Zarezerwowaliśmy wakacje razem ze szwagrem, mając na celu wspólne rodzinne wakacje i od początku wszędzie i zawsze o tym wspominaliśmy. Pierwszą zmianą był termin wyjazdu, kiedy nasz wyjazd został przesunięty z soboty na piątek wcześnie rano, co spowodowało komplikacje w zapewnieniu wolnego dnia dla 4 dorosłych osób na stanowiskach pracy. Nic przyjemnego. Wyjazd jest w porządku. Po przylocie dotarliśmy do kiosku CK. Gdybyśmy wiedzieli, gdzie jest kiosk na lotnisku, wystarczyłaby tylko krótka instrukcja nawigacyjna i informacja, co się tam będzie działo, nie szukalibyśmy tak długo. Kiedy już go znajdziesz, stoisz w mega kolejce i znowu nie wiesz, co zgłosić, jaki będzie wynik. Gdybyśmy mieli informację, że musimy przedstawić voucher, otrzymalibyśmy „miejsce” numeru autobusu do odbioru, a także kod QR do rejestracji do transportu przy odjeździe, pewnie bylibyśmy spokojniejsi i nie chodzili po kolejce pytając co powinniśmy przygotować. Skutek: zgodnie z zamówieniem zostaliśmy umieszczeni w Club Simó, szwagier z rodziną – zmiana hotelu???. Nikogo zupełnie nie obchodzi, że jeśli zamówisz hotel według jakichś parametrów, np. czasu dojścia do morza (możesz mieć jakąś chorobę), to ulokują Cię gdzie indziej. Na szczęście wszystko sobie wyjaśniliśmy i zmieniliśmy dla nas wszystkich hotel, abyśmy mogli spędzić razem czas w gronie rodziny. Na szczęście się udało, jeśli nie, pojechaliśmy razem na wakacje w pr... Nowy hotel Ciudad Laurel jest ładny i wakacje tam były wspaniałe. Do morza masz jednak ponad 1 km. i to był problem, właśnie z powodu złego stanu zdrowia. Nie my wybraliśmy ten!!! I nie mówię tu o tym, że właśnie dlatego, że zgodzili się na zmianę hotelu czy pokoju dopiero w kiosku CK, dali nam to, czym dysponowali w hotelu, czyli tzw. pokój na trzecim piętrze bez windy i jeśli masz chorobę i musisz chodzić 5 razy dziennie o 35 to naprawdę wspaniałe doświadczenie. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że jesteś chujiem (turystą) i poganiają Cię jak chcą, szczególnie gdy się dorobią. Cóż, mamy doświadczenie.