej niż połowę ceny otrzymalibyśmy znacznie lepszą obsługę, wybór potraw itd. Tutaj jest piękna przyroda - ale uważam, że przy zakupie wycieczki w Invii ktoś powinien poinformować o 95% wilgotności lub np. o tym, że klimatyzacja jest tylko w pokojach - że podczas posiłków nie ma klimatyzacji, zwłaszcza gdy jest to jeden z Twoich głównych wymagań.
PlażaNa zdjęciu plaża była przepiękna – biała, jak z bajki. W rzeczywistości byliśmy w morzu około 5 razy – nie dało się w nim pływać, ponieważ było za mało wody, a w wodzie były koralowce... na co nikt w Invii nas nie uprzedził, nie mieliśmy butów do wody. Większość czasu spędzaliśmy przy basenie – obsługa przy basenie praktycznie nie istniała. Rzadko ktoś podchodził i pytał, co chcemy do picia. Przy obsłudze z ręcznikami ciągle nikogo nie było. Beach grill to restauracja, do której nie wolno było wchodzić tylko w strojach kąpielowych. Po około tygodniu poprosiłam o przywołanie menedżera, który powiedział nam, że na każdym parasolu jest przycisk do wezwania obsługi – żadnego nie znaleźliśmy.
WyżywienieNiewystarczające wyżywienie. Już pierwszego dnia byłam przerażona faktem, że obiady podawane są w formie pizzy, makaronów czy burgerów... człowiek nie płaci 200 tysięcy za wakacje ani nie leci tak daleko, żeby jeść na obiad takie rzeczy (zwłaszcza, że takie potrawy można sobie pozwolić w domu). Jednocześnie wybór bufetu na śniadania/kolacje był niewystarczający – po 2 dniach zrezygnowałam i codziennie rano jadłam jogurt i owoce, tak jak w domu. Na klasyczne warzywa, takie jak pomidory, papryka czy ogórki, trzeba było prosić, na śniadanie podawano potrawy raczej na obiad, takie jak ryż, ziemniaki czy kiełbaski itd. Niestety, wybór owoców mnie nie zachwycił – czekałam na arbuzy i inne owoce niż jabłka czy gruszki. Czerwony arbuz był tylko raz na śniadanie przez 14 dni. Mango było wyschnięte i twarde. Owoce były tylko na śniadanie – brałam pudełko i owoce na popołudnie zawsze zabierałam ze śniadania. Kiedy nawet mój partner po 3 dniach powiedział, że naprawdę nie ma co wybrać na śniadanie... to jest źle. Obiady załatwialiśmy już drugiego dnia po przyjeździe delegatki – zadzwoniła do menedżera, który obiecał mi specjalną możliwość wyboru bez mięsa. Restauracje A la carte były luksusowe – 3-daniowe menu było naprawdę wyśmienite i bardzo ładne wizualnie. Do tych restauracji trzeba było zawsze rezerwować dzień wcześniej – tylko tam jedzenie i obsługa były w porządku. Dużym problemem była woda pitna – dostawaliśmy do pokoju małe butelki 0,5 l wody. Ale przy śniadaniu/obiedzie/kolacji nie było możliwości napełnienia wody gdzieś samemu – zawsze dostawałam wodę dopiero po około 30 minutach, raz w ogóle jej nie dostałam. Głupie było proszenie o wodę trzy razy. Głupie było też ich wprowadzanie do stolika, nawet przy śniadaniu – zawsze trzeba podać numer pokoju, oni sami cię wprowadzą. Jeśli jednak nikogo tam nie było, stało się i czekało. Potem wybierali stolik – zazwyczaj samemu wybierało się swój ulubiony stolik... to były walki każdego ranka „nie chcemy tego stolika, chcemy inny”. Kolejnym problemem była czystość – stoły były brudne od ptasich odchodów, także sztućce. Obsługa to widziała i tylko odwracała poduszkę do siedzenia – jeśli nie była jeszcze brudniejsza z drugiej strony. Ze sztućcami nic nie robili.
ZakwaterowanieHotel jest bardzo ładny, ale wiele rzeczy wyglądało inaczej niż na zdjęciach, na podstawie których dokonywaliśmy wyboru. Zapłaciliśmy za pokój z widokiem na morze, co było w porządku, mieliśmy piękny pokój. Niestety pokój nie miał oddzielnej łazienki i toalety od pokoju, w którym spaliśmy, więc nie mieliśmy żadnej prywatności - toaleta nie miała zamykanych drzwi, a do tego były przezroczyste. Nie widzieliśmy innych pokoi, więc nie wiemy, czy pozostałe pokoje były takie same. Mieliśmy pokój na pierwszym piętrze - schody prowadzące do niego były znowu pełne ptasich odchodów i nikt ich przez 3 dni nie zamiatał. Musieliśmy codziennie prosić o ich sprzątanie - nie jest możliwe, aby hotel 5-gwiazdkowy musiał być informowany, co ma robić, i to jeszcze za takie pieniądze.
UsługiHotel nie odpowiada standardowi 5*. Ciągłe czekanie na wodę i właściwie na cokolwiek jest bardzo irytujące. Uciążliwa była też obsługa dotycząca ręczników – pytają Cię trzy razy, czy nie potrzebujesz ręczników. Zdarzyło się nam, że po wyjściu z pokoju na kolację, po powrocie znaleźliśmy pokój cały oświetlony – oczywiście przestraszyliśmy się, co się stało... to były tylko ręczniki, a była godzina 22. Szczytem było, gdy dostaliśmy stolik na śniadanie, położyliśmy na nim torebkę, okulary i już przyniesione soki, a potem poszliśmy po śniadanie... rzeczy nagle zniknęły, a przy stoliku siedzieli obcy ludzie. W 5* nie może się zdarzyć, żeby ktoś z personelu przestawił Twoje rzeczy osobiste i jeszcze nie przyniósł Ci wody... zaraz po śniadaniu poszłam do menedżera złożyć skargę.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate