Starszy hotel resortowy składający się z kilku trzy piętrowych budynków na ogrodzonym terenie z kilkoma basenami zewnętrznymi, jacuzzi, kącikiem dla dzieci, obiektami sportowymi. Idealny dla rodzin z dziećmi lub seniorów, którzy nie szukają masowych kompleksów i miejskiego wieczornego zgiełku kurortu. Pojemność noclegowa nie przylega do dróg ani innych sąsiednich hoteli, spokojna lokalizacja na północnym krańcu miejscowości Es Torrent
PlażaW dokumentach biura podróży podano 350 m od hotelu, co najprawdopodobniej się zgadza, ale pod względem wielkości i przede wszystkim koncepcji jest to raczej malutka zatoczka z przystanią dla łodzi, gdzie jakiś dobroczyńca przywiózł dwie wywrotki piasku, a turyści mogą tylko zerkać na ziarenka. W zatoce woda jest dodatkowo zanieczyszczona glonami i różnego rodzaju brudem, więc plaża nadaje się raczej do opalania, a radość z kąpieli mogą mieć co najwyżej osoby słabowidzące lub mało wymagający turyści. Bliskie wybrzeże jest kamieniste z dużymi głazami i bardziej wzburzonym morzem z powodu przejeżdżających łodzi, statków itp. Do ładnych plaż, podobnie jak inni wypoczywający z hoteli w pobliskim kurorcie St. Antonio, dojeżdżaliśmy transportem publicznym (przystanek autobusowy znajduje się minutę spacerem od hotelu).
WyżywienieMieliśmy ALL-INCLUSIVE, więc nie cierpieliśmy ani z głodu, ani z pragnienia. Na śniadanie, obiad i kolację goście mieli 2,5-godzinny rozrzut czasowy, w jadalni nigdy nie tworzyły się kolejki, a stoliki były nieustannie nakrywane przez personel gastronomiczny. Wszystkiego było dla gości pod dostatkiem, bufetowe stoły nigdy nie świeciły pustkami w ciągu dnia, personel zawsze chętnie wszystko uzupełniał. Różnorodność dań głównych na obiadach i kolacjach nie była zbyt duża, ale na pewno chciałbym pochwalić duży wybór świeżych owoców i deserów. Jedyną uwagę zasługują zmywarki do talerzy (białe talerze często nosiły ślady obustronnej tłustości, więc zazwyczaj wymienialiśmy je na czystsze...).
ZakwaterowanieMieszkaliśmy w dwuosobowym pokoju w rogu budynku, więc mieliśmy do dyspozycji przestronny narożny balkon. Ponieważ hotel nie znajduje się bezpośrednio przy wybrzeżu, goście unikają kłótni o widok na morze.
W pokoju zamontowano wentylator sufitowy (śmigło) oraz klimatyzację ścienną. W całym pokoju tylko dwa gniazdka elektryczne + 1 dodatkowe w łazience.
W stosunkowo przestronnej łazience była wanna (emaliowana, w stylu Czechosłowacji) oraz marmurowy blat z wpuszczaną umywalką i lustrem na całej ścianie. Brakowało nam jednak suszarki do włosów.
Szafa na ubrania w pokoju miała pojemność trochę niewystarczającą dla potrzeb współczesnych ludzi, prawdopodobnie zakłada się, że nie wszystkie ubrania trzeba rozpakowywać z bagażu... Co nas codziennie zaskakiwało w pokoju, to zapach stęchlizny z materacy łóżek (pokój wyposażony w oddzielne łóżka = metalowa rama z stelażem).
Hiszpańskie pokojówki sprzątały pokój codziennie, co drugi dzień zmieniały pościel i ręczniki, ale ścieranie podłogi czy luster odbywało się chyba raz w tygodniu i nas to już nie dotknęło. Bardzo tanio wyglądał otwarty kosz z przezroczystym workiem foliowym w łazience (w stylu socjalistycznego biura z lat 80.).
Drzwi wejściowe do pokoju zabezpieczone były słabym zamkiem (zatrzaśnij i idź) bez możliwości zamknięcia od zewnątrz i od wewnątrz. Pokój na klucz w XXI wieku to już trochę rzadkość, podobnie jak sejf na klucz (otwieranie i zamykanie sejfu wydawało taki skrzypiący dźwięk, że sąsiedzi musieli myśleć, że mamy miliony :-)
UsługiProgram animacyjny w ciągu dnia i wieczorem codziennie, oprócz kortów tenisowych, mini siłowni, boiska do siatkówki plażowej i minigolfa dostępne były również stoły do ping-ponga i bilarda.
Zauważyłem również, że BARCELÓ dba o korporacyjną tożsamość hoteli. Mieliśmy w pokoju takie same lampki nad stolikami nocnymi, którymi mogą się posługiwać również goście praskiego hotelu BARCELÓ na Budějovické...
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate